Posts Tagged ‘ Web 2.0 ’

Konferencja Transgresje zmysłów. Kultura, technologia, technoumysł

Zapraszam wszystkich serdecznie na konferencję o zmysłach, mediach i McLuhanie, którą organizuję wraz z Biurem ESK 2016 Katowice – Miasto Ogrodów, Instytutem Mediów w Katowicach i ASP. Już za tydzień pojawią się w Katowicach wybitni znawcy nowych mediów i praktycy cybersztuki. Będzie dużo czasu i okazji do rozmowy. Zachęcam też do zgłaszania tematów na spotkania typu ad hoc. Polecam!

Konferencja Transgresje zmysłów. Kultura, technologia i technoumysł
20-21 maja 2011, Aula Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach

Konferencja „Transgresje zmysłów” organizowana jest w ramach światowych obchodów setnej rocznicy urodzin Marshalla McLuhana, jednego z najważniejszych badaczy mediów XX wieku i najbardziej docenionych na całym świecie Kanadyjczyków. W spotkaniu wezmą udział wybitni naukowcy i artyści związani z nowymi mediami, którzy odpowiedzą na pytania dotyczące przemian mediów społecznościowych, pojawiania się nowych technologii i sposobów komunikacji oraz rozwoju cybersztuki i technoumysłu. Goście z Kanady, Stanów Zjednoczonych i Europy poprowadzą prelekcje i wezmą udział w otwartych panelach dyskusyjnych.

W trakcie konferencji zaprezentowany zostanie performance Maurice’a Benayouna, który po raz pierwszy w Polsce pokaże pracę Emotion Forecast. W ramach spotkania zaprezentowane zostaną projekty studentów ASP w Katowicach zrealizowane w trakcie warsztatów Hommage à McLuhan, a także odbędą się spotkania dyskusyjne ad hoc – McLuhan Unconferences. W trakcie konferencji dokonamy oficjalnego otwarcia Instytutu Mediów w Katowicach.

Prelegenci:
Derrick de Kerckhove (CA/IT)
Paul Levinson (USA)
David Weinberger (USA)
Paul Hoffert (CA)
Maurice Benayoun (FR)
Maria Pia Rossignaud (IT)
Mark Federman (CA)

Organizatorzy:
Biuro ESK 2016 Katowice – Miasto Ogrodów
stowarzyszenie Instytut Mediów w Katowicach
Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach

Konferencja jest częścią sieci światowych obchodów setnej rocznicy urodzin Marshalla McLuhana pod patronatem McLuhan Estate, a także projektu McLuhan in Europe 2011, realizowanego przez Transmediale pod patronatem Ambasady Kanady w Berlinie.

Więcej informacji: www.cybergarden.eu.
http://www.facebook.com/event.php?eid=100804370011057

Cyberogród - logo projektu

Reklamy

Cyfrowa pamięć turystów high-tech i media w podróży. Twittowanie i globalhood

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu „Digital Memories of High-Tech Tourists and Travelling Media. Twittering and Globalhood”, który ukazał się w książce: „Digital Memories. Exploring Critical Issues”. Ed. A. Maj, D. Riha. Inter-Disciplinary Press, Oxford 2009, s. 209-218 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].

Tekst w wersji polskiej został przyjęty do druku w „Kulturze Popularnej” (ukaże się wiosną 2011).

Media cyfrowe spowodowały pojawienie się nowego percepcyjnego i kognitywnego paradygmatu podróżowania, który wpływa na dyskurs turystów i podróżników. Współczesne narracje podróżnicze tworzone są przy użyciu aparatów i kamer cyfrowych, odbiorników GPS, telefonów komórkowych oraz innych mobilnych urządzeń, które prowokują nowe problemy w sferze interpersonalnej, lecz zmediatyzowanej komunikacji. Internet stał się powodem, dla którego ludzie podróżują. Podczas gdy dla niektórych globtroterów możliwość napisania blogu czy tworzenia własnego serwisu internetowego i galerii online jest jedynie pomocą w podróży, substytutem telefonicznych rozmów z rodziną, dla innych staje się podstawowym powodem i celem wyruszania w drogę. Ta druga grupa może być nazwana ‚podróżnymi high-tech‚ z powodu wysokiego stopnia mediatyzacji tego typu podróżowania.

Epoka konektywności i sieci społecznych wytwarza również nowy rodzaj pamięci społecznej. Cyfrowa pamięć podróży tego rodzaju, powstająca jako rezultat interakcji wikipodróżników, blogerów, moblogerów, geoblogerów i innych podróżnych high-tech, jest zarazem zorientowana społecznie i technologicznie. Turyści high-tech, dźwigający w drodze palmtopy, laptopy, telefony komórkowe, odbiorniki GPS, iPody i inne cyfrowe urządzenia, wykorzystują cechy Web 2.0, zwłaszcza społeczne tworzenie zakładek i tagów (social bookmarking, social tagging), tworzenie sieci społecznych (social networking) czy dziennikarstwo oddolne (grassroots journalism), aby tworzyć swoją ideologię pisarstwa podróżniczego i dzienniki podróży.

Internet, a zwłaszcza blogosfera, odzwierciedla stan świadomości podróżniczej charakterystyczny dla współczesnych społeczeństw generujących turystów. Komunikacja zapośredniczona medialnie zmienia wspomnienia tradycyjnego osobistego podróżowania w sieciowe, nakierowane na wspólnotę i generowane przy pomocy urządzeń technicznych trasy, znaki przestrzenne i ślady pamięci. Internet staje się przestrzenią międzykulturowej wymiany myśli, wspomnień i wynajdywania na nowo ‚doświadczenia podróży’. Należy wskazać główne elementy charakterystyczne dla tego nowego paradygmatu percepcyjno-kognitywnego i dla narracji podróżnych turystów high-tech oraz kulturowe konsekwencje cyfryzacji pamięci podróży.

Wpisując frazę ‚digital memories’ (cyfrowe wspomnienia, cyfrowa pamięć) w wyszukiwarkę Google, jako zestaw odpowiedzi na zapytanie otrzymujemy szerokie spektrum zakładów świadczących usługi fotografii ślubnej oraz bibliotek, na czele z Biblioteką Kongresu, liderem na polu ochrony delikatnych cyfrowych danych. Sieć sama w sobie może jednak być również postrzegana jako prawie nieskończony zbiór cyfrowej pamięci ludzkości. W tej perspektywie pytanie o kondycję współczesnego myślenia, wiedzy społecznej i inteligencji konektywnej staje się ważne dla studiów kulturowych, a co więcej – wydaje się podstawowe dla zrozumienia tendencji rozwojowych, które kształtują Sieć. Można tu wyznaczyć szereg potencjalnych pytań badawczych: Czym jest zjawisko Web 2.0 w kontekście pamięci cyfrowej? Co oznacza proces ‚cyfryzacji pamięci’ dla naszych mózgów, percepcji, a zatem i dla kultury? Jakie są implikacje zjawiska społecznego oznaczania (social tagging) i jego wkład w tworzenie społeczeństwa otwartej wymiany, a także jego potencjalna podatność na nadużycia ze strony globalnych koncernów? Jakie są zagrożenia wynikające z kruchości wirtualnej tożsamości, która opiera się na efemerycznych danych? A może pytania te są mylące, wynikają przecież z uprzedzeń produkowanych przez analogowy mózg? Aby zanalizować ten probem, warto zaobserwować kilka spośród współczesnych zachowań komunikacyjnych, związanych z podróżą i użyciem mediów cyfrowych oraz zróżnicowanych przenośnych urządzeń high-tech.

Problematyka pamięci cyfrowej po raz pierwszy podniesiona została przez Vannevara Busha, który w roku 1945 zaprojektował i opisał Memex [1]. W swoim artykule autor wskazuje możliwość istnienia komputera, działającego jako archiwum kulturowe i maszyna multimedialna, otwarta na nowe naukowe odkrycia i umożliwiająca szybką selekcję danych, manipulację nimi i wymianę pomiędzy użytkownikami. Memex był zupełnie analogowym konceptem, urzeczywistnionym paradoksalnie przez współczesne komputery połączone w sieć. Ważny jest fakt, że wskazywał on kierunek projektantom i inżynierom przez dekady i nadal stanowi istotny kontekst dla osób rozwijających Internet Archive czy Gutenberg Project. Nawet jeśli rewolucjonizuje on ideę dziedzictwa kulturowego i podejście do maszyn jako myślących rzeczy, nie daje on jednak wrażenia otwartości, poczucia ‚globalhood’ i wolności komunikacji, których doświadczają użytkownicy Sieci 2.0. Powodem jest brak mobilności Memexu. Współczesna zmediatyzowana komunikacja z ludźmi czy kulturową bazą danych – jak Manovich nazywa najważniejszy gatunek pamięci cyfrowej – jest w większości związana z ruchem w przestrzeni – podróżowaniem lub dojazdami do pracy i domu (commuting).

Odczucie totalnej mobilności coraz bardziej rozprzestrzenia się w różnych społecznościach. Najbardziej specyficzne jest tu społeczeństwo japońskie, którego kultura nazywana jest wręcz keitai denwa – czyli ‚kultura telefonów komórkowych’. Użycie technologii mobilnych ma tu charakter nadzwyczajny, ma bowiem wpływ na praktycznie każdy aspekt życia codziennego. Japończycy – szybciej niż inne społeczeństwa – realizują model społeczeństwa usieciowionego, czyli społeczeństwa stale i wszędzie podłączonego do sieci (ubiquitous networked society), a zatem stanowią model idealny społeczeństwa przyszłości, stworzony przez koncerny telekomunikacyjne, takie jak NTT DoCoMo. Japońska młodzież opisywana jest przez socjologów jako oyayubi zoku – ‚plemię szybkich kciuków’ [2]. Termin jest aplikowalny w związku z wysokim poziomem profesjonalizmu tej grupy w używaniu klawiatur telefonicznych, którymi operuje się za pomocą kciuków (w przeciwieństwie do klawiatury typu QWERTY), oraz niezwykłej aktywności w zakresie przesyłania wiadomości tekstowych za pomocą telefonii komórkowej. Wysyłanie SMS i przeglądanie stron internetowych to najbardziej popularne w tej grupie akty zmediatyzowanej komunikacji; wymiana plików dźwiękowych, zdjęć i plików video jest wykonywana również głównie przy pomocy telefonów komórkowych i, jak wynika z przeprowadzonych badań, często uzupełniana jest przez niezapośredniczoną komunikację typu face-to-face [3]. Keitai shosetsu – ‚powieść komórkowa’, która składa się z wiadomości SMS jest dziś najbardziej popularnym literackim gatunkiem w Japonii, z milionami czytelników i ogromnymi nakładami wydań książkowych, które powstają w następstwie masowego ściągania powieści na urządzenia przenośne. W tym kontekście trudno się dziwić, że prawie 40% komunikacji w globalnej blogosferze, zgodnie z danymi opublikowanymi przez Technorati, przebiega w języku japońskim (co jest porównywalne z komunikacją w języku angielskim w tym środowisku) [4].

Telefon komórkowy oraz wytwarzane przez niego nowe odczucie mobilności i natychmiastowości są głęboko powiązane z problematyką cyfrowej pamięci i nowym podejściem do pamiętania. Oyayubi zoku piszący kciukami każdego dnia, od momentu przebudzenia aż do momentu zaśnięcia (często zasypiający z telefonem w ręku), są prawdopodobnie prekursorami nowego modelu pamiętania. Jest to taktylny tryb percepcji, w której kciuk jest zarazem haptycznym i językowym narzędziem komunikacji. Kciuk jest nowym medium piśmienności. Kciuk pamięta pismo. Jest medium cyfrowej pamięci w warunkach nieustannego kontaktu i stałej mobilności młodzieży, turystów i commuterów, nie tylko w Japonii.

Potężnym narzędziem rodzącego się (zwłaszcza w Ameryce Północnej, Europie i Azji, lecz nie tylko) [5] globalnego plemienia szybkich kciuków jest mikroblogowanie, moblogowanie i geoblogowanie. Można dziś obserwować, że te trzy gatunki stapiają się w jeden. Serwisy do natychmiastowego uaktualniania statusu, takie jak Twitter, Jaiku, Pownce, Yammer, Tumbir, Jabber, Frazr, Google Latitude i inne, mają dominujący wpływ na proces redefinicji takich terminów, jak dystans czasowy i przestrzenny, interwał komunikacyjny, codzienne doświadczenie intersubiektywności i konektywności.

Derrick de Kerckhove sugeruje, że inteligencja konektywna użytkowników Internetu rozwija się dziś w globalną emocjonalność, a zatem i w globalną tożsamość – ‚globalhood’, co należałoby zapewne tłumaczyć jako globalstwo [6]. Idea ta może być pomocna w zrozumieniu tendencji, którą można nazwać ‚twittermanią’. Globalstwo nie stoi w opozycji do lokalnej tożsamości, jest konstruowane na podstawie doświadczeń sieciowych i innych doświadczeń medialnych, wzmacniających procesy glokalizacyjne. Twitter jest jednym z serwisów, który wzmacnia taką globalną emocjonalność. Krótka osobista dygresja o twittującym Baracku Obamie może posłużyć tu jako dobra eksplikacja tej kwestii. W grudniu 2008 roku, gdy zapisałam się do twitów Obamy, informacja, która dotarła do mnie w ciągu kilku sekund, brzmiała: „Hi, […] Barack Obama (BarackObama) is now following your updates on Twitter.” („Cześć, Barack Obama już śledzi twoje wpisy w Twitterze”). Jest to oczywiście automatyczna informacja, która przychodzi regularnie z serwerów Twittera, jednak jej kulturowe znaczenie w tym przypadku nie powinno pozostać niedocenione: prezydent Stanów Zjednoczonych podąża za wpisami internauty niezależnie od tego, kim jest i gdziekolwiek mieszka. Twitter zrównuje zatem Baracka Obamę z moją rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami i studentami. Dzięki twittermanii Obama staje się moim wirtualnym przyjacielem. Odczucie globalnej intymności, tworzącej się w ciągu jednej sekundy dzięki temu mikroblogerskiemu narzędziu, sprawia, że użytkownik doświadcza głębokiej emocjonalnej przemiany, wynikającej z odczucia globalności.

Twitter jako serwis został zaprojektowany jako narzędzie wspierające tworzenie sieci społecznych, akcentujące zachowania użytkowników mediów, które były powszechne w społeczności – użycie SMS i komunikatorów internetowych. Innym ważnym elementem, który pomógł serwisowi stać się jednym z bardziej udanych narzędzi typu Web 2.0 była architektura, oparta na treściach generowanych przez użytkowników oraz otwartości na ich kreatywność i modyfikacje funkcjonalności serwisu.

Podobnie jak w przypadku wielu technologii, etuzjastyczni użytkownicy wykorzystali Twittera nie tylko do odpowiadania na pytanie „Co właśnie robisz?” Twitter był używany jako pomoc w organizowaniu i rozprzestrzenianiu informacji podczas ważnych wydarzeń, takich jak pożary lasów w Californi w 2008 roku, ostatnie wybory w USA, masakra w Bombaju czy nawet upadek samolotu linii amerykańskich lotnicznych lotu numer 1549 do rzeki Hudson w styczniu 2009 roku. Janis Krum, pasażer na promie, który jako pierwszy ruszył na pomoc, zrobił zdjęcie samolotu telefonem komórkowym i wysłał je na swoje konto do Twittera. Twitter i inne serwisy do uaktualniania statusu były także używane do wielu innych celów, w tym potoki skarg wobec firm, dzielenie poglądów, przekazywanie ciekawego materiału, dokumentowanie wydarzeń, rozmowy i flirtowanie. [7]

Ten wyjątek z raportu Pew Internet z lutego 2009 na temat Twittera i innych sieciowych serwisów do aktualizacji statusu pokazuje jak różne procesy związane z Web 2.0 powiązane są wzajemnie z twittowaniem jako aktywnością komunikacyjną. Narzędzia do mikroblogowania są doskonale zaprojektowane dla użytkowników, którzy chcą być dziennikarzami społecznościowymi i konstruować swoje lifelogi (sieciowe dzienniki w postaci całościowych multimedialnych zapisów życia), ale także dla tych, którzy potrafią skorzystać na niezwykłym przyspieszeniu nadchodzenia informacji. Waga mikroblogowania dla globalnego przepływu informacji i dla użytkowników żyjących czy podróżujących po regionie, gdzie coś ważnego się wydarzyło, podkreśla Robert Scoble, znaczący mikrobloger w społeczności Twittera:

Dlaczego jest to ważne? Cóż, pamiętacie trzęsienie ziemi w Chinach w 2008 roku? Twittowałem tego wieczoru przy użyciu Twhirl, żeby zobaczyć co mówią moi przyjaciele. W ciągu kilku minut kilka osób powiedziało „właśnie poczułem wstrząsy”. Użyłem więc wyszukiwarki, by zobaczyć, co inni twittujący użytkownicy mówią. W ciągu pierwszych dwóch minut – nawet zanim serwis USGS (Instytut Geologii USA) potwierdził trzęsienie ziemi i 45 minut zanim CNN zaczęło o tym mówić – widziałem kilku ludzi w kilku różnych miastach, którzy mówili o trzęsieniu. Wiedziałem, że jest to zatem poważny wstrząs sejsmiczny, i rzeczywiście, w ciągu najbliższych trzech godzin pojawiła się powódź doniesień medialnych na ten temat. Niektórzy ludzie publikowali adresy URL do pierwszych wiadomości w New York Times czy CNN. Inni wysyłali filmy i zdjęcia, które zrobili ich znajomi. Jeszcze inni ludzie połączyli się z siecią, by opowiedzieć o swoich osobistych doświadczeniach. [8]

Można zatem zaobserwować, że narządzia w postaci platform do mikroblogowania są elastyczne i mogą być używane do realizacji różnych celów i spełnienia odmiennych potrzeb użytkowników. Co więcej, tworzą one globalną emocjonalność i cyfrową pamięć w sposób, który nigdy wcześniej nie był doświadczany przez odbiorców mediów masowych. Co ważniejsze, pamięć cyfrowa tego rodzaju jest konstruowana społecznie, a zatem może być rozumiana jako bardziej wartościowa (bardziej prawdziwa i mniej sztuczna) niż tworzona przez tradycyjne media mainstreamowe. Bezpośredniość informacji w takich serwisach może być opisana jako wiedza oddolna. Będąc „osobistym, podręcznym i prozaicznym”, Twitter i podobne platformy łączą trzy wartości, charakterystyczne nie tylko dla mikroblogowania, ale też dla telefonów komórkowych [9]. Wartości charakterystyczne dla telefonii przenośnej zostały zatem przetransferowane w obręb serwisów typu Web 2.0.

Termin ‚ubiquitous networked society’ (społeczeństwo usieciowione) w tym kontekście nabiera nowego znaczenia – jako że twittermania często rozwija się w uzależnienie od Twittera (twitteradiction). Jednak to, co można postrzegać jako ‚zespół chorobowy’, może być również zdefiniowane jako nowy paradygmat percepcyjny, charakterystyczny dla technologicznej awangardy naszych czasów. Twittowanie nie jest szeroko postrzegane jako ważne zachowanie komunikacyjne, częściowo z powodu niepoważnego charakteru, który sugeruje nazwa serwisu (twitter – ang. ćwierkać). Twittowanie to czynność małej wagi, coś peryferycznego w stosunku do regularnej komunikacji – marginalna aktywność wymieniania bardzo krótkich wiadomości. Twity nie mogą być dłuższe niż 140 znaków, a zatem są nawet mniejsze od zawartości SMS. Ta marginalność jest charakterystyczna zarówno dla mikroblogów, jak i moblogów – blogów multimedialnych, tworzonych przy użyciu telefonu komórkowego. Chociaż twittowanie może zakłócić każdy inny rodzaj komunikacji czy czynności prowadzonych równolegle, pozwala użytkownikowi robić wiele rzeczy naraz. Twittowanie i moblogowanie często są wykonywane podczas podróży, czekania w kolejce, czytania, oglądania telewizji, przeszukiwania Sieci czy pracy – jednak czasem również podczas mówienia czy prowadzenia samochodu. Symultaniczność wielu aktywności może skutkować głębokimi zaburzeniami psychicznymi, ale też rozwojem nowych umiejętności, takich jak wielowątkowość koncentracji, wielozadaniowość (multitasking) czy rozszerzona percepcja. Może okazać się również owocna podczas pracy nad określonym zadaniem – pod warunkiem, że zestaw napływających twitów jest tematycznie powiązany z daną problematyką.

Należy tu zauważyć, że istnieją takie typy aktywności, które mogą rozwijać ten paradygmat percepcyjny i kognitywny – podróżowanie jest jedną z najważniejszych czynności tego rodzaju. Istnieje wiele narzędzi Web 2.0, które mogą być zaadaptowane podczas podróży; niektóre z nich są społecznościowymi serwisami marketingu turystycznego, inne – stanowią oddolne inicjatywy podróżników. Dobrym przykładem pierwszej kategorii może być serwis internetowy GoPlanIt, drugiego – wikimapy czy serwisy służące geotagowaniu, takie jak Bliin czy EveryTrail. GoPlanIt działa jak narzędzie mikroblogerskie dla podróżnych, ale przede wszystkim jako turystyczna wyszukiwarka udostępniająca sprofilowane zestawy usług noclegowych i transportowych oraz gotowe itineraria. Bliin i EveryTrail czy różne wikimapy lub mashupy, na przykład do Google Maps, pozwalają podróżnym wypełnić serwis własną treścią – zapisami śladów z odbiorników GPS, zdjęciami wykonanymi w czasie wycieczki, różnymi notatkami lub znacznikami i dodatkowymi plikami.

Każde z omawianych narzędzi może być postrzegane jako otwarta możliwość tworzenia lifelogu przez użytkowników. Niektóre z nich koncentrują się na zawartości, inne – na idei konektywności. Z analizy wynikają jednak również pytania o to, co pamiętamy i co zapominamy. A także – kto jest właścicielem pamięci użytkowników. Najbardziej znaczącym kolekcjonerem danych jest oczywiście Google, ale też inne koncerny telekomunikacyjne i firmy, które zbierają różne dane klientów i mogą je wykorzystywać do własnych celów. Inną kwestią pozostaje problem, czy zebrane dane przeznaczone są ‚do zapomnienia’, czy nie. Czasem nie są one ważne nawet dla samego użytkownika. Istnieją miliony martwych blogów w blogosferze. Technorati sugeruje, że wielkość ta nie powinna nas martwić, skoro każdego dnia powstaje 120 tysięcy nowych blogów i 1,5 miliona nowych postów [10]. Jednak inne badania (z czerwca 2007) wskazują, że istnieje ponad 200 milionów ludzi, którzy postrzegają siebie samych jako eksblogerów, a jeden blog na cztery jest nieaktywny [11].

Wszystko wskazuje na to, że aby móc odpowiedzieć na pytania dotyczące pamiętania i zapominania, należy najpierw zrozumieć podstawową kwestię – ‚dlaczego twittujemy’ czy ‚dlaczego moblogujemy’, etc. Inka Koskela i Illka Arminen sugerują, że moblogi mogą realizować cztery funkcje: przechowywanie, współdzielenie, publikowanie i komunikowanie [12]. Oznacza to, że są one odmiennie traktowane przez autorów, w zależności od dwóch cech: atrakcyjności i zdolności do wywoływania odpowiedzi [13]. Główne różnice leżą zatem w dostarczanych danych oraz braku bądź obecności i charakterze odbiorców. Jeśli blog posiada zdolność do gromadzenia silnej społeczności odbiorców, jest bardziej prawdopodobne, że będzie podtrzymywany przez autora. Twittowanie jest w pewnym sensie podobne – im bardziej aktywny jest twittujący, tym bardziej uzależnia się od Twittera. Wczesne badania nad Twitterem pokazały, że można wskazać trzy kategorie użytkowników serwisu: ‚źródło informacji’, ‚znajomi’ i ‚poszukujący informacji’ [14]. Co ważniejsze, intencje mikroblogerów są kierowane czterema typami zachowań, takich jak: codzienna pogawędka, rozmowa, współdzielenie informacji lub adresów URL oraz raportowanie newsów [15].

Na zakończenie trzeba zapytać, co oznacza to dla pamięci cyfrowej? Z antropologicznego punktu widzenia, Sieć, a zwłaszcza blogosfera i serwisy społecznościowe mogą być postrzegane jako doskonałe narzędzia dla badań antropologicznych. Przede wszystkim serwisy mikroblogerskie stają się otwartym, żywym archiwum pamięci społecznej, o jakim zawsze marzyli antropolodzy. Serwisy społecznościowe są także spełnieniem snu marketingowców i instytucji kolekcjonujących dane. Antropolog powinien zatem pytać, czym w takim kontekście jest w istocie cyfrowa pamięć. Dla psychologa jest to archiwum globalnej emocjonalności, dla socjologa – archiwum nowych zachowań społecznych, dla etnografa – kulturowy samozapis ludzkości, dla medioznawcy – globalny lifelog. Może zbyt wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie – cyfrowa pamięć jest budowana spontanicznie, choć z pomocą globalnego marketingu. Prowadzi to do tworzenia kultury remiksu, ale wciąż możliwe jest, że w przyszłości przyznamy, że było to również globalne cyfrowe pranie mózgu.

[1] V. Bush, As We May Think, „The Atlantic Monthly”, July 1945.
[2] Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society, P. Glotz, S. Bertschi, Ch. Locke (eds.), Transcript Verlag, Bielefeld 2005.
[3] M. Ito, D. Okabe, Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact w: Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf, oraz: D. Okabe, Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use w: International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.
[4] D. Sifry, The State of the Live Web, April 2007 w: Sifry’s Alerts [blog], 5 April 2007, URL: http://www.sifry.com/alerts/archives/000493.html.
[5] A. Java, T. Finin, X. Song, B. Tseng, Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007. University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007, s. 4. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.
[6] Prywatna rozmowa z Derrickiem de Kerckhove podczas I Dni Nowych Mediów, Katowice 20-22 listopada 2008.
[7] A. Lenhart, S. Fox, Twitter and Status Updating. Pew Internet Project Data Memo. 12 February 2009 [pozyskano 12 lutego 2009]. URL: http://www.pewinternet.org/Reports/2009/Twitter-and-status-updating.aspx?r=1.
[8] R. Scoble, Foreword w: D. Micek, W. Whitlock, Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way we Do the Business and Market Online, MBO Productions, New York 2008.
[9] Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life, M. Ito, D. Okabe, M. Matsuda (eds.), Massachusetts 2006.
[10] Dane podaję za Technorati 2008 [nieoficjalne statystyki], za Chilibean, The state of the SA blogosphere w Chilibean, New media news and views, 5 maja 2008 [blog], URL: http://chilibean.co.za/2008/05/05/the-state-of-the-sa-blogosphere.
[11] T. Stokes, Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries, „Times Daily” [online] 2007, 4 June. URL: http://www.timesdaily.com/article/20070604/NEWS/706040314. Zob. też odpowiedź na ten artykuł w jednym z bardziej wpływowych blogów: Millions of Dead Blogs Won’t Stop Blogging, 6 czerwca 2007, w: Bloggers Blog, URL: http://www.bloggersblog.com/cgi-bin/bloggersblog.pl?bblog=606071.
[12] I. Koskela, I. Arminen, Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio” (OBS*) Journal, no 3, 2007, ss. 77-88.
[13] Ibidem, s. 77.
[14] Java, Finin, Song, Tseng, op. cit., s. 8.
[15] Ibidem, s.7-8.

Bibliografia

Brady, M., Blogging, Personal Participation in Public Knowledge-building on the Web. in Participating in the knowledge society: Researchers beyond the university walls. R. Finnegan (ed.). Palgrave Macmillan, London, 2005.

Brown, B. and Chalmers, M., Tourism and Mobile Technology, in Proceedings of the Eighth European Conference on Computer Supported Cooperative Work. K. Kuutti and E.H. Karsten (eds). Kluwer Academic Press, Helsinki, 2003, [p. 20], [viewed on 7th July 2009]. URL: http://www.dcs.gla.ac.uk/~barry/papers/TourismECSCWfinal.pdf.

Bush, V., As We May Think. „The Atlantic Monthly”, July 1945.

Flusser, V., Memories [1988], in Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. T. Druckerey with Ars Electronica (eds). MIT Press and Cambridge, Massachusetts-London, 1999, pp. 202-206.

Gallo, J., Moblogs: The Map of Time. „ZoneZero Magazine”, 2007, [viewed on 14th April 2008]. URL: http://www.zonezero.com/magazine/articles/jgallo/moblogs_time.html.

Gillmor, D., We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People. O’Reilly Media, Sebastopol, 2004.

Hall, J., From Weblog to Moblog. „The Feature Archives”, 2002, [viewed on 14th April 2008]. URL: http://www.thefeaturearchives.com/topic/Media/From_Weblog_to_Moblog.html.

Ito, M. and Okabe, D., Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact in Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003, [viewed on 31st September 2008]. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf.

Java, A., T. Finin, X. Song and B. Tseng, Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007, University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007, [viewed on 31st May 2008]. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.

Kerckhove de, D., Connected Intelligence. The Arrival of the Web Society. W. Rowland (ed.). Somerville House, Toronto, 1997.

Koskela, I. and Arminen, I., Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio” (OBS*) Journal, no 3, 2007, pp. 77-88.

Lenhart, A. and Fox, S., Twitter and Status Updating. Pew Internet Project Data Memo, 12th February 2009, [viewed on 12th February 2009.]. URL: http://www.pewinternet.org/Reports/2009/Twitter-and-status-updating.aspx?r=1.

Maj, A., Media w podróży. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice, 2010.

Micek, D. and Whitlock, W., Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way we Do the Business and Market Online, MBO Productions, New York, 2008.

Okabe, D., Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use in International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.

Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life, M. Ito, D. Okabe and M. Matsuda (eds.), Massachusetts 2006.

Stokes, T., Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries, „Times Daily” [online], 4th June 2007. URL: http://www.timesdaily.com/article/20070604/NEWS/706040314.

Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society, P. Glotz, S. Bertschi and Ch. Locke (eds.), Transcript Verlag, Bielefeld 2005.

Weinberger, D., Everything is Miscellaneous: The Power of the New Digital Disorder. Times Books, New York, 2007.

Komunikacja multimedialna

Lektury obowiązkowe (do egzaminu):

Kody McLuhana. Topografia nowych mediów. Red. A. Maj, M. Derda-Nowakowski, z udziałem D. de Kerckhove. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice 2009.

Gadżety popkultury: społeczne życie przedmiotów. Red. W. Godzic, M. Żakowski. WAiP, Warszawa 2007.

de Kerckhove Derrick: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego. Przeł. A. Hildebrandt. Mikom, Warszawa 2001.

Lessig Lawrence: Wolna kultura. Przekład zbiorowy. WAiP, Warszawa 2005 [URL: http://www.wolnakultura.org/ksiazka.html].

Manovich Lev: Język nowych mediów. Przeł. P. Cypryański. WAiP, Warszawa 2006.

Szlendak Tomasz, Kozłowski Tomasz: Naga małpa przed telewizorem. Popkultura w świetle psychologii ewolucyjnej. WAiP, Warszawa 2008.

Lektury uzupełniające:

Tapscott Don, Williams Anthony D.: Wikinomia. O globalnej współpracy, która zmienia wszystko. Warszawa 2008.

Bard Alexander, Soderqvist Jan: Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie. Warszawa 2006.

de Kerckhove Derrick: Powłoka kultury. Odkrywanie nowej elektronicznej rzeczywistości, Mikom, Warszawa 1996.

Kluszczyński Ryszard: Sztuka interaktywna. WAiP, Warszawa 2010.

Kluszczyński Ryszard: Społeczeństwo informacyjne. Cyberkultura. Sztuka multimediów. Rabid, Kraków 2001.

Re: internet – społeczne aspekty medium: polskie konteksty i interpretacje. Red. Ł. Jonak, P. Mazurek, A. Tarkowski i in. WAiP, Warszawa 2006.

Maj Anna: Media w podróży. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice 2009.

Dziennikarstwo społeczne jako nowy trend w kulturze

Artykuł został wygłoszony w formie referatu w czasie konferencji Gatunki dziennikarskie w Internecie, organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński, w dniach 3-4 czerwca 2008. Tekst ukazał się w publikacji: Gatunki dziennikarskie w Internecie. Red. K. Wolny-Zmorzyński, W. Furman. Seria: Edukacja medialna/podręcznik akademicki. WAiP, Warszawa 2010.

Dziennikarstwo społeczne, które wraz z rozwojem blogosfery przeżywa rozkwit, implikuje nieodwołalną zmianę paradygmatu transmisji wiedzy w społeczeństwie. Zauważyć można znaczną demokratyzację dostępu do wiedzy oraz przemianę dotychczasowych konsumentów informacji w prosumentów. Wraz z masowym szturmem użytkowników Internetu i dobrowolnym ― ale też samowolnym ― przyjęciem na siebie przez społeczeństwo roli dawniej zarezerwowanej dla dziennikarzy, redaktorów i innych gatekeeperów, dokonało się istotne przesunięcie w sferze dystrybucji informacji w społeczeństwie, które spowodowało kryzys dotychczasowego dyskursu wiedzy-władzy, związanego z tradycyjnymi mediami i masowym modelem komunikacyjnym. Przy okazji wykształcił się nowy model dziennikarstwa ― dziennikarstwo oddolne (grassroots journalism), społeczne (social journalism) czy też obywatelskie (citizen journalism).

Dan Gillmor, autor książki We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People (2004), rewolucję w sferze mediów nazywa przejściem „od dziennikarstwa jako wykładu do dziennikarstwa jako rozmowy lub seminarium” [1]. Zauważa on, że zarówno dziennikarze, jak i wydawcy oraz ekspubliczność muszą przystosować się do nowych warunków funkcjonowania informacji w obrębie globalnych, natychmiastowych i społecznych mediów elektronicznych. Co więcej ― każda z grup może na tych zmianach skorzystać. Niektórzy blogerzy pełniący funkcję dziennikarzy społecznych mogą stać się profesjonalistami, a zatem mogą dzielić autorytet dziennikarzy mainstreamowych (vide przypadek Glenna Reynoldsa i jego blogu Instapundit). Z drugiej strony, dla dziennikarzy profesjonalnych aktywni odbiorcy, którzy sami dostarczają na bieżąco informacje stanowią cenne źródło – to nowy rodzaj informatorów. Wymaga to jednak pewnej pokory – świadomości, że czytelnik bywa osobą lepiej poinformowaną i ekspertem. Konstatacje Gillmora można podsumować następująco: powstanie dziennikarstwa obywatelskiego sprzyja pluralizacji opinii i heterogenizacji (a właściwie de-homogenizacji) dziennikarstwa korporacyjnego, a przez to – uwolnieniu przepływu informacji w społeczeństwie.

Koncepcja Gillmora wpisuje się w dyskurs wolnościowy obecny w Sieci od samych jej początków. Eric Steven Raymond, lider ruchu open source, postrzega Internet jako medium oferujące nowy model tworzenia treści ― oprócz sprawdzonego w kulturze modelu budownicznych katedr, czyli indywidualnej twórczości wymagającej specjalistycznej wiedzy i idei tworzących się w umysłach genialnych wizjonerów ― alternatywny model hałaśliwego bazaru, który wymaga ożywionej dyskusji tłumów, kooperacji wielu jednostek, wymiany opinii, idei, a czasem także popełniania błędów [2]. W takim hałasie i chaosie powstał, ku pierwotnemu zdziwieniu Raymonda, m.in. system operacyjny Linux w rozbudowanej formie. Podejście Linusa Torvaldsa okazało się rzeczywiście rewolucyjne ― opublikowanie jądra systemu (otwarcie kodu) i zachęta do jego ulepszania, jaką Torvalds wystosował do wszystkich zainteresowanych programowaniem użytkowników, stały się początkiem nowego podejścia do treści elektronicznych i wyzwoliły energię społeczną, która w efekcie spowodowała powstanie wielu ruchów wolnościowych. Autor jądra systemu przyznaje po latach, że nie przewidywał aż tak dużej popularności systemu, marzył raczej o zaangażowaniu potencjalnie stu osób, a nie miliona [3]. Richard Stallman, twórca idei GNU, Free Software Foundation i ruchu free software, uważa, że dzielenie się oprogramowaniem jest tak fundamentalnie naturalnie związane z komputerami, jak dzielenie się przepisami kuchennymi ― z gotowaniem [4]. Podsumowuje on historię ruchu free software jako nieustanne starania o osiągnięcie i dzielenie podstawowego dobra ― wolności, której nie utożsamia z z darmowością oprogramowania i treści, ale z wolnością twórczą, wolnością użycia danych kodów i treści, wolnością przekształcania. Bliski jest w tym idei Lessiga i jego rozumienia wolnej kultury [5].

Wszystkie te idee funkcjonujące w środowisku sieciowym, począwszy od tzw. Prawa Linusa (dotyczącego idei monitoringu społecznego jako skutecznego sposobu rozwiązywania problemów technicznych; prawo to nazwane zostało w ten sposób przez Erica S. Raymonda w Bazarze i katedrze) i ideologii pierwszych społeczności programistów z początku lat siedemdziesiątych, aż po dzisiejszy ruch Creative Commons, open source czy Electronic Frontier Foundation, zbudowały podwaliny dyskursu przejętego dziś przez miliony internautów, uczestniczących w samorzutnym, może nawet „wirusowym” tworzeniu się sieciowego społeczeństwa obywatelskiego, budującego komunikacyjną tkankę blogosfery, aktywnie uczestniczącego w kreowaniu nowych, zdecentralizowanych i społecznych mediów, dzięki takim strategiom, jak dziennikarstwo oddolne. Ruch ten ma oczywiście, tak jak i wolność, swoich krytyków ― zwolenników kontrolowanego dystrybuowania treści w społeczeństwie i korporacyjnych mediów, przyrównujących każdy wspólnotowy wysiłek internautów do bezmyślnego stukania w klawiaturę stada małp [6].

Strategia społecznego monitoringu (mediów, treści, kodów etc.) dowodzi jednak swojej skuteczności. Prawo Linusa działa i sprzyja rozwojowi zarówno technologii, jak i kultury. Model komunikacji opartej na konwersacji (dialogu i polilogu) zaczyna dominować nad tradycyjnym modelem komunikacji masowej. Właśnie tak postrzegają istotę Internetu jako medium twórcy Manifestu Cluetrain (1999), który stał się podstawą globalnej redefinicji istoty bizesu w Sieci. Manifest rozpoczyna się znaczącym passusem, który warto przytoczyć w kontekście analizy zjawiska dziennikarstwa oddolnego, jako, że odzwierciedla podejście, które można by nazwać rozumieniem Sieci 2.0:

A może rzeczywistej atrakcji Internetu nie stanowią różne bajery, ekscytujący interfejs czy wszystko to, co składa się na zaawansowaną technologię leżącą u podstaw jego kabli i przewodów? A jeśli atrakcją jest atawistyczny powrót do odwiecznej fascynacji człowieka snuciem opowieści? Pięć tysięcy lat temu plac targowy był centrum cywilizacji, miejscem, do którego kupcy przybywali z odległych krajów, wioząc egzotyczne przyprawy, jedwabie, małpy, papugi, szlachetne kamienie ― i znakomite opowieści. Pod wieloma względami Internet bardziej przypomina starożytny bazar niż model biznesu, jaki usiłują narzucić mu firmy. Miliony ludzi zaczęły korzystać z Sieci w niewiarygodnie krótkim czasie nie dlatego, że była przyjazna dla użytkownika (bo nie była), lecz dlatego, że wydawała się oferować pewną niepojętą jakość, która dawno temu znikła ze współczesnego życia. Internet ― w odróżnieniu od wyobcowania, sprokurowanego przez środki masowego przekazu, wysterylizowaną „kulturę” masową i narzuconą anonimowość biurokratycznych organizacji ― połączył ludzi ze sobą i zapewnił przestrzeń, w której głos ludzki został nagle ponownie odkryty.[7]

Twórcy Manifestu Cluetrain podkreślają, że Sieć to rozmowy oraz ― że rynki to rozmowy. Nowy model biznesowy w Internecie powinien opierać się właśnie na chęci komunikacji prawdziwych ludzi, a nie zdehumanizowanych korporacyjnych robotów. Ale idea rozmowy, którą podchwycił biznes 2.0, dotyczy także mediów, które chcąc przetrwać, muszą ― podobnie jak biznes ― nauczyć się komunikować ze społeczeństwem. A zatem, w dziennikarstwie oddolnym i w reakcji na nie dziennikarstwa mainstreamowego można dopatrywać się realizacji idei ponownej humanizacji mediów.

O tym, jak wielka jest skala potrzeb w tym względzie pośrednio świadczy rozmiar blogosfery ― choć oczywiście trudno zrównywać ją z dziennikarstwem społecznym, stanowi ono ważny prąd wśród blogerów, co więcej ― grassroots journalism uzewnętrznia się głównie poprzez blogosferę. Analizy Technorati wskazują, jak wielka może być skala tej globalnej potrzeby konwersacji. W raporcie Davida Sifry’ego z kwietnia 2007 roku pada liczba 70 mln blogów rejestrowanych przez Technorati [8]. Należy jednak pamiętać, że znaczna część z nich to blogi martwe, opuszczone przez autorów i nie edytowane od ponad trzech miesięcy [9]. Dodatkowo, zgodnie z szacunkami Sifry’ego, około 10 % blogów to tzw. splogi, czyli spam blogi, generowane automatycznie przez złośliwe boty. W lipcu 2008 można znaleźć już dane wskazujące na liczbę 112,8 mln blogów [10], tworzących organizm World Live Web, czyli globalnej blogosfery. Zgodnie z danymi Technorati z 2007 roku każdego dnia tworzone jest ponad 120 tysięcy blogów oraz 1,5 mln postów, przy czym w czasie szczególnie dramatycznych wydarzeń społecznych i politycznych (zwłaszcza nasilenia działań wojennych i katastrof naturalnych) zaobserwować można nasilenie aktywności blogerskiej. Maksymalne wartości obserwowano podczas takich wydarzeń jak tsunami w Azji, huragan Katrina, konflikty w Izraelu czy wybory prezydenckie w USA oraz wybory parlamentarne w Iraku. W czasie takich kryzysowych chwil w blogosferze pojawia się aż do 17 nowych postów na sekundę. Warto dodać, że większość z nich ma charakter dziennikarski. Wprawdzie wśród samych blogerów można spotkać głosy (chętnie podchwytywane przez media mainstreamowe), że badania Technorati przeceniają wartość blogosfery ― jak dotąd są to jednak najpełniejsze badania na ten temat.

Na marginesie warto przedstawić obraz językowej reprezentacji treści w World Live Web [11]. Dominujące języki blogosfery to japoński (37 %) oraz angielski (36 %), trzy kolejne znaczące to chiński (8 %) oraz włoski i hiszpański (ok. 3 %). Wskazuje to na wysoki udział języków globalnych (angielski i hiszpański), ale też na znaczący udział języków lokalnych, którymi posługują się rozwinięte społeczeństwa informacyjne (zwłaszcza japońskie). Może to wskazywać, że rozwój blogosfery i dziennikarstwa oddolnego będzie w przyszłości zależał od nasilającego się pod wpływem nowych technologii rozwoju struktur odpowiedzialności obywatelskiej manifestującej się poprzez działania o charakterze komunikacji zmediatyzowanej. Zgodne jest to z przewidywaniami i polityką ideologiczną wiodącego na rynku japońskim koncernu DoCoMo, promującego rozwój społeczeństwa usieciowionego (ubiquitous networked society) [12].

Warto zastanowić się nad cechami tego społeczeństwa przyszłości, które uwidaczniają się obecnie poprzez takie działania, jak dziennikarstwo społeczne. Cechy dziennikarstwa oddolnego ściśle splatają się z charakterystyką blogów jako gatunku komunikacji internetowej. Należy zgodzić się tu z Markiem Bradym, że blogi można postrzegać nie tylko jako rodzaj dziennika czy pamiętnika, ale także jako spersonalizowany system wyszukiwawczy o charakterze publicznym i prywatnym zarazem:

Jednym z pierwszych sposobów użycia blogów było doprowadzenie czytelników do interesujących miejsc w Sieci. Ten sposób użycia nie zmienił się do dzisiejszego dnia, a blogi są używane jako filtry, za pomocą których można zobaczyć zbiory informacji na dany temat, pomijając często informacje irrelewantne. […] Gdy ludzie używają Internetu do badania poszczególnych tematów, takie repozytoria są użytecznymi punktami węzłowymi, oferującymi dostępny zbiór i syntezę wiedzy, które stanowią ważny aspekt poszukiwań.[13]

Blogowanie jest zatem ściśle powiązane z dzieleniem się wiedzą, doświadczeniem i opiniami. Autor zauważa często pomijany w dyskursie naukowym fakt, że wielu blogerów jest profesjonalistami w różnych dziedzinach i dzięki temu poszerzany jest także obieg wiedzy eksperckiej [14]. Kwestionuje tym samym opinię o dylatantyzmie blogerów. Można tu mówić jednak nie tylko ― jak Brady ― o dyskusji społecznej, ale wręcz o dobrowolnym audycie społecznym idei i wynalazków, a także otwartym forum wymiany opinii na temat faktów społecznych i medialnych. Tego rodzaju dyskusja dotyczy spraw najbardziej wątpliwych we współczesnych społeczeństwach opartych na wiedzy i informacji ― dotyczy bowiem negocjowania znaczenia informacji i pośrednio, choć niekoniecznie zamierzenie, sprzyja podwyższaniu powszechnej świadomości społecznej dotyczącej rodzaju i charakteru dyskursu polityczno-medialnego, wyzwala pokłady powątpiewania ważnego z punktu widzenia dyskursu wiedzy-władzy. Blogosfera staje się rzeczywiście piątą władzą, w tym sensie, że poddaje pod dyskusję pewniki, którymi dystrybuujący sensy darzą społeczeństwo za pomocą strategii ideologicznych oraz środków masowego przekazu.

Blogi służą przede wszystkim dyskusji. Na społeczny wymiar blogów zwracają uwagę liczni autorzy, m.in. Inka Koskela i Illka Arminen, którzy analizują moblogi (mobile blog), tworzone za pomocą przenośnych urządzeń [15]:

Gdy Justin Hall po raz pierwszy wprowadził ideę moblogu, przeciwstawił ją weblogowi. Weblog uważał za zapis podróży po Sieci, podczas gdy moblog był dlań zapisem podróży po świecie. Co ciekawe, profesor nowych mediów Julian Gallo, opisując swoje doświadczenia jako użytkownika, wspominał, że po wysłaniu zdjęć do swojego moblogu odczuwał, że nie tworzy ani albumu fotograficznego, ani weblogu, ale wizualną mapę z danymi opisującymi, gdzie był i co widział. Podczas gdy komunikacja z użyciem blogu generalnie zaciemnia ideę tego, co prywatne i publiczne, indywidualne i grupowe, prawdziwe i fikcyjne (wg MacDougalla), moblog odwrotnie ― poszerza ideę dzielonego z innymi natychmiastowego doświadczenia. Bardzo charakterystyczna dla moblogowania jest natychmiastowość, jako że umożliwia ona wysyłanie w mgnieniu oka osobistych spojrzeń na świat dookoła oraz dzielenie się tymi doświadczeniami za pomocą komunikowania się z innymi ludźmi.[16]

Moblogi stanowią zatem szczególnie przydatny z punktu widzenia dziennikarstwa oddolnego i jego wiarygodności gatunek sieciowy. Służą relacjonowaniu zdarzeń, ich transmisji w czasie rzeczywistym. Moblogi wykorzystywane są nie tylko przez indywidualnych blogerów, ale także przez portale służące promowaniu dziennikarstwa oddolnego, które pozostają często pod kontrolą mediów mainstreamowych (np. Media Regionalne, m.in. MM Silesia). Forma moblogów sprzyja natychmiastowości komunikatu i jego ilustracji wizualnej (multimedia) oraz skrótowości.

Koskela i Arminen wyróżniają cztery typy moblogów ze względu na dwa podstawowe elementy ― zdolność do przyciągnięcia odbiorców (attractiveness) i dialogiczność (responsiveness) [17]. Wyróżnione typy moblogów posiadają odmienne funkcje ze względu na rodzaj wywoływanej interakcji. Funkcją pierwszego typu jest przechowywanie danych (store), drugiego ― dzielenie się (share), trzeciego ― publikowanie (publish), a czwartego ― komunikowanie się (communicate) [18]. Jedynie ostatni typ to blog w pełni dialogiczny, pozwalający komunikować się dużej grupie zainteresowanych (jest on zarówno atrakcyjny, jak i wyzwala chęć prowadzenia dyskusji). Do tego typu należy większość najpopularniejszych blogów, wytwarzających społeczność dyskutującą na dany temat. Blog typu komunikacyjnego to podstawowy gatunek wykorzystywany przez dziennikarzy oddolnych.

Zjawisko to wiąże się z powstawaniem nowych autorytetów lokalnych, których oddziaływanie nie ogranicza się jedynie do blogosfery. Najpopularniejsi blogerzy, skupiający społeczność często tysięcy czytelników i dyskutantów to nowe elity medialne, których sądy często są komentowane przez media tradycyjne czy polityków. Ich wypowiedzi dotyczą najczęściej także ważnych społecznie, politycznie i etycznie problemów. Zgodnie z badaniami sieci przeprowadzonymi w Carnegie Mellon University, pod względem modelu rozchodzenia się informacji blogosfera przypomina sieć dystrybucji wody w mieście [19]. Najbardziej popularne blogi wyznaczają wspólne tematy, o których dyskutuje następnie prawie cała blogosfera. Znaczna część blogów powiela newsy, które najpierw pojawiają się w najbardziej znaczących blogach, takich jak Instapundit.com. Badacze zdołali określić, jakie blogi należy czytać, by najlepiej i najszybciej zostać poinformowanym o istotnych problemach. Spośród 45 tysięcy przebadanych blogów, dzięki specjalnemu algorytmowi wyznaczono 100 najpełniej informujących (most informative) blogów, które w istocie można postrzegać jako najbardziej wpływowe ośrodki wiedzy w blogosferze [20]. Można mowić zatem o wytwarzaniu się jądra informacyjnego w World Live Web. Jest to proces dynamiczny, wskazuje jednak na fundamentalne wartości: efektywność wyszukiwania informacji, ekonomizacja procesu lektury oraz zaufanie społeczne ograniczone do gatekeeperów. Mimo rewolucyjności, dziennikarstwo oddolne nie różni się, jak widać, od ideałów dziennikarstwa mainstreamowego. Wyróżnia je jednak dialogiczny proces komunikacji, na którym zasadza się zaufanie społeczne i dystansowanie się od wpływów politycznych oraz biznesowych ― może jednak ulec to z czasem zmianie.

PRZYPISY:

[1] D. Gillmor: We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People. Sebastopol 2004, [eBook], s. xiii. URL:<http://oreilly.com/catalog/9780596007331/book/index.csp> .
[2] E.S. Raymond: The Cathedral and the Bazaar, 2000, s. 2. URL: <http://www.jus.uio.no/sisu/the_cathedral_and_the_bazaar.eric_s_raymond>.
[3] L. Torvalds: The Linux Edge, [w:] Open Sources: Voices from the Open Source Revolution, red. Ch. Di Bona, S. Ockman, M. Stone, Sebastopol 1999, [br. nr str., eBook], URL: <http://oreilly.com/catalog/opensources/book/linus.html>.
[4] R. Stallman: The GNU Operating System and the Free Software Movement, [w:] Open Sources: Voices…, [br. nr str., eBook], URL: <http://oreilly.com/catalog/opensources/book/stallman.html>.
[5] L. Lessig: Wolna kultura, przekład zbiorowy, Warszawa 2005.
[6] A. Keen: Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę, przeł. M. Bernatowicz, K. Topolska-Gharini, Warszawa 2007, s. 27.
[7] F. Levine, Ch. Locke, D. Searls, D. Weinberger: Manifest Cluetrain. Koniec ery tradycyjnego biznesu, przeł. K. Thomas, M. Cichy, Warszawa 2000, s. xxiii.
[8] D. Sifry: The State of the Live Web, April 2007 [w:] Sifry’s Alerts [blog], 5 April 2007, URL: <http://www.sifry.com/alerts/archives/000493.html>.
[9] K. Burton: Technorati’s Numbers are Wrong, [w:] Kevin Burton’s NEW FeedBlog, 8 August 2006 [blog], URL: <http://feedblog.org/2006/08/08/technoratis-numbers-are-wrong>.
[10] Dane wg Technorati 2008 [nieoficjalne statystyki], przytoczone za Chilibean: The state of the SA blogosphere, [w:] Chilibean. New media news and views, 5 May 2008 [blog], URL: <http://chilibean.co.za/2008/05/05/the-state-of-the-sa-blogosphere>.
[11] Sifry, op. cit.
[12] A. Maj: Media w podróży, Katowice 2008.
[13] M. Brady: Blogging, Personal Participation in Public Knowledge-Building on the Web. Colchester 2005, s. 8, URL: <www.essex.ac.uk/chimera/publications.html>.
[14] Ibidem.
[15] I. Koskela, I. Arminen: Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio (OBS*) Journal” 2007, nr 3, s. 73-91.
[16] Ibidem, s. 74-75.
[17] Ibidem, s. 77.
[18] Ibidem, s. 77-88.
[19] J. Leskovec, A. Krause, C. Guestrin, Ch. Faloutsos, J. Van Briesen, N. Glance: Cost-effective Outbreak Detection in Networks, CASCADES project, School of Computer Science, Carnegie Mellon University 2007, URL: <http://www.cs.cmu.edu/~jure/pubs/detect-kdd07.pdf>.
[20] Ibidem.

Folksonomia jako nowy model wiedzy. Komunikacyjne i kulturowe aspekty Web 2.0

Artykuł został wygłoszony w formie referatu na konferencji: Com.unikowanie w zmieniającym się społeczeństwie, organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński, w dniach 26-27 czerwca 2008. Tekst został oddany do druku w tomie pokonferencyjnym [w druku].

Rok 2006 był rokiem niezwykłym. Było to czas:

[…] wspólnoty i współpracy na niespotykaną dotąd skalę. To historia kosmicznego kompendium wiedzy Wikipedii i ludzkiej sieci miliona kanałów YouTube i sieciowego metropolis MySpace. To historia wielu, wyciągających władzę z rąk nielicznych, pomagających sobie nawzajem, za darmo. Zmieni to nie tylko świat, ale też sam sposób, w jaki zmienia się śwat. […] Web 2.0 zbiera głupotę tłumów, jak i ich mądrość […] Ale to właśnie czyni ją interesującą. Web 2.0 jest masowym eksperymentem społecznym. (Grossman 2006)

Można spierać się o istotę i ukryte cele tego eksperymentu zaplanowanego w Silicon Valley, jak również o to, czy jest to działanie ekonomiczne i marketingowe ― czy raczej z zakresu psychologii tłumu i zarządzania zasobami ludzkimi na skalę globalną. Zjawisko to ma zarówno swoich zwolenników, jak i zagorzałych krytyków (Lessig 2005, Keen 2007).

Zanim stało się globalnym ruchem społecznym, dwa lata wcześniej, w 2004 roku zostało zaobserwowane ― lub też, jak chcą krytycy, cynicznie zaplanowane i wypromowane ― przez Tima O’Reilly’ego, Dale’a Dougherty’ego i Johna Battelle’a, czy szerzej korporację O’Reilly Media, organizatora słynnej konferencji, na której wprowadzono pojęcie „Web 2.0” do globalnego obiegu. Termin odnosił się do szeregu zjawisk z zakresu usług internetowych i charakteryzował przedsiębiorstwa, które nie poddały się dotkomowej bańce finansowej, albo też były jej pozytywnym pośrednim rezultatem (O’Reilly 2005). Zjawiska, które kryły się za terminem Web 2.0, takie jak umożliwienie internautom darmowego generowania i publikowania treści w Internecie, dostosowanie usług sieciowych do potrzeb użytkowników oraz angażowanie ich w interakcję z dostawcami usług, zmieniły powszechne społeczne i biznesowe rozumienie Sieci, a przy okazji sam Internet. I choć usługi tego typu istniały w Sieci od dłuższego czasu, opisywane przemiany nabrały tempa po roku 2004, osiągając w przełomowym roku 2006 zainteresowanie ze strony milionów użytkowników. Wtedy właśnie, zgodnie z ideologią O’Reilly Media, użytkownik stał się głównym aktorem sieciowej komunikacji, twórcą i dostarczycielem treści, opiniodawcą i doradcą, a nawet ― dziennikarzem i autorytetem lokalnym na skalę globalną.

Mimo niezwykłej popularności trendów klasyfikowanych jako Web 2.0 oraz tego typu usług, problemem nadal pozostaje precyzyjna definicja terminu Web 2.0, mimo propozycji Tima O’Reilly’ego (2005). Interesujące wnioski związane z kwestią terminologiczną przedstawiają autorki raportu przygotowanego dla Pew Internet & American Life Project w znaczącym roku 2006:

Pisarze i analitycy technologii poświęcili w istocie niezliczone godziny na meta-pracę dotyczącą wykorzystywania aplikacji Web 2.0 (blogów, wiki, podcastów etc.), aby przedyskutować i i rozwinąć definicję terminu. A jednak nadal nie osiągnięto konsensusu w kwestii, gdzie kończy się 1.0, a zaczyna 2.0. Czy na przykład grupy usenetowe, które oparte są na treściach generowanych przez użytkowników (user-generated content), ale nie wymagają koniecznie dostępu przez klienta Sieci, powinny być uznawane za 1.0 czy 2.0? W pewnym sensie, nie ma znaczenia czy wyznaczony cel był złudny, czy też, że niektórzy sprytni sprzedawcy po prostu wykorzystują hasło, aby zdystansować się do porażek firm Web 1.0. Fakt, że termin poddawany był ciągłym zmianom znaczenia i wielu różnym interpretacjom jest znakiem jego użyteczności. Taka jest natura tej bestii konceptualnej [conceptual beast] wieku cyfrowego i jednego z bardziej wymownych przykładów tego, co czynią aplikacje Web 2.0: zastępują autorytatywną wagę tradycyjnych instytucji wzrastającą mądrością tłumów. (Madden & Fox 2006, s. 1-2)

Minęły dwa lata od czasu, gdy „Time” docenił internautów i powstał powyższy raport Pew Internet. Popularność serwisów typu Web 2.0 wciąż wzrasta, choć można widzieć w tym procesie „efekt śnieżnej kuli”, zaprojektowany przez marketing koncernów telekomunikacyjnych, i ożywiony przez wywołany przezeń marketing szeptany, a nie ― świadomy ruch obywatelski internautów. Web 2.0 przyciąga zarówno użytkowników, jak i ― coraz częściej ― badaczy procesów społecznych. Dotyczy praktycznie wszystkich dziedzin życia, zwłaszcza takich, które ― jak na przykład turystyka ― związane są z wyszukiwaniem informacji, zarówno nieoficjalnych, jak i komercyjnych (Maj 2008). Warto przyjrzeć się bliżej omawianym tendencjom i zapytać o skutki kulturowe rozwoju Sieci partycypacji, rekomendacji, folksonomii, „wikinomii” (Tapscott & Williams 2007) i wikiwiedzy.

W badaniach wykorzystania Internetu przez społeczeństwo amerykańskie prowadzonych na przestrzeni ostatnich lat przez Pew Internet & American Life Project dostrzec można wzrastającą aktywność użytkowników, związaną z kreatywnym wykorzystaniem potencjału Web 2.0, polegającym nie tylko na amatorskiej twórczości i tworzeniu sieci społecznych, ale także na funkcjonalizacji Web 2.0 w postaci biznesu, edukacji czy indywidualnych poszukiwań określonych informacji. Internet traktowany jest jako źródło wiedzy naukowej, czy też medium pomagające rozwiązywać problemy (źródło pierwszej pomocy w kwestiach zdrowotnych, biznesowych, informacyjnych etc.). W badaniach Pew Internet ze stycznia i lutego 2006 roku 87 % respondentów wskazało, że Internet stanowi dla nich główne narzędzie badawcze, 34 % badanych przyznało, że przede wszystkim w Sieci szuka informacji naukowych, a 67 % uznało, że gdyby potrzebowało takiej informacji ― szukałoby jej najpierw w Sieci (Horrigan 2006, s. 3-4). Wzrost wpływu społecznego tendencji związanych z Web 2.0 widoczny jest zwłaszcza w aktywności nastolatków, którzy traktują Sieć przede wszystkim jako środowisko interakcji społecznej i publikacji własnej twórczości, a zatem forum autoprezentacji i ekspresji. Zauważono przy tym wyraźny wzrost popularności w tej grupie serwisów typu user-generated content ― w 2007 roku korzystało z nich 64 % amerykańskich nastoletnich internautów, którzy stanowią 93 % ogółu nastolatków w USA (Lenhart, Madden, Macgill, Smith 2007, s. 2). Raporty dotyczące dorosłych użytkowników Sieci wskazują, że trend nie ominął również starszych pokoleń, nawet w wieku postprodukcyjnym. Jak wskazują Madden i Fox, opierając się na ilościowych analizach komparatystycznych dokonanych przez firmę badawczą Hitwise, zmiana z Web 1.0 na Web 2.0 nie dotyczy czynności i celów wykorzystywania Sieci, ale polega na „uspołecznieniu” serwisów oferujących określone usługi i na wykorzystaniu tradycyjnych sposobów użycia Sieci, takich jak wzmacnianie więzi społecznych (Madden & Fox 2006, s. 3-5).

Zastanawiając się nad podstawowymi dla współczesnej Sieci kwestiami społecznej transmisji znaczeń i rozwoju nowych strategii komunikacyjnych, w tym takich, które modelują i redefiniują znaczące dla kultury pojęcia „wiedzy”, „inteligencji”, „mądrości” i „autorytetu”, warto wrócić do korzeni idei Web 2.0, wyznaczonych przez O’Reilly’ego w szczegółowej analizie tranformacji medium. W perspektywie antropologicznej istotną cechą Web 2.0 jest zwłaszcza „zbieranie zbiorowej inteligencji” (O’Reilly 2005, s. 2-3). Oznacza to przede wszystkim oddanie inicjatywy w ręce użytkowników ― konsumentów, którzy generują treści serwisów ― stając się tym samym prosumentami. To ilość i jakość hiperlinków (Google PageRank, blogosfera), ilość znaczników nadanych przez użytkowników (Flickr, Del.icio.us, Blogger etc.) czy popularność danych treści (YouTube, Vimeo, DotSub, Overmundo, Blogger, WordPress, MySpace etc.), produktu (eBay, Amazon, Hostelworld etc.), oprogramowania (zwłaszcza open source) czy serwisu (Wikipedia, Wikitravel, Couchsurfing etc.) decydują o jego wartości. O’Reilly zauważa, że usługi Web 2.0 nie potrzebują marketingu, wykorzystują bowiem społeczną popularność i rekomendacje usług, serwisów i produktów, dokonywane dobrowolnie przez użytkowników. „Kluczem do dominacji rynku w erze Web 2.0 jest sieć, będąca efektem udziału użytkowników.” (O’Reilly 2005, s. 2)

Serwisy społecznościowe, takie jak MySpace, FaceBook, Bebo, YouTube, Flickr, Digg i inne, umożliwiają nie tylko komunikację, ale przede wszystkim prezentację i publikację indywidualnych profili i kreacji różnych treści ― a zatem implikują społeczną interakcję i tworzenie więzi społecznych w oparciu o podobieństwa profilu psychologicznego, gustów i zainteresowań. Nowa formuła serwisów rozszerza możliwość kreowania i redagowania treści przez użytkowników, wymuszając aktywizację w sferze komercyjnej, wykorzystując potencjał partycypacji i sprawnie zamieniając ruch w serwisie na dochody. Z drugiej strony Web 2.0 zmusza działające w Internecie firmy do weryfikacji własnej polityki dostarczania informacji i otwarcia się na opinię publiczną. Skala społecznego zainteresowania usługą, produktem czy marką, a także ocena wystawiana przez użytkowników w procesie peer review decyduje o biznesowym krachu lub sukcesie.

Dla użytkownika Web 2.0 oznacza natomiast przejście od percepcji stron prywatnych (trudnych do edycji) do aktywnego blogowania (prostej edycji wpisów). Pośrednio chodzi także o przejście od taksonomii do folksonomii ― waga informacji zależna jest nie od decyzji odgórnych czy logiki systemowej, lecz od poszczególnych wyborów użytkowników, ich subiektywnych preferencji oraz sposobów kategoryzacji wiedzy. Istotna staje się opinia innych użytkowników-konsumentów na temat usług i produktów oraz ich ocena (system rekomendacji i peer review) lub samo ulotne zainteresowanie, które zostaje symbolicznie „zamrożone” (popularność i „przepływ wokół produktu” ― jak nazywa to Amazon ― stanowią miernik sukcesu produktu). Mowa tu o „mądrości tłumów” i o dynamizacji procesu dostępu do informacji (RSS) oraz egalitaryzmie w dostępie do wiedzy i społecznej kreacji znaczeń (wiki).

Folksonomia jako system klasyfikacji i kategoryzacji wiedzy wydaje się stanowić przeciwieństwo taksonomii. Znaczniki nadawane w procesie social bookmarking, social tagging i social networking stanowią zarazem prywatne, jak i społeczne sposoby porządkowania świata sensów, metody negocjacji znaczeń i elementy gry społecznej. Specyficzne działania związane z nadawaniem znaczników (tagów) polegają w istocie na takim opisywaniu treści, by ułatwić ich selekcję, odnalezienie i ewaluację w jak najkrótszym czasie.

Doskonałym przykładem funkcjonowania folksonomii jest serwis Del.icio.us, który służy społecznemu oznaczaniu treści w Sieci i publicznemu udostępnianiu zakładek. Interesujące serwisy internetowe opisywane są przez użytkowników za pomocą prywatnych i subiektywnych znaczników przynależących do różnych kategorii, prezentowanych w serwisie w postaci chmur tagów, ułatwiających wyszukiwanie tematyczne oraz statystyczne (ocena popularności). Paradoksalnie, ten niezwykle subiektywny system opisu jest społecznie użyteczny ― jest bowiem intuicyjnie czytelny dla innych użytkowników. Spowodowane jest to tym, że ludzie posługują się podobnymi kategoriami poznawczymi, a także ograniczonym zakresem strategii porządkujących rzeczy i informacje. David Weinberger uważa, że strategii tych uczymy się, porządkując świat wokół nas, począwszy od przestrzeni domowej, po przestrzenie służące przechowywaniu wielu towarów i ich konsumpcji (Weinberger 2007, s. 10-11).

Folksonomie stanowią zatem systemy porządkujące treści dzięki podświadomym intersubiektywnym zasadom porządkowania, funkcjonującym w kulturze. Warto zauważyć, że folksonomie są w istocie subiektywnymi reprezentacjami porządku edukacyjno-wychowaczego, właściwego dla danej kultury i kręgu cywilizacyjnego. Folksonomia zawiera jednak także element reprezentacji wiedzy potocznej, co z perspektywy tradycyjnej nauki stanowi jej istotny mankament jako alternatywnego systemu porządkowania informacji. Należy dodać, że aspekt wpływu kultury na poszczególne typy systemów porządkujących typu folksonomicznego wymaga jeszcze dalszego rozpoznania i badań komparatystycznych.

W eseju poświęconym przejściu od taksonomii do folksonomii, David Weinberger zauważa, że porządek obiektywnie logiczny wywodzi się z tradycji Arystotelesowskiej, w której przeświadczenie o jednoznaczności wiedzy, a zatem również o precyzji i obiektywizmie dostępnych klasyfikacji było niezachwiane (Weinberger 2005, s. 76). Pewność ta sprowadzała się do „zasady pojemnikowej”: znając przynależność danej rzeczy do określonej kategorii, możemy zawsze opisać jej cechy w odniesieniu do całości systemu (a zatem także określić, jakich cech nie posiada). Tradycja ta zrodziła takie taksonomie, jak biblioteczny system dziesiętny Deweya, Linneuszowską systematykę gatunków roślin, Darwinowskie drzewo życia, czy też tablicę pierwiastków chemicznych Mendelejewa.

Rozwój Sieci ukazuje jednak mniej przejrzystą naturę rzeczy ― jak twierdzi Weinberger ― Sieć wymaga alternatywnego systemu porządkowania informacji, porządku, który wydaje się być raczej w tradycyjnym rozumieniu chaosem. Sam Weinberger opisuje go jako messiness, a zatem jako nieład czy bałagan, stan pewnej niesubordynacji rzeczy i pojęć wobec przestrzeni geograficznej, badź kognitywnej (Weinberger 2005, s. 76-78). A zatem folksonomia oznacza pewne pomieszanie kategorii potocznych z kategoriami przyswojonymi w procesie edukacji (na podstawie lektury i percepcji). Weinberger zastanawia się, jakimi metodami porządkującymi posługujemy się w życiu codziennym, by dojść do wniosku, że ― podobnie jak w Sieci, układamy pozornie nieprzystające elementy w logiczne ciągi, wykorzystując przy tym kilkanaście wzorów i kategoryzacji. Dotyczy to w takim samym stopniu procesu segregacji ubrań przeznaczonych do prania, jak i książek na półkach domowej biblioteki czy informacji zgromadzonych na twardym dysku komputera osobistego (Weinberger 2005 & 2007).

Należy dodać, że messiness, pojmowana jako nowy porządek właściwy Sieci, wynika z samej natury sieciowości ― a zatem stosuje się do praw matematycznych właściwych dla wszystkich systemów tego typu. Oznacza to, że z czasem chaos ulegnie uporządkowaniu i regulacji pod wpływem wielu aktów oznaczania treści przez użytkowników (Barabasi 2002). Dotyczy to jednak przede wszystkim folksonomii szerokich (broad folksonomies), czyli takich systemów, w których sensy (tagi) generowane są przez znaczną grupę osób posługujących się własnymi słownikami i kategoriami, ale w sposób, który pozwala innym na korzystanie z tych słowników i kategorii. Oznacza to, że opisy muszą dotyczyć treści ogólnie dostępnych do wyszukiwania oraz, że słowniki wykorzystywane przez poszczególne osoby posiadają wspólne elementy (Vander Wal 2005). Teoretycznie treści można zatem tagować na wiele różnych sposobów, podstawowym warunkiem jest jednak stosowanie kategorii społecznie zrozumiałych. Oznaczaniu musi zatem przyświecać idea tworzenia „inteligencji otwartej” (de Kerckhove 2001). Serwis Del.icio.us jest przykładem właśnie takiej szerokiej folksonomii, nakierowanej na wymianę wiedzy o zasobach Sieci.

Nieco inny charakter ma porządek wiedzy w różnych wiki oraz w Wikipedii i jej siostrzanych projektach. Nie można tu mówić o wiedzy potocznej, choć z całą pewnością jej elementy przenikają do treści ― choćby na poziomie wyboru tworzonych haseł czy opisywanych problemów, istotnych dla danej grupy autorów. Wikiwiedza jest jednak przede wszystkim wiedzą społeczną, powstającą w procesie dialogu społecznego i negocjacji znaczeń (Maj 2007). Istotna jest świadomość tworzenia wspólnego archiwum i procesualnego charakteru powstawania wiedzy. Można mówić wręcz o świadomości konstruktywistycznej, zwłaszcza w takich środowiskach, jak wikipedyści, wikipodróżnicy czy eksperci tworzący profesjonalne wiki. Problem relewancji wiedzy i jej dyskusyjności związanej z aktami wandalizmu lub rozwojem danej dyscypliny również wzmaga tę świadomość.

Wikiwiedza zawiera jednak elementy zarówno folksonomii, jak i tradycyjnych taksonomii, które dziedziczy choćby ze względu na cechy gatunkowe (encyklopedia). Podobnie można postrzegać hierarchiczny układ kompetencji i monitoring społeczny, które składają się na obecny tu system nadzoru nad treściami. Są jednak także pewne podobieństwa pomiędzy porządkiem wiki i folksonomią ― w obydwu przypadkach korpus wiedzy powstaje na bazie zainteresowań i spontanicznych decyzji poszczególnych użytkowników. Obydwa porządki wynikają także z działań oddolnych i zdecentralizowanych, opartych na ideologii konstruktywistycznej, dobrej woli, chęci współpracy i hojności użytkowników. Jak ujmuje to Weinberger (2005, s. 77), „najlepsze definicje są dwuznaczne” ― porządek Sieci powinien wzbudzać świadomość wielości dyskursów oraz ciekawość.

Zjawiska zwane Web 2.0 zmieniły znacząco nie tylko samą Sieć, ale i jej społeczne przeznaczenia. Inne są dziś także metafory związane z Internetem, przestrzeń informacji postrzegana jest w sposób bardziej precyzyjny i mniej metafizyczny, niż w poprzedniej dekadzie. Jak zauważają Mary Madden i Susannah Fox (2006, s. 6), metafory miasta, sąsiedztwa i stron domowych (np. Geocities) zastąpione zostały w Web 2.0 przez metafory osoby (profile, blogi i linki do multimediów), co można zaobserwować zwłaszcza w serwisach społecznościowych, których prekursorem pod tym względem był portal MySpace.

Z antropologicznego punktu widzenia interesująca wydaje się także zmiana rozumienia Sieci, jaka dokonała się na przestrzeni ostatniej dekady. Pośrednio dzięki procesom Web 2.0 postmodernistyczna metafora Sieci jako kłącza została zastąpiona konstruktywistyczną metaforą Sieci jako mapy metra (Maj & Derda-Nowakowski 2008, s. 6-7). Można zauważyć tu postępującą racjonalizację metafor operacyjnych, stosowanych do opisu istotnych dla kultury pojęć ― w tym wypadku zarówno medium, technologii, jak i środowiska komunikacji. Myślenie o Internecie wiąże się z wyobrażeniem przestrzeni poznawczej ― nastąpiła jego ewolucja od kosmicznej nieskończoności ku przestrzeni codziennej komunikacji, możliwej do ogarnięcia, również dzięki społecznie wyznaczanym drogowskazom w postaci tagów, tworzonych zgodnie z licznymi folksonomiami i wikiporządkami.

Bibliografia:

Barabasi Albert-Laszlo 2002, Linked ― The New Science of Networks, Cambridge, MA, Perseus Publishing.

Grossman, Lev 2006, ‘Time’s Person of the Year: You’, w: Time [online], 13 December, pozyskano: 17 kwietnia 2007, URL: <http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1570810,00.html>.

Horrigan, John B. 2006, The Internet as a Resource for News and Information about Science, Pew Internet & American Life Project, 20 November [raport], pozyskano 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Exploratorium_Science.pdf>.

Keen, Andrew 2007, Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę, przeł. M. Bernatowicz, K. Topolska-Gharini, Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Kerckhove de, Derrick 2001, Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego, przeł. A. Hildebrandt, Warszawa, Mikom.

Lenhart, Amanda, Madden, Mary, Macgill, Alexandra R., Smith, Aaron 2007, Teens and Social Media, Pew Internet & American Life Project, 19 December [raport], pozyskano 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Teens_Social_Media_Final.pdf>.

Lessig, Lawrence 2005, Wolna kultura, przekład zbiorowy, Warszawa, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.

Madden, Mary & Fox, Susannah 2006, Riding the Waves of „Web 2.0”, Pew Internet & American Life Project, 5 October [raport], pozyskano: 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Web_2.0.pdf>.

Maj, Anna & Derda-Nowakowski, Michał 2008, ‘Cyber-communities in Their Quest for Free Culture. User-generated Content Portals in the Anthropological Perspective’, w: Riha, Daniel (red.) Visions of Humanity in Cyberculture, Cyberspace and Science Fiction, Oxford, Inter-Disciplinary Press[eBook], URL: <http://www.inter-disciplinary.net/publishing/idp/ebooks.htm>.

Maj, Anna 2007, ‘Konstruktywizm społeczny jako ideologia społeczeństwa sieciowego’, w: Kamińska-Szmaj, Irena, Piekot, Tomasz, Zaśko-Zielińska, Monika (red.), Oblicza komunikacji 2: Ideologie w słowach, gestach i obrazach, seria: Język a komunikacja, Wrocław, Uniwersytet Wrocławski [w druku].

Maj, Anna 2008, Media w podróży, Katowice, Wydawnictwo Naukowe ExMachina.

O’Reilly, Tim 2005, ‘What is Web 2.0. Design Patterns and Business Models for the Next Generation of Software’, w: O’Reilly News [online], 30 września, pozyskano: 2 września 2007, serwis internetowy O’Reilly, URL: <http://oreillynet.com/pub/a/oreilly/tim/news/2005/09/30/what-is-web-20.html>.

Tapscott, Don & Williams, Anthony D. 2007, Wikinomics: How Mass Collaboration Changes Everything, New York, Atlantic Books.

Wal, Thomas Vander 2005, ‘Explaining and Showing Broad and Narrow Folksonomies’, w: Personal InfoCloud, [blog], URL: <http://www.personalinfocloud.com/2005/02/explaining_and_.html>.

Weinberger, David 2005, ‘When Things Aren’t What They Are’, w: Schöpf, Christine, Stocker, Gerfried (red.), Hybrid – Living in Paradox. Ars Electronica 2005, Linz, Hatje Cantz.

Weinberger, David 2007, Everything is Miscellaneous: The Power of the New Digital Disorder, New York, Times Books.

Transformacje wiedzy. Idee wiki, commons i social bookmarking oraz ich wpływ na redefinicję pojęcia

Artykuł został złożony do druku (XII 2007) w piśmie „Transformacje” [prawdopodobnie ukaże się w najbliższym numerze]

There is a growing mountain of research.
Vannevar Bush, As We May Think

Tradycyjne znaczenie wiedzy, jakie funkcjonowało do niedawna bez większych redefinicji, przeżywa dziś kryzys. Nie jest to sytuacja dramatyczna, jak sugeruje termin – raczej nieuniknione i choć trudno definiowalne, to jednak istotne przesunięcie, które zaszło w potocznym rozumieniu wiedzy oraz w wymogach stawianych informacji przez użytkowników nowych mediów, zwłaszcza Internetu. Wprawdzie bastion nauki nie został, i zapewne długo nie zostanie przez nowe znaczenie terminu do końca zdobyty, jednak charakteryzuje ono w coraz większym stopniu współczesne społeczeństwo i jego wartości. Jest to aksjologia powszechnie obecna w komunikacji internetowej, zwłaszcza w ideach ruchów wolnościowych związanych z konstruktywizmem społecznym. Z czasem, zapewne wraz ze zmianą pokoleniową, nowe rozumienie wiedzy przejdzie także do nauki i będzie współtworzyło oficjalny dyskurs przyszłości. Na razie funkcjonuje ono w kontekście zjawisk zwanych Web 2.0, a w dyskursie naukowym pojawia się niezwykle rzadko.

Nowe rozumienie wiedzy zakorzenione jest głęboko przede wszystkim w praktykach komunikacyjnych współczesnego człowieka. Social bookmarking, social tagging oraz związane z tymi procesami społeczne przestrzenie prywatności stanowią dobitny przykład zmiany w obszarze traktowania autorytetów, informacji i wartości nadawanych wyszukiwaniu. Serwisy takie jak Flickr, Del.icio.us, uBio, MySpace, Wikipedia, Linz WikiMap, eAccessible, Blogger i inne tego typu projekty nie mogły nie wywołać rewolucji w tej kwestii – redefiniują one bowiem wartości związane z komunikacją oraz stawiają innych użytkowników Internetu w pozycji autorytetów lokalnych nowego typu. Budowanie wiedzy odbywające się na zasadach społecznego konstruktywizmu zbliża w istocie sytuację współczesnego człowieka do figury elektronicznej wieży Babel, jednak nie wydaje się prowadzić do tak katastrofalnych skutków, jak pomieszanie języków. Wręcz przeciwnie, jak na razie doprowadziło do zgodnej koegzystencji wielu dyskursów i prób ich translacji.

Na zmianę paradygmatu wiedzy istotny wpływ mają trzy zjawiska – wiki, commons i social bookmarking (tagging). Zamiast wiedzy pewnej, wprowadzają wiedzę lokalną. Zamiast narzucania definicji – proponują dyskusję nad sensami. Zamiast sztywnych i nieobecnych autorytetów – autorytet lokalny. W miejsce wiedzy obiektywnej, propagują wiedzę subiektywną. Zamiast zaufania wobec wobec tradycyjnych autorytetów: rządów, naukowców, prawników, konsorcjów medialnych – społeczny proces powątpiewania i zaufania jedynie wobec członków grupy pierwotnej, w tym wypadku wspólnoty sieciowej. Zamiast ochrony danych – wolność dostępu. W miejsce zcentraliowanej kontroli – zdecentralizowana współodpowiedzialność. Zamiast bierności – twórcze działania. Społeczne tworzenie wiedzy to przede wszystkim oznaczanie dostępnych informacji oraz ich reorganizacja. Procesy te, w odróżnieniu od tradycyjnej klasyfikacji wiedzy, nie są oparte o wzorce oświeceniowych taksonomii, lecz o społeczne wartościowanie wiedzy – zwane folksonomią.

Zjawiska te można uznać za swoiste reakcje na upotocznienie teorii konstruktywizmu społecznego, spopularyzowanej przez Petera Bergera i Thomasa Luckmanna. Postrzegają oni rzeczywistość społeczną jako formę konstruktu, realizację wspólnej świadomości. Zgodnie z taką perspektywą związki społeczeństwa i człowieka polegają na wzajemnej zależności i referencyjności. Człowiek jest produktem społeczeństwa, które jest z kolei jego produktem (Berger, Luckmann 1966, 61). Życie społeczne jest zatem zbiorem redefinicji świata na podstawie interacji społecznych, jest ciągłym reinterpretowaniem rzeczywistości przez wszystkich członków społeczeństwa, ciągłym budowaniem wspólnego konstruktu wyobrażeniowego. Komunikacja społeczna oparta jest o ideę transmisji wiedzy czyli przekazywanie owego konstruktu społecznego. Współczesne implikacje tej teorii omawiam szerzej w innym miejscu (Maj 2007a).

Web 2.0 jest zjawiskiem bazującym na potocznym wykorzystaniu świadomości konstruktywistycznej. Dotyczy to szczególnych, bardzo popularnych i znaczących społeczności sieciowych, które ukierunkowują swe działania na wspólnotowe tworzenie wiedzy. Folksonomia, wiki czy commons to zjawiska, które przyczyniły się do tego, że można w ogóle rozważać istnienie fenomenu Web 2.0.

Wiele działań sieciowych wspólnot zostało zainspirowanych przez myśl Vannevara Busha, który w tekście As We May Think przedstawił najważniejsze problemy intelektualne, przed jakimi staje współczesny człowiek – są to: selekcja informacji i kontrola wiedzy. Bush analizował problemy naukowców z ogarnięciem stanu badań w danej dyscyplinie, co uważał za główną przyczynę niedostatecznie szybkiego rozwoju wiedzy.

Nauka umożliwiła najsprawniejszą komunikację pomiędzy jednostkami; dostarczyła zapisu idei i umożliwiła człowiekowi manipulowanie i tworzenie ekstraktów z zapisu tak, by wiedza ewoluowała i przetrwała istnienie ludzkości, a nie tylko jednostki. Rośnie góra badań. Ale rosną też dowody na to, że jesteśmy dziś wciągani jak w bagno przez rozszerzającą się specjalizację. Poszukiwacz jest blokowany przez odkrycia i wnioski tysięcy innych badaczy ― wnioski, których nie ma czasu pochwycić, a tym bardziej zapamiętać, gdy się pojawiają. A jednak specjalizacja staje się coraz bardziej niezbędna dla rozwoju, a wysiłek stworzenia mostu pomiędzy dyscyplinami jest podobnie powierzchowny. (Bush 1945)

Bush zaproponował rozwiązanie narastających problemów za pomocą technologii, otwartej sieci maszyn pamięci kulturowej – memeksów. Nie był jednak w stanie zbudować propotypu urządzenia przy ówczesnym stanie nauki. Uważał, że należy zautomatyzować metody gromadzenia i porządkowania wiedzy. Realizacją idei Vannevara Busha jest jednak w pewnym sensie współczesny (tj. w pełni multimedialny) Internet, zwłaszcza w trzech aspektach, które opisywał on następująco: „zapis, jeśli ma być użyteczny dla nauki, musi być ciągle rozszerzany (extended), musi być przechowywany (stored) i przede wszystkim musi być dyskutowany (consulted)” (Bush 1945).

Te trzy aspekty akumulacji wiedzy nie uległy dezaktualizacji: internetowe zasoby powiększają się w szybkim tempie, są magazynowane chociażby dzięki wyszukiwarkom takim jak Google czy projektom typu Wayback Machine oraz są dyskutowane czy też konsultowane społecznie – i to na wielu poziomach, od pozycjonowania z zastosowaniem idei PageRank, przez dyskusje w Wikipedii i innych projektach wiki, aż po social bookmarking (Del.icio.us, Flickr, MySpace, YouTube, DotSubNet etc.) i społeczne dziennikarstwo (Overmundo, Blogger, TravelBlog, Hostel World etc.). Rozwiązując sygnalizowane przez Busha problemy, Internet sprzyja jednak także nieograniczonej proliferacji informacji, wytworzeniu jeszcze większej „góry badań”. Nadal selekcja informacji i kontrola nad wiedzą stanowią istotny problem. Społeczności zajmujące się konstruowaniem wiedzy doby kultury komputerowej – jak nazywa ją Lev Manovich (2006) – próbując odpowiedzieć na te problemy, wypracowują nowe rozumienie wiedzy, ale też i nowe metody pracy nad informacją.

Aby określić współczesne transformacje wiedzy, najlepiej przyjrzeć się poszczególnym wspólnotom internetowym konstruującym wiedzę i wyznaczającym kierunki rozwoju samej sieci oraz społeczeństw przyszłości. Te przestrzenie otwartej kreatywności, akcentujące społecznościowy wymiar dzisiejszej sieci (commons) ukazują dominujące tendencje kulturowe, ale też bezpośrednie potrzeby współczesnego człowieka. Warto dodać na marginesie, że tendencje te są na tyle zauważalne i znaczące pod względem statystycznym, że „Time Magazine” przyznał główną nagrodę w konkursie na człowieka roku 2006 anonimowym internautom. Po raz pierwszy w historii konkursu czytelnik mógł przeczytać: „człowiekiem roku jesteś Ty” (Grossman 2006). Komisja oceniająca stwierdziła, że wprawdzie rok ten upłynął pod znakiem wojen i konfliktów, jednakże był to też czas:

[…] wspólnoty i współpracy na niespotykaną dotąd skalę. To historia kosmicznego kompendium wiedzy Wikipedii, ludzkiej sieci miliona kanałów YouTube i metropolis online MySpace. To historia wielu, wyciągających władzę z rąk nielicznych, pomagających sobie nawzajem, za darmo. Zmieni to nie tylko świat, ale też sam sposób, w jaki zmienia się śwat. […] Web 2.0 zbiera głupotę tłumów, jak i ich mądrość […] Ale to właśnie czyni ją interesującą. Web 2.0 jest masowym eksperymentem społecznym. (Grossman 2006)

Mając na uwadze powyższe konstatacje, które dowartościowują na niebywałą jak dotąd skalę społeczny wysiłek ludzki zorientowany na Internet – postaram się wskazać najważniejsze elementy przemiany paradygmatu wiedzy, a zatem transformacje praktyk związanych z jej gromadzeniem, przetwarzaniem i dystrybucją oraz metamorfozę społecznego rozumienia tego terminu i wynikające zeń konsekwencje dla kultury.

Założona przez Jimmy’ego Walesa w 2001 roku Wikipedia, otwarta elektroniczna encyklopedia, to projekt prezentujący najciekawszą metodologię społecznego „zbieractwa” wiedzy i kreacji wspólnego konstruktu społecznego. Zgodnie z założeniem otwartości czy inaczej wolności – jej twórcą i odbiorcą może być każdy, niezależnie od poziomu wykształcenia, zainteresowań, uwarunkowań społecznych i kulturowych. Wybór definiowanego hasła zależy jedynie od wolnej woli twórcy, co bywa często poddawane krytyce. Taka forma ekspresji internautów często wymaga jednak solidnych studiów na dany temat lub systematyzacji i rozszerzenia zainteresowań. Warto zatem wspomnieć, że choć trudno szukać tu stuprocentowo pewnej wiedzy na każdy temat, jej wiarygodność w istocie dzięki pracy wielu tysięcy osób podlega szybkiej weryfikacji w razie nadużyć. Należy też zauważyć, że choć nie jest to encyklopedia definiująca „wszystko to, co encyklopedia powinna zawierać” z punktu widzenia systematyki naukowej, jest to jednak rodzaj archiwum odzwierciedlającego rzeczywiste zainteresowania tworzących ją ludzi, precyzyjna zwłaszcza w tych tematach, które wiążą się bezpośrednio z kulturą komputerową. Szczegółowo na temat procesu tworzenia Wikipedii oraz etosu wikipedystów już pisałam (Maj 2007a i 2007b).

W omawianym kontekście należy zauważyć, że Wikipedia zachęca w istocie do kulturowego majsterkowania, wikipedyści stanowią natomiast elitę bricoleurów współczesnej rzeczywistości społecznej. Zasady tworzenia tej encyklopedii redefiniują bowiem stosunek współczesnych do wiedzy. Społeczność współdziała na różne sposoby: poprzez wspólne edytowanie haseł, dialogiczny proces konstruowania definicji, liczne głosowania i debaty na specjalistycznych forach, spory definicyjne rozstrzygane dzięki zasadom demokracji, otwartość na krytykę i wolność wypowiedzi. Praca wikipedystów rozumiana jest jako proces budowania wiedzy i niekończąca się aktywność twórcza i badawcza. Wiąże się ona przede wszystkim z nieustannym ulepszaniem haseł i definiowaniem nowych przedmiotów. Ważnym procesem jest jednak także wychwytywanie błędów i aktów wandalizmu poprzez stałą obserwację listy ostatnich zmian, jakich dokonano w całym serwisie. Jest to w istocie nowa forma społecznego monitoringu treści.

Ważny jest proces aprobowania definicji przez społeczność, polegający na dyskutowaniu o wszystkich wątpliwych detalach proponowanych opisów. Dyskusja taka może jednak nie być wzorcowym dialogiem – czasem przybiera postać walki – zwłaszcza, gdy omawiane są definicje szczególnie istotne dla społeczności i budzące żywe emocje. Proces dyskutowania nad kształtem opisu zazwyczaj rozstrzygany jest w takich wypadkach głosowaniem wszystkich zainteresowanych wikipedystów. Można zatem uznać, że jest to wyjątkowo silnie zdialogizowana forma encyklopedii, w której tworzenie wiedzy dokonuje się poprzez wielokierunkowe relacje społeczne czyli komunikację całej wspólnoty (czy też jej reprezentantów). W artykule Odpowiedzi na krytykę, wikipedyści precyzują swoje podejście twórcze:

My, wikipedyści jesteśmy przeniknięci duchem współpracy. Z zasady nie przywiązujemy się do swoich tekstów, ciesząc się, kiedy ktoś coś poprawia lub zmienia w zapoczątkowanych przez nas hasłach, bo to oznacza, że ktoś je czytał i że nasz tekst wywarł na tej osobie jakieś wrażenie. Po początkowym okresie złoszczenia się na tych, którzy zmieniają nasze teksty, zaczynamy odnajdywać radość we wspólnym pisaniu artykułów. Można powiedzieć, że takie wspólne pisanie artykułów jest swojego rodzaju twórczym dialogiem, który dzięki jego formie nie zamienia się zbyt często w ostry spór. (Wikipedia 2007a)

Wikipedia postrzegana jest przez społeczność nie tylko jako wolna i otwarta encyklopedia, ale też jako proces tworzenia wiedzy. Nieustanna i niekończąca się ewolucja rozumiana jest tu jako proces doskonalenia encyklopedii, który stanowi o wyższości wiedzy budowanej na zasadach wiki względem tradycyjnych metod jej akumulowania.

Wikipedia jest zarówno produktem jak i procesem. Być może w tej chwili wydaje się, że jako produkt nie jest zbyt wartościowa, ale jest za to w tej chwili bardzo obiecującym procesem, który stale postępuje i który daje spore szanse na uzyskanie wartościowego produktu. Warto pamiętać, że natura procesu Wikipedii jest taka, że stale wzrasta nie tylko liczba artykułów, ale też i ich jakość. Każdy artykuł jest stale zmieniany i poprawiany, ma więc spore szanse, aby w końcu stać się naprawdę perfekcyjny. Zwykłe encyklopedie są już gotowymi produktami i raz napisane hasła nie mają już szansy na poprawę. (Wikipedia 2007a)

Wikipedyści często eksponują ideę negocjacji znaczeń, a zatem nieustannej semiozy pojętej jako praca i wysiłek grupowy. Interesujące są również deklaracje, wskazujące wyraźnie na obecność w społeczności etosu encyklopedysty, którego nie powstydziliby się Diderot i d’Alembert (Wikipedia 2007b i 2007c).

Wspólnota wikipedystów to jedno ze środowisk, które rozumie budowanie wiedzy jako wspólne konstruowanie jej na bazie wcześniejszych tekstów kultury (konieczne jest podanie trzech źródeł informacji, by hasło spełniało warunki prawidłowości), a jako swoje cele przedstawia zbiór sentencji, które można uznać za świadomie formowaną postawę konstruktywistyczną. Świadomość zawodności źródeł i mylności informacji, powaga, jaką darzy się tu chęć konstruowania wiedzy dla innych ludzi, zwłaszcza dla przyszłych pokoleń – konstruowania pojętego jako współtworzenie obrazu teraźniejszości dla przyszłości – oraz stopień formalizacji reguł zachowań i wysoki poziom refleksji metatekstowej wskazują na fakt, że środowisko to tak dalece zinternalizowało idee kontruktywizmu społecznego, że funkcjonuje on na zasadzie common sense.

Nie chodzi tu bowiem o czystą akumulację wiedzy, rozumianą jako proces przeprowadzany obiektywnie i bez określonego planu. To raczej świadome sterowanie rozwojem encyklopedii tworzonej z misją rozwoju cywilizacji, to odpowiedzialność przyjęcia na siebie obowiązku współtwórców i strażników archiwum wiedzy ludzkości. Działalność wikipedystów polega bowiem nie tylko na wspólnym kreowaniu zaufanego, możliwie dokładnego i wiarygodnego źródła wiedzy, ale także na propagowaniu idei wolnego dostępu do informacji (idea licencji wolnościowych oraz praca non profit). Istotą działań ruchów społecznych tego typu jest świadome konstruowanie świata społecznego dla kolejnych pokoleń, poprzez tworzenie rodzaju narracji o teraźniejszości i rekonstrukcję pamięci kulturowej w formie elektronicznej bazy danych.

Wikipedia jest dzięki takiemu podejściu rozwijana niezwykle szybko i sprawnie. W ciągu niespełna sześciu lat działalności encyklopedystów-społeczników stworzono encyklopedię przewyższającą swą objętością Britannicę. Jak twierdzi społeczność wikipedystów, Wikipedia jest najlepszą encyklopedią także pod względem pewności wiedzy – aczkolwiek jest to kwestia raczej sporna. Z całą pewnością jednak jest to najbardziej aktualna i dynamiczna encyklopedia, odzwierciedlająca jednocześnie poziom wiedzy współczesnych społeczeństw oraz ich zainteresowania. Samo zjawisko społecznego redagowania wiedzy wydaje się też niezwykle interesującym procesem społecznym związanym z istnieniem nowych technologii.

Należy przy tym zauważyć, że jest to bezprecedensowy ruch społeczny mający na celu jedynie studia na dany temat, co ważne – zupełnie bezinteresowne, umożliwiające samodzielne pogłębienie wiedzy własnej i innych współobywateli społeczeństwa sieciowego, wymagające także wzięcia odpowiedzialności za dystrybuowaną wiedzę. Można w tym zaobserwować chęć współdziałania czy intelektualnej zabawy, jednak – co ważne – popularna jest tu także idea dawania (w sensie aktu daru dla wspólnoty) i wymiany kulturowej sensów czy też negocjacji znaczeń. W każdym razie wiedza, rozumiana tradycyjnie jako samodzielne studia nad danym przedmiotem, nabiera tu wartości podstawowej. Wikipedyści powracają do źródłowego sensu terminu „studiować”, co należy uznać za istotną kulturowo oddolną reakcję społeczną wobec współczesnej komercjalizacji wiedzy oraz jej specjalizacji (elitaryzacji roli ekspertów i hermetyzacji dyskursu naukowego). Ważnym elementem ich działań jest również świadomość transmisji wiedzy w sensie zarówno geograficznym, jak i czasowym.

Na bazie Wikipedii działa kilka „projektów siostrzanych” oraz formy lokalnych sieci wiki – takich jak WikiLinz, WikiMadrid czy WikiBarcelona i eAccessible (ale także innych, niekoniecznie związanych z danym miastem). Idea wiki polega przede wszystkim na wspólnotowym dyskutowaniu określonego przedmiotu i na grupowej edycji zasobów danej sieci. Można zatem tworzyć nawet niewielkie społeczności wiki, od lokalnych po globalne. Niektóre formy wiki posiadają rozbudowane interfejsy graficzne oraz umożliwiają komunikację za pośrednictwem różnego rodzaju danych.

WikiMap Linz to serwis, w którym za podstawę służy plan miasta. Na jego strukturze społeczność mieszkańców i gości Linzu tworzy strukturę linków i tagów, oznaczeń tekstowych, fotograficznych czy dźwiękowych obrazujących w subiektywny sposób elementy krajobrazu miejskiego (WikiMap Linz). Mapa staje się zatem nie tylko symbolicznym systemem obrazowania tkanki urbanistycznej, punktem spotkania różnych ludzi w przestrzeni wirtualnego miasta, które odpowiada rzeczywistemu miastu, ale też jest przestrzenią wymiany subiektywnych jego wizji czy interpretacji. W sensie globalnym użytkownicy prezentują zbiór ważnych dla nich punktów w mieście, powstaje zatem archiwum impresji i indywidualnych mikrohistorii dotyczących wspólnej przestrzeni, które dzięki sieci zostają upublicznione i zintersubiektywizowane (Maj 2007b).

O wiele szerszą koncepcję społecznego budowania wiedzy o przestrzeni geograficznej stanowi inny projekt typu wiki – Wikitravel. Projekt ewoluował z anglojęzycznej Wikipedii w 2003 roku i związany jest nie tylko z chęcią skatalogowania potencjalnych kierunków podróży – jest czymś więcej – to prawdziwa encyklopedia wszystkich miejsc na Ziemi, elektroniczna globalna chorografia, oczywiście wciąż jeszcze niedoskonała i niepełna. Wikitravel stanowi połączenie wiadomości encyklopedycznych i statystycznych (opisujących dane miejsca w sposób naukowy i „obiektywny”) z wiadomościami bardzo subiektywnymi, ukazującymi indywidualne przeżycia i doświadczenia z podróży do danego miejsca. Często można tu odnaleźć wiadomości, które znajdują się w przeciętnym drukowanym przewodniku, ale też informacje dotyczące „sprawdzonych” potraw, refleksje dotyczące sytuacji problematycznych i kwestii zdrowotnych. Jest to zbiorowo budowane wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać idealny przewodnik.

Nie istnieje tu (podobnie jak w Wikipedii) określona wyraźnie zależność pomiędzy objętością i szczegółowością tekstu oraz rangą informacji. Brak takich proporcji powoduje, że opis niestrawności spowodowanej jedzeniem brudnych owoców w krajach tropikalnych może być dłuższy niż opis niejednego państwa. Z drugiej strony, takie indywidualne podejście do definicji świata stwarza nowy rodzaj porządku wartości: może właśnie często występujące problemy żołądkowe są istotniejsze dla podróżnego, niż opis rzadko odwiedzanego przez turystów kraju. Jest to porządek – nie zapominajmy – tworzony przez samych podróżnych, na bazie ich doświadczeń i wiedzy, ale też odpowiadający ich potrzebom.

Jednocześnie ważnym problemem obecnym w Wikitravel jest nierównomierność mapowania świata. Jest ono równie „chaotyczne”, jak w Wikipedii. Unaocznia jednak zainteresowania twórców konkretnymi częściami świata, faworyzowanie określonych turystycznych destynacji. Wiąże się to również z projektowanym odbiorcą Wikitravel, która zgodnie z deklaracjami wikitravelerów przeznaczona jest:

[…] dla użytkowników podłączonych do Internetu w drodze, skulonych późnym wieczorem w kafejce internetowej w jakiejś ciemnej dżungli, którzy potrzebują aktualnej co do minuty informacji dotyczącej zakwaterowania, transportu, jedzenia, życia nocnego i innych potrzeb (necessities); dla użytkowników nie podłączonych do Internetu w drodze, siedzących w pociągu z wybranym działem Wikitravel na swoim PDA, palmtopie, laptopie, telefonie komórkowym czy aparacie cyfrowym; dla użytkownikow podłączonych do Internetu, wciąż planujących przejrzeć kierunki, stworzyć itinerarium, dokonać rezerwacji i ekscytować się swoją podróżą; do wydruku pojedynczych artykułów, takich jak wydruk listy muzeów czy barów karaoke schowany na wszelki wypadek w kieszeni plecaka, lub przeznaczony do skopiowania, gdy ktoś inny potrzebuje; do przewodników potrzebnych ad hoc, małych, stosownych do celu przewodników książkowych, które pasują do określonego itinerarium; do włączenia do innych przewodników, by dawać zaktualizowaną informację dla wydawców przewodników. (Wikitravel 2007)

Ma to być przede wszystkim serwis służący wymianie wiedzy, którą cechować powinien brak stronniczości (zabrania się zwłaszcza reklamy turystycznej) i pewna swoboda redagowania treści. Zasady są dosyć proste, a jeśli się ich nie przestrzega, użytkownik może mieć świadomość, że inni współtwórcy Wikitravel skorygują błędy rzeczowe oraz styl artykułu i prędzej czy później dostosują go do standardów wymaganych w projekcie, zgodnie z zasadą monitoringu społecznego. Tego rodzaju działania mają ułatwiać podróże i zbieranie informacji w drodze oraz ich planowanie. Jednocześnie budują globalną społeczność zainteresowanych nimi ludzi. Artykuły redagowane są w taki sposób, by umożliwiać zdobycie informacji, ale nie zmuszać i nie zachęcać do podejmowania wyraźnie określonych akcji. Podróżnemu pozostawia się pewien zakres wolności, nie jest on poddany presji zobaczenia danego miejsca czy korzystania z określnych usług. Może więc czuć się swobodnie, wiedząc, że nie jest manipulowany, nie jest obiektem akcji reklamowej, a jedynie ktoś doświadczony dzieli się z nim swoją opinią.

Projekty wykorzystujące ideę wiki sprzyjają zatem redefinicji pojęcia wiedzy. Jest to wiedza oparta na dialogu, czyli zapośredniczona i subiektywna. Współczesny człowiek jest zatem poniekąd skazany na mediację i dyskusję – operuje bowiem w świecie, gdzie autorytetów jest tyle, ile stron w Internecie. Można tu przywołać rozważania Davida Weinbergera (2005, 76-68) o współczesnym kształcie wiedzy – messiness staje się zaletą, wiedza pewna i uporządkowana nie jest potrzebna w świecie przesytu informacją. W tym kontekście wiedza zapośredniczona przez autorytety innych użytkowników medium staje się wartościowa – serwisy wykorzystujące ideę wiki i social bookmarking stanowią „ludzki” odpowiednik wyszukiwarek (search engines). W opinii Davida Weinbergera owo „społeczne oznaczanie” jest nową formą wiedzy. Z całą pewnością jest to skuteczna metoda walki z nadmiarem informacji.

Wiedza w społeczeństwie sieciowym wytwarzana jest w procesie spontanicznej wymiany informacji, dzięki hojności, z jaką internauci wspólnie oglądają i opisują świat. Nie chodzi tu zatem o głębię wiedzy – o to, by poznać wszystko dokładnie. W świecie nadmiaru informacji jest to zwyczajnie niemożliwe. Weinberger dzieli zatem postawy wobec wiedzy na tradycyjne oraz nowe Tradycyjne autorytety przyrównuje do odźwiernych czy strażników wiedzy gatekeepers. Przedstawicieli nowych sposobów postępowania z wiedzą określa mianem „oznaczających” (taggers), tych którzy nadają znaczniki. Nowe sposoby prezentowania wiedzy wyglądają paradoksalnie:

Linki, nie: pojemniki – strona jest tym, na co wskazuje.
Wiele znaczników, nie: pojedyncze znaczenia – rzecz zyskuje więcej znaczeń poprzez posiadanie wielu lokalnych znaczeń.
Bałagan, nie: czysty porządek – najlepsze definicje są dwuznaczne. (Weinberger 2005, 77)

Wątpliwości co do standardów wiedzy będzie zatem coraz więcej, proporcjonalnie do głosów w nowym społecznym dialogu czy raczej polilogu. Doskonale problem ten uwypukla popularność serwisów społecznościowych – opartych na założeniu, że sieć powinna tworzyć nowe możliwości otwartej komunikacji międzyludzkiej. Serwisy społecznościowe są dziś uznawane za jeden z najważniejszych wyznaczników Web 2.0. System rekomendacji społecznych, stosowanie zasady folksonomii oraz społeczne oznaczanie treści stanowią o ich atrakcyjności dla ludzi z różnych środowisk, o różnych zainteresowaniach czy kompetencji kulturowej.

Serwis Del.icio.us jako pierwszy umożliwił internautom samodzielne oznaczanie zawartości sieci, wedle indywidualnych kategorii i dowolnych znaczników. Oparty jest on na założeniu, że social tagging czy social bookmarking może stać się ważną aktywnością internautów, służy bowiem społecznemu porządkowaniu chaosu informacyjnego, a poprzez tworzenie sieci zaufania współużytkowników sieci sprzyja rozwojowi wiedzy i szybszemu wyszukiwaniu informacji. Znaczniki interesujących serwisów internetowych mogą w pewnych sytuacjach służyć samemu oznaczającemu jako rodzaj zakładek (bookmarks), ale przede wszystkim służą wielu innym internautom.

Dzięki aktywności wielu internautów, ich wyszukiwaniu, kategoryzowaniu, oznaczaniu, opisywaniu i publikowaniu znaczników – każdy użytkownik serwisu może szybko i precyzyjnie odnaleźć interesujące go informacje. W odróżnieniu od wyników wyszukiwania dostępnych dzięki wyszukiwarkom, materiał znajdujący się w Del.icio.us jest już wstępnie przesiany przez filtr społecznego tagowania. Oznacza to, że wyniki wyszukiwania w Del.icio.us poddane zostały wcześniejszej selekcji i opisowi, który pomaga szybciej odnaleźć serwisy odpowiednie do potrzeb szukającego informacji internauty. Poprzez wyszukiwanie tematyczne w serwisie typu social bookmarking można zatem dotrzeć do pola semantycznego związanego z wyszukiwanym elementem.

Podobne rozwiązanie stanowi serwis Flickr, pozwalający na wyszukiwanie tematyczne upublicznionych obrazów fotograficznych. Jest to serwis fotoblogerski, wykorzystywany jako przeznaczona do przechowywania i publikowania fotografii przestrzeń na serwerze w sieci. Z jednej strony pełni on więc funkcję prywatnej strony internetowej czy bloga, z drugiej – dodatkowego dysku zewnętrznego, jeszcze z innej grupy dyskusyjnej dotyczącej fotografii. Narzędzia tego typu zdobywają wielką popularność, dlatego następuje szybki ich przyrost. Wśród nich wiele służy publikacji róxnych pryawtnych mediów, w tym filmów (YouTube, Vimeo, Google Video) czy też nagrań dźwiękowych (Jamendo). Bardzo ważnym czynnikiem uważanym za podwalinę Web 2.0 są także serwisy blogerskie, które wzmogły zainteresowanie prywatną twórczością internautów oraz ukazały siłę dziennikarstwa społecznego. Do pewnego stopnia można uznać je za narzędzia pokrewne serwisom typu social bookmarking – w każdym razie poprzez nieformalny system rekomendacji i zasady folksonomii przyczyniły się one do wzmocnienia rangi serwisów społecznościowych.

Aktualnie serwisy tego typu wykorzystywane są przede wszystkim jako narzędzia autoprezentacyjne i fora towarzyskie – zarówno nieformalne – jak i profesjonalne, takie jak MySpace, FaceBook, LinkedIn, Grono czy Nasza Klasa. Wspólną cechą tych serwisów jest fakt, że skoncentrowane są one na użytkownikach. Zostały zaprojektowane przez specjalistów, ale o ich atrakcyjności decydują nie dostawcy usług, a sami użytkownicy umieszczający w nich swoje treści. Wspólna i indywidualna edycja treści kulturowych stała się podstawową aktywnością, dzięki której serwisy te stały się popularne. Użytkownicy umieszczają w nich teksty blogów, pliki video, zdjęcia, nagrania muzyczne, animacje czy inne utwory. Co niezwykle istotne, umożliwiają one też różne sposoby komunikacji użytkowników pomiędzy sobą (w czasie rzeczywistym lub asynchronicznie), a nie z dostawcą usług, który dla użytkowników zazwyczaj nie jest atrakcyjny jako interlokutor. To nie oferta handlowa czy gotowy serwis informacyjny, ale wspólnota – żywa struktura tworzących ją ludzi, wraz z wielością punktów widzenia, różnicami zdań i wartości, sprzecznych opinii na dany temat. To rodząca się więź pomiędzy obywatelami jednego sieciowego społeczeństwa, w którym każdy komunikujący się internauta jest ważny i – co ważne – prawdziwy. Oznacza to, że wszystkie opinie należą do konkretnych prywatnych osób, nie do przedstawicieli handlowych, telemarketerów, handlarzy obnośnych, specjalistów od reklamy i public relations. Prywatne opinie noszą zatem znamiona opinii prawdziwej.

Właśnie dlatego, a także dla ochrony prywatności użytkowników, serwisy te korzystają często z systemu referencji, który można traktować jako oznaczanie rzeczy, treści, ale też i ludzi. Na tej zasadzie działają serwisy towarzyskie pomagające wyszukać znajomych ze szkoły (Classmates, Nasza Klasa) czy też zbudować sieć powiązań towarzyskich (FaceBook) lub biznesowych (LinkedIn). Chodzi tu przede wszystkim o tagowanie ludzi, oznaczanie ich wiarygodności według zasady znajomości, często także w szerokim znaczeniu „teorii” sześciu stopni separacji (Six Degrees of Separation), spopularyzowanej niegdyś przez Lonely Planet. Według tej koncepcji cała ludzkość jest sobie bliska, wszyscy ludzie pośrednio się znają. Wszyscy ludzie mają swoich znajomych lub są znajomymi ich znajomych, czy też znajomymi znajomych ich znajomych etc. System rekomendacji wykorzystywany w omawianych serwisach opiera się na podobnym podejściu do związków pomiędzy internautami lub przynajmniej na ewentualności takich powiązań.

Opinie współobywateli czy współużytkowników (tzw. peer reviews) stają się tym samym podstawą komunikacji w Web 2.0. Ułatwiają nawiązanie kontaktu z dawnymi znajomymi czy umożliwiają kontakty naukowe lub biznesowe. Jest to nowy rodzaj społecznego poręczenia wzmagający zaufanie w elektronicznym środowisku. Podobne systemy rekomendacji wykorzystywane są także w pismach internetowych czy e-handlu różnego typu (m.in. Allegro, Hostel World). W tym wypadku może chodzić o system poręczenia handlowego dla konkretnej osoby (aukcje internetowe) czy dla konkretnego dostawcy danej usługi (usługi turystyczne). Szczególnym przypadkiem funkcjonowania tych zasad są wspólnoty podróżnych i gospodarzy skupionych wokół serwisów takich jak CouchSurfing, Hospitality Club, Servas, Stay4Free, Place2Stay, Global Freeloaders, BeWelcome etc. To wspólnoty, które system elektronicznego poręczenia przenoszą także do rzeczywistości pozasieciowej, oferując sobie wzajemnie gościnę i towarzystwo. Rekomendacje od podróżnych lub gospodarzy stanowią istotny element profilu każdego członka takiej wspólnoty, i tym samym przyczyniają się do ich sukcesów podróżniczych oraz towarzyskich.

Wszystkie omawiane tu serwisy można uznać w istocie za pokłosie sukcesu Google PageRank, systemu pozycjonowania serwisów internetowych nie według treści zawartości, lecz w zależności od ilości odsyłaczy do tej strony z innych serwisów (czyli za zasadzie ilości cytowań). A zatem nie według czynników obiektywnych, a według czynników subiektywnych. Im ciekawszy serwis zdaniem internautów, tym wyższa pozycja w rankingu wyszukiwań. Co niezwykle ważne, serwisy społecznościowe oparte na systemie rekomendacji przyczyniają się nie tylko do wzmocnienia więzi interpersonalnych w komunikacji internetowej (a zatem zdehumanizowanej w tym sensie, że zapośredniczonej medialnie), ale też mają głębsze konsekwencje dla całokształtu naszej kultury.

Serwisy i projekty oparte o social bookmarking rozwijają bowiem także nowy typ myślenia o wiedzy i autorytecie. Każdy internauta staje się opiniotwórczym źródłem, gdy indeksuje i opisuje swoje ulubione strony w Del.icio.us, własne zdjęcia we Flickerze czy filmy w YouTube. Równorzędny aktor komunikacji – inny internauta – przejmuje rolę fachowego źródła wiedzy: uprawnia go do tego jego doświadczenie. Jest to przede wszystkim doświadczenie w wyszukiwaniu, co potwierdza tezę Johna Battelle o fundamentalnym znaczeniu procesów wyszukiwania dla dzisiejszej kultury (Battelle 2006, 11-17). Umiejętność ta daje dostęp do wiedzy innych użytkowników sieci, jest zatem podstawowa dla współczesnej kultury. Istotna jest tu chęć współtworzenia wspólnej mentalnej przestrzeni („konektywnej inteligencji” wedle terminologii Derricka de Kerckhove) i ułatwienia innym użytkownikom poruszania się w Sieci. Można widzieć w tym również chęć dialogicznego oznaczania tego, co pomijają nawet najlepsze wyszukiwarki, które przecież indeksują treści, ale nie są w stanie ich zinterpretować. Z drugiej strony jest to po prostu nowy system szerokiej społecznej wymiany dobra podstawowego dla współczesnej cywilizacji – informacji.

Wynika to z podzielanej powszechnie przez internautów świadomości wspólnej własności informacji i prawa do niej. Z całą pewnością przyczyniły się doń takie projekty jak Wikipedia, ale także Internet Archive, które zajmuje się gromadzeniem różnego rodzaju tekstów kultury, ich digitalizacją i odpowiednim przechowywaniem. Tworzy je wprawdzie organizacja o charakterze non profit, funkcjonująca na zasadach biblioteki i współpracująca z różnymi instytucjami naukowymi, a nie otwarta wspólnota internautów, każdy jednak może przyczynić się do powiększenia zasobów Archiwum poprzez dodanie swojej strony internetowej do indeksu Wayback Machine. Poza tym, warto wspomnieć o Internet Archive w omawianym kontekście, przyczynia się ono bowiem w sposób niezwykle istotny do redefinicji pojęcia dziedzictwa kulturowego i wiedzy w społeczeństwie sieciowym. Wśród celów Internet Archive, interesujące wydają się zwłaszcza następujące: „ochrona naszego prawa do wiedzy”, „ćwiczenie naszego prawa do pamiętania”, „śledzenie drogi zmian naszego języka”, „ukazywanie drogi ewolucji Sieci”, „odkrywanie, co Sieć mówi o nas samych” czy też swego rodzaju archeologia Internetu (Internet Archive 2007).

Internet Archive pracuje nad uratowaniem Internetu – nowego medium o dużym historycznym znaczeniu – oraz innych cyfrowych materiałów przed zniknięciem w przeszłości. […] Pracujemy nad zachowaniem zapisu dla przyszłych pokoleń. (Internet Archive 2007)

Internet Archive jest prawdziwie multimedialnym zbiorem tekstów kultury. Ratuje od zapomnienia nagrania dźwiękowe czy filmowe, które wcześniej dostępne były jedynie wąskiej grupie specjalistów w pilnie strzeżonych archiwach radiowych czy telewizyjnych. Nawiązuje też do tradycji Biblioteki Aleksandryjskiej, gromadząc i digitalizując zbiory biblioteczne. Nie jest to pierwszy tego typu projekt ― wśród podobnych pierwszeństwo należy się zdecydowanie The Project Gutenberg, inicjatywie Michaela Harta z roku 1971 (idea wspólnotowego tworzenia elektronicznej biblioteki, początkowo poprzez przepisywanie, a później poprzez skanowanie literatury pięknej – dzieł, które przeszły do domeny publicznej, tj. pozbawione są praw autorskich. Celem projektu Harta jest udostępnienie dziedzictwa kulturowego ludzkości w formie wolnych książek elektronicznych (eBooków). Chodzi tu nie tylko o wolność w sensie darmowego dostępu, ale też o wolność twórczego wykorzystania treści (The Project Gutenberg 2007). W przewiwieństwie do inicjatyw tego typu, Internet Archive zachowuje nie tylko same treści tekstów, ale i wczesne wydania książek wraz z układem graficznym i typografią o walorach artystycznych, a także dokumenty i artykuły naukowe z różnych dyscyplin.

Internet Archive urzeczywistnia także ideę „wehikułu czasu”, umożliwiając spojrzenie w przeszłość samego Internetu, dzięki mechanizmowi Wayback Machine. Jest to system gromadzenia danych i ich indeksowania, pozwalający na zapisywanie serwisów internetowych i ocalenie ich przed zupełnym zniknięciem z cyberprzestrzni. Za sprawą Wayback Machine można dziś obejrzeć archiwalne wersje serwisów internetowych począwszy od 1996 roku. Dzięki nieustannemu rozwojowi mocy serwerów system od lat przesiewa informacje i indeksuje zawartość Internetu wciąż na nowo. Tym samym umożliwia prześledzenie rozwoju estetyki serwisów internetowych oraz samej technologii związanej z siecią, językami kodowania, programami czy ewolucją interfejsów. Wayback Machine zwraca uwagę na efemeryczność kultury elektronicznej, na jej wysoką wartość dla dziedzictwa kulturowego przyszłości oraz na wagę wolnego dostępu do kultury dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Świadomość ulotności wiedzy oraz chęć zachowania śladów współczesnej kultury sprawiły, że Archiwum stale poszerza swoje zbiory, stając się największym muzeum ludzkiej wiedzy i walcząc o wolność informacji, co Brewster Kahle ― dyrektor Internet Archive ― uznaje za podstawowy cel projektu (Terdiman, Kahle 2007).

Postulat uwolnienia informacji istotny jest też dla społecznego dziennikarstwa i serwisów budowanych na podstawie treści tworzonych przez użytkowników (user-based content), stanowiących rdzeń zjawisk zwanych Web 2.0. Wolność kultury jest naczelnym celem wielu społeczności, w tym ruchu Creative Commons wspieranego przez Lawrence’a Lessiga. Społeczność ta proponuje uwolnienie tekstów kultury, czyli przesunięcie ich do domeny publicznej lub udostępnienie na licencjach typu Creative Commons (CC), aby stanowiły materiał twórczy dla kolejnych pokoleń autorów. Chodzi tu o poszerzenie dostępu do dzieł za zgodą samych autorów. Takie uwolnienie kultury ma na celu przeciwdziałanie homogenizacji treści, która następuje w wyniku fuzji korporacji na rynku medialnym (Lessig 2005, 194).

Wolne kultury są kulturami, które pozostawiają wiele treści otwartych, tak, by inni mogli tworzyć na ich podstawie. W kulturach zniewolonych lub opartych na przyzwoleniu, swobodnych pozostaje o wiele mniej treści. Nasza kultura była kiedyś wolna, obecnie jest nią w coraz mniejszym stopniu. (Lessig 2005, 55)

W takim ograniczeniu Lessig upatruje przede wszystkim ograniczenia innowacyjności i twórczości. W jego rozumieniu prawa autorskie w tradycyjnej formie podtrzymują status quo wygodny dla nielicznych, a krępujący swobodny rozwój kultury i akumulację wiedzy oraz wartości twórczych. Wolność oznacza zatem otwarcie sztuki i nauki na dyskusję społeczną: reinterpretację, re-kreację i miksowanie. Otwartość informacji kulturowej pozwala współczesnym artystom-bricoleurom tworzyć nowe dzieła, wyzwala ruch myśli i przepływ inspiracji. Licencje typu Creative Commons akcentują wartość przepracowywania pewnych konceptów przez ludzkość (Lessig 2005), a zatem wartość diachronicznego i synchronicznego dialogu społecznego.

Transformacje, jakim ulega wiedza w dobie Web 2.0 oraz znaczenie tego terminu są wielorakie. Przede wszystkim wiedza staje się przedmiotem dyskusji, namysłu wspólnotowego i społecznej troski. Negocjacja znaczeń, dialog czy polilog w formie głosowania, sporu – ale też wymiany opinii czy systemu rekomendacji – to podstawowe ramy znaczenia tego terminu określone przez praktyki społeczne obecne w sieci. O ile wcześniej wiedzę można było w pewnym sensie uznać za negocjację znaczeń, była to przede wszystkim metafora badawcza. W każdym razie negocjacja odnosiła się do wąskiego grona naukowców i zawodowych myślicieli. Współczesne sieciowe wspólnoty wcielają ten ideał dosłownie – poprzez dyskusje, spory i głosowania nad definicjami, terminami czy opisami. Jednocześnie otwierają one dyskusję na tematy naukowe, pozwalając kształtować wiedzę także amatorom (w tradycyjnym sensie pojęcia). Oznacza to istotną zmianę także w dyskursie naukowym, który coraz częściej (przynajmniej w niektórych dziedzinach) musi uwzględniać dyskurs popularno-naukowy, kształowany przez społeczności sieciowe.

Niezwykle istotnym elementem nowego porządku wiedzy jest autorytet społeczny, zakorzeniony we wspólnotowym zaufaniu i hojności internautów, ideałach otwartości informacji i demokracji w dostępie do niej. Równie ważne dla tych wspólnot ideologie to kontrola społeczna nad państwem i mediami (dziennikarstwo społeczne, user-based content) oraz chęć współdziałania dla wspólnego dobra społeczeństwa (praca non profit, współtworzenie wiedzy, social tagging). W tym kontekście folksonomia, systemy opinii, rekomendacji i uznania na zasadach afiliacji stają się podstawową ramą wyznaczającą porządek w omawianych społecznościach. Opinie współużytkowników danego serwisu funkcjonują zatem jako wiedza pewna, natomiast zwątpienie w dotychczasowe autorytety może wydawać się zastanawiające. Tym samym przyszłość serwisów komercyjnych opartych na tzw. peer reviews – choćby w turystyce czy handlu wydaje się obiecująca. Może to mieć związek ze znużeniem komercjalizacją komunikacji interpersonalnej oraz masowej i z dewaluacją znaczenia reklamy. Transformacji ulega jednocześnie myślenie o więzach międzyludzkich i próba (udana) dodatkowej humanizacji komunikacji medialnej.

Metamorfozie podlega nie tylko sam porządek wiedzy i znaczenie autorytetu, ale też całokształt wiedzy o świecie. Wiedza ludzka staje się jednocześnie bardziej wiki, a zatem jest budowana społecznie w sposób świadomy i odpowiedzialny. Nie oznacza to paradoksalnie zaprzeczenia klasycznym ideałom studiowania i zdobywania wiedzy oraz jej tworzenia. Z całą jednak pewnością są to dziś zjawiska bardziej egalitarne, niż w epoce przed Internetem czy w dobie Web 1.0.

Bibliografia:

Battelle John (2006): Szukaj. Jak Google i konkurencja wywołali biznesową i kulturową rewolucję. Przeł. M. Baranowski. Warszawa: PWN.

Berger Peter L., Luckmann Thomas (1966): The Social Construction of Reality: A Treatise its the Sociology of Knowledge. Garden City, New York: Anchor Books.

Bush Vannevar (1945): As We May Think. „The Atlantic Monthly”, July; URL: <http://www.ps.uni-sb.de/%7Educhier/pub/vbush/vbush.shtml>.

Grossman Lev (2006): Time’s Person of the Year: You, „Time”, 13 December, URL: <http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1570810,00.html>.

Internet Archive (2007): About IA, URL: <http://www.archive.org/about/about.php>.

Kahle Brewster, Terdiman Daniel (2007): Fighting to protect copyright ‘orphans’. Brewster Kahle interviewed by Daniel Terdiman. CNET News.com. January 31, URL: <http://news.com.com/Fighting+to+protect+copyright+orphans/2008-1025_3-6154860.html>.

Lessig Lawrence (2005): Wolna kultura. Przekład zbiorowy. Warszawa: Wydawnictwa Profesjonalne i Akademickie.

Maj Anna (2007a): Konstruktywizm społeczny jako ideologia społeczeństwa sieciowego, [w:] Oblicza komunikacji 2: Ideologie w słowach, gestach i obrazach. Red. I. Kamińska‑Szmaj, T. Piekot, M. Zaśko‑Zielińska. Seria: Język a komunikacja [w druku].

Maj Anna (2007b): Media w podróży, Katowice: Wydawnictwo Naukowe ExMachina [w druku].

Manovich Lev (2006): Język nowych mediów. Przeł. P. Cypryański. Warszawa: Wydawnictwa Profesjonalne i Akademickie.

The Project Gutenberg: No Cost of Freedom? URL: <http://www.gutenberg.org/w/index.php?title=Gutenberg:No_Cost_or_Freedom%3F&amp.html>.

Weinberger David (2005): When Things Aren’t What They Are, [In:] Hybrid – Living in Paradox. Ars Electronica 2005. Red. Ch. Schöpf, G. Stocker, Linz: Hatje Cantz.

WikiMap Linz, URL: <http://wikimap.hotspotlinz.at>.

Wikipedia (2007a): Nasza odpowiedź na krytykę, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Nasza_odpowied%C5%BA_na_krytyk%C4%99>.

Wikipedia (2007b): Deklaracja Bociańskiego, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Bocianskiego>.

Wikipedia (2007c): Deklaracja Przykuty, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Przykuty>.

Wikitravel (2007): Goals and Non-Goals, URL: <http://wikitravel.org/en/Wikitravel:Goals_and_non-goals>.

Konstruktywizm społeczny jako ideologia społeczeństwa sieciowego

Tekst został wygłoszony na konferencji „Oblicza komunikacji 2: Ideologie w słowach, gestach i obrazach”, Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 16–17 kwietnia 2007 [publikacja w druku].

Konstruktywizm społeczny (zwany też konstrukcjonizmem społecznym), spopularyzowany w socjologii przez Petera Bergera i Thomasa Luckmanna w książce The Social Contruction of Reality: A Treatise in the Sociology of Knowledge, traktuje rzeczywistość społeczną jako formę świadomości. Autorzy piszą m.in.: „Społeczeństwo jest produktem człowieka. Społeczeństwo jest obiektywną rzeczywistością. Człowiek jest produktem społeczeństwa” (Berger, Luckmann 1966: 61). Główna ich teza dotyczy percepcji rzeczywistości, opartej o subiektywne doświadczenie komunikacyjne jednostki, która buduje swój koncept rzeczywistości społecznej na podstawie wielokrotnych aktów komunikacji. Interakcje oparte są o istniejący i wciąż redefiniowany system struktur społecznych, a tym samym są w swej istocie zinstytucjonalizowane. Dotyczy to nie tylko form wiedzy naukowej czy komunikacji politycznej, ale także tego, co społeczeństwo uważa za zdrowy rozsądek, common sense. Właściwie można więc mówić tu o nieustannej interpretacji rzeczywistości społecznej, która dokonywana jest przez wszystkich członków danego społeczeństwa. Może być to interpretacja w pełni świadoma, lecz najczęściej ma ona charakter przeciwny. Na taki charakter interakcji społecznych wpływa zwłaszcza podświadoma obiektywizacja subiektywnego postrzegania faktów społecznych. A zatem ludzkość komunikuje się, zapominając o transhistorycznym charakterze znaków, będących podstawą komunikacji. Tym samym każde pojęcie jest konstruktem społecznym i jako takie nie jest obiektywne, lecz przynależy do historii i tradycji danej społeczności, biorąc zeń swój początek. W tym sensie świat jest jedynie zbiorem reprezentacji tworzonych przez różne społeczności na własny użytek.

Świat zinstytucjonalizowany doświadczany jest jako rzeczywistość obiektywna. Ma swoją historię i poprzedza narodziny jednostki, nie jest więc dostępny jej biograficznemu wspomnieniu. […] Instytucje jako historyczne i obiektywne faktyczności jawią się jednostce jako niezaprzeczalne fakty. […] Można dodać, że tylko przekazanie świata społecznego nowej generacji (czyli internalizacja skutkująca socjalizacją) sprawia, że podstawowa dialektyka społeczna pojawia się w pełni. Inaczej mówiąc, jedynie z pojawieniem się nowego pokolenia można mówić o świecie społecznym. (Berger, Luckmann 1966: 59-61)

Centralnym punktem rozważań staje się tu zatem idea transmisji wiedzy rozumianej jako konstrukt społeczny czy wręcz produkt życia społecznego, efekt wielokrotnej reinterpretacji świata. Można widzieć w tym rodzaj socjologicznego relatywizmu, który przyjął się również na gruncie badań kulturowych, zwłaszcza historii idei i antropologii, ale też zaowocował powstaniem osobnej subdyscypliny – socjologii wiedzy. Jednak w kontekście rozważań nad społeczeństwem sieciowym to nie ten aspekt sukcesu teorii Bergera i Luckmanna okazuje się najistotniejszy. Konstruktywizm społeczny jest bowiem pierwszą teorią socjologiczną, która nie tylko funkcjonuje na zasadzie common sense, ale też zostaje podniesiona do rangi ideologii w społeczeństwie sieciowym, zwłaszcza w jego opiniotwórczych kręgach.

Wobec braku zgody badaczy co do jednoznacznego określenia zakresu pojęcia, jakim jest społeczeństwo sieciowe (Por. Castells 1996-1998; Bard, Soderqvist 2006; Mattelart 2004, Weinberger 2005), wagi nabierają badania nie o charakterze statystycznym, ale jakościowym – a zatem nie opisywanie częstotliwości czy nasilenia korzystania z medium, ale np. dominującej ideologii. I choć trudno mówić tu o jednej koncepcji wspólnej wszystkim użytkownikom Internetu, konstruktywizm społeczny jest ideą na tyle popularną w Sieci (i w dużej mierze uświadamianą), że można uznać go za ideologię dominującą we wspólnotach, które współtworzą sieć jako przestrzeń komunikacji i nastawione są autorefleksyjnie (tj. tworzą metateksty).

Ta konstruktywistyczna świadomość widoczna jest w działalności ruchów społecznych, koncentrujących się na wspólnym budowaniu wiedzy i rekonstrukcji pamięci ludzkości w formie elektronicznej bazy danych oraz na propagowaniu idei wolnościowych związanych z dostępem do informacji. Świadomość wspólnotowego kreowania znaczeń i chęć tworzenia oraz gromadzenia wiedzy dla dobra ludzkości, myślenie o człowieku w kontekście globalnym, pewnego rodzaju ekologizm w podejściu do przemyślanego budowania wspólnoty planetarnej są w Sieci szczególnie nośne ze względu na samą formę medium. Zdecentralizowany charakter Internetu staje się punktem wyjścia dla wszelkiego rodzaju ideologii propagujących zrównoważony rozwój ludzkości oraz demokratyzację komunikacji poprzez tworzenie możliwości technologicznego rozwoju społecznościom dyskryminowanym czy zacofanym gospodarczo (Traoré 2005: 126-129). Jednak konsolidujący jest tu głównie element wspólnego źródła wiedzy, tworzonego przez społeczeństwo dobra powszechnego, jakim są zasoby danych gromadzone w celu udostępnienia tego rodzaju archiwum wszystkim zainteresowanym. Z takiej perspektywy można postrzegać między innymi takie ruchy wolnościowe, jak Open Source czy Free Software Fundation oraz projekty służące budowaniu wspólnego archiwum ludzkiej pamięci, jak Internet Archive i Wayback Machine lub programy wyrównujące szanse cywilizacyjne takie, jak One Hundred Dollar Laptop (One Laptop Per Child). Walka o uwolnienie kodu jest tylko jednym z haseł głoszonych przez środowisko. Istotą działań powyższych ruchów jest świadome konstruowanie świata społecznego dla kolejnych pokoleń. Wiedza ma tu wartość nadrzędną, a jej transmisja jest celem działań wspólnotowych.

Wszystkie te zjawiska stanowią w istocie próbę odpowiedzi na problemy postawione przez Vannevara Busha w klasycznym już dziś tekście As We May Think. Bush już w 1945 roku zauważył problem nieadekwatności rozwoju wiedzy pojedynczego człowieka i całej ludzkości. Nierównomierność tempa przyrostu wiedzy w różnych dziedzinach, trudności z jej ogarnięciem oraz dyferencjacją informacji na użyteczne (natychmiast) i przydatne (w przyszłości) – to zjawiska, których szybkim rozwiązaniem miał być memex, maszyna pamięci – protokomputer podłączony do sieci innych memexów.

Nauka umożliwiła najsprawniejszą komunikację pomiędzy jednostkami; dostarczyła zapisu idei i umożliwiła człowiekowi manipulowanie i tworzenie ekstraktów z zapisu tak, by wiedza ewoluowała i przetrwała istnienie ludzkości, a nie tylko jednostki. Rośnie góra badań. Ale rosną też dowody na to, że jesteśmy dziś wciągani jak w bagno przez rozszerzającą się specjalizację. Poszukiwacz jest blokowany przez odkrycia i wnioski tysięcy innych badaczy – wnioski, których nie ma czasu pochwycić, a tym bardziej zapamiętać, gdy się pojawiają. A jednak specjalizacja staje się coraz bardziej niezbędna dla rozwoju, a wysiłek stworzenia mostu pomiędzy dyscyplinami jest podobnie powierzchowny. (Bush 1945)

Bush wskazywał na korzystanie z przestarzałych metod gromadzenia wiedzy, a rozwiązanie problemu widział w uporządkowaniu różnego rodzaju danych oraz w nieustannej wymianie wyników badań naukowych i dokonań artystycznych ludzkości za pomocą sieci memexów. Wskazywał na możliwe przyspieszenie postępu, gdy wiedza jest gromadzona w sposób przemyślany i jest dostępna dla wszystkich zaintersowanych i zdolnych ją interpretować oraz reinterpretować. Idea ta przypomina dzisiejszy Internet, zwłaszcza w trzech aspektach, o których Bush pisał następująco: „zapis, jeśli ma być użyteczny dla nauki, musi być ciągle rozszerzany (extended), musi być przechowywany (stored) i przede wszystkim musi być dyskutowany (consulted)” (Bush 1945). Internetowe zasoby powiększają się w szybkim tempie, są magazynowane chociażby dzięki wyszukiwarkom na czele z Google czy dzięki projektom typu Wayback Machine oraz są dyskutowane czy też konsultowane społecznie – i to na wielu poziomach, od pozycjonowania, przez dyskusje w Wikipedii, aż po social bookmarking (del.icio.us, Flickr, MySpace, YouTube, Blogger etc.). Każdy z tych procesów odnosi się bowiem do trybu selekcji wiedzy, a zatem może być uznany za pewien rodzaj głosu w sprawie tego, co ważne jest w sieci.

Komputery rzeczywiście pomogły w rozwiązaniu problemów akcentowanych przez Busha, sprzyjały jednak wytworzeniu jeszcze potężniejszej „góry badań”, niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzkość generująca wiedzę w ilości przekraczającej zdolności poznawcze człowieka staje dziś – w epoce rozwiniętych potomków idei memexu – przed podwójnym problemem: selekcji informacji i kontroli wiedzy. Próby odpowiedzi na te problemy to projekty, których celem jest budowa konstrukcji ludzkiej pamięci kulturowej w formie elektronicznej. Wikipedyści dążą do stworzenia najpełniejszej encyklopedii w historii ludzkości (Wikipedia przekracza już dwukrotnie objętość Britanniki). Internet Archive tworzy współczesną wersję Biblioteki Aleksandryjskiej, niepodatnej jednak na spalenie czy inną formę zniszczenia (poprzez sieć niezależnych serwerów, kopiujących wzajemnie dane). Projekt Gutenberg udostępnia książki, które przeszły już do domeny publicznej, i które stanowią dziedzictwo ludzkości, w formie wielojęzycznej biblioteki klasyki literatury. Wayback Machine tworzy obrazy Internetu dla celów archiwizacyjnych przyszłych pokoleń. Wspólnotowe gromadzenie wiedzy i umiejętne jej porządkowanie wymaga jednak specyficznych metod pracy.

Wikipedia założona przez Jimmy’ego Walesa w 2001 roku jest projektem, który prezentuje najciekawszą metodologię społecznego „zbieractwa” wiedzy i tworzenia wspólnego konstruktu społecznego. Tworzenie Wikipedii jest w istocie formą kulturowego majsterkowania, a wikipedyści stanowią grupę najaktywniejszych bricoleurów współczesnej rzeczywistości społecznej. Wspólne edytowanie haseł, dialogiczny proces konstruowania definicji, głosowania i debaty na specjalistycznych forach, otwartość na krytykę i wolność wyrażania zdania na temat pracy innych stanowią o istocie tego projektu. Proces tworzenia wiedzy rozumiany jest tu jako niekończąca się aktywność twórcza i badawcza – nie tylko związana z ulepszaniem definicji, ale i wychwytywaniem błędów i aktów wandalizmu poprzez stałą obserwację ostatnich zmian, jakich dokonano w całym serwisie – a zatem poprzez formę społecznego monitoringu treści. W dziale Odpowiedzi na krytykę, wikipedyści określają swoją postawę:

My, wikipedyści jesteśmy przeniknięci duchem współpracy. Z zasady nie przywiązujemy się do swoich tekstów, ciesząc się, kiedy ktoś coś poprawia lub zmienia w zapoczątkowanych przez nas hasłach, bo to oznacza, że ktoś je czytał i że nasz tekst wywarł na tej osobie jakieś wrażenie. Po początkowym okresie złoszczenia się na tych, którzy zmieniają nasze teksty, zaczynamy odnajdywać radość we wspólnym pisaniu artykułów. Można powiedzieć, że takie wspólne pisanie artykułów jest swojego rodzaju twórczym dialogiem, który dzięki jego formie nie zamienia się zbyt często w ostry spór. (Wikipedia [1])

Interesujące jest także postrzeganie Wikipedii przez społeczność wikipedystów nie tylko jako wolnej i otwartej encyklopedii, ale też jako procesu tworzenia wiedzy. To jego otwartość decyduje w ujęciu społeczności o wyższości tej formy gromadzenia wiedzy nad tradycyjnymi sposobami.

Wikipedia jest zarówno produktem jak i procesem. Być może w tej chwili wydaje się, że jako produkt nie jest zbyt wartościowa, ale jest za to w tej chwili bardzo obiecującym procesem, który stale postępuje i który daje spore szanse na uzyskanie wartościowego produktu. Warto pamiętać, że natura procesu Wikipedii jest taka, że stale wzrasta nie tylko liczba artykułów, ale też i ich jakość. Każdy artykuł jest stale zmieniany i poprawiany, ma więc spore szanse, aby w końcu stać się naprawdę perfekcyjny. Zwykłe encyklopedie są już gotowymi produktami i raz napisane hasła nie mają już szansy na poprawę. (Wikipedia [1])

Interesujące są również deklaracje wikipedystów, które wyraźnie wskazują na elementy funkcjonującej tu ideologii konstruktywizmu społecznego. Deklarację Bociańskiego można uznać za antyideologiczne credo, jednak tkwi tu ślad encyklopedycznego (w sensie oświeceniowym) podejścia do wykonywanej pracy: „Uważam, że strona wikipedysty to nie miejsce na deklarowanie swoich poglądów politycznych, społecznych, wyznania, orientacji seksualnej” (Wikipedia [2]). Ideologię konstruktywizmu społecznego wyraża natomiast wprost inny wikipedysta, w Deklaracji Przykuty: „Piszę o tym, czego jestem fanem, gdyż wtedy wiem, że nie dam plamy oraz szukam jeszcze bardziej zażartych fanów i zarażam ich memem rozbudowywania Wikipedii” (Wikipedia [3]). Jest to swoisty metatekst ukazujący zamierzoną transmisję memów oraz świadomość konstruktywistyczną opartą o zaangażowanie w tworzenie i upowszechnianie konstruktów społecznych. Warto zwrócić uwagę także na odwołanie do zdrowego rozsądku, który w ujęciu wikipedystów jest tożsamy „z duchem zasad, nie z ich dosłowną treścią” (Wikipedia [4]).

Nieco inaczej prezentują się wspólnoty tworzące Internet Archive czy Project Gunteberg. Internet Archive publikuje na swojej stronie listę celów, jakie przed sobą stawia tworzący je zespół i wspierające go instytucje. Są to, zgodnie z kolejnością podaną na stronie: przejście „od efemerydów do artefaktów”, „ochrona naszego prawa do wiedzy”, „ćwiczenie naszego prawa do pamiętania”, „tworzenie międzynarodowych centrów Internetu”, „śledzenie drogi zmian naszego języka”, „ukazywanie drogi ewolucji Sieci”, „ożywianie martwych linków”, „zrozumienie ekonomii”, „odkrywanie, co Sieć mówi o nas samych”, „spoglądanie w przeszłość” (Internet Archive [1]). Z powyższej listy wyziera więc przede wszystkim chęć zachowania dziedzictwa kulturowego w cyfrowej formie i udostępnienia zasobów kolejnym pokoleniom. Twórcy Archiwum piszą o tym wprost:

Internet Archive pracuje nad uratowaniem Internetu – nowego medium o dużym historycznym znaczeniu – oraz innych cyfrowych materiałów od zniknięcia w przeszłości. […] Pracujemy nad zachowaniem zapisu dla przyszłych pokoleń. (Internet Archive [1])

To Archiwum, które nie tylko ocala te formy mediów, które dotąd swojej pełnej bazy danych nie posiadały, takie jak radio czy telewizja, ale też umożliwia spojrzenie w przeszłość samego Internetu poprzez Wayback Machine (projekt, dzięki któremu od roku 1996 Internet jest medium zindeksowanym i wciąż indeksowanym na nowo, por. Terdiman 2007). Istotnym elementem jest tu oczywiście współpraca wielu grup społecznych, ale też idea wolnego dostępu do wiedzy. Podobnie akcent położony został w The Project Gutenberg, którego początki związane są z osobą Michaela Harta i rokiem 1971. Tu też wspólnota tworzy elektroniczne wersje dorobku ludzkości, by udostępnić go w formie wolnych eBooków. Warto dodać, że chodzi tu nie tylko o wolność w sensie darmowego dostępu, ale też o wolność twórczego wykorzystania treści (The Project Gutenberg [1]).

Wolność kultury jest także naczelnym celem ruchu Creative Commons wspieranego przez Lawrence’a Lessiga. W tym wypadku jednak chodzi o uwolnienie treści artystycznych i badawczych, by mogły stać się materiałem twórczym dla kolejnych autorów. Licencje typu CC nie są przeciwne prawom autorskim, mają jednak na celu poszerzenie dostępności konstruktu społecznego w formie różnego rodzaju danych za zgodą samych autorów. Takie uwolnienie kultury ma na celu przeciwdziałanie homogenizacji treści, która następuje w wyniku fuzji korporacji na rynku medialnym (Lessig 2005: 194).

Wolne kultury są kulturami, które pozostawiają wiele treści otwartych, tak, by inni mogli tworzyć na ich podstawie. W kulturach zniewolonych lub opartych na przyzwoleniu, swobodnych pozostaje o wiele mniej treści. Nasza kultura była kiedyś wolna, obecnie jest nią w coraz mniejszym stopniu. (Lessig 2005: 55)

W zniewoleniu tym Lessig upatruje przede wszystkim ograniczenia innowacyjności i twórczości. Prawa autorskie w tradycyjnej formie podtrzymują status quo wygodny dla nielicznych, a krępujący rozwój kultury i akumulację wiedzy oraz wartości twórczych. Wolność oznacza w istocie otwarcie działalności artystycznej lub naukowej na dyskusję społeczną. Oznacza otwarcie na reinterpretację, rekreację i miksowanie treści kulturowych. Otwartość pozwala bricoleurom tworzyć nowe dzieła, wyzwala nieograniczony ruch myśli i fluktuację inspiracji bez groźby odpowiedzialności karnej. Licencje typu Creative Commons akcentują wartość przepracowywania pewnych konceptów przez ludzkość, a zatem wartość diachronicznego i synchronicznego dialogu społecznego.

Bardziej radykalnie taka wolność twórcza realizowana jest w serwisach typu You Tube, MySpace czy Flickr. Są to przestrzenie otwartej kreatywności, akcentujące społeczny wymiar dzisiejszej Sieci. Dlatego też człowiekiem roku 2006 w konkursie “Time” został anonimowy internauta, a konkretnie, jak pisze Lev Grossman: „człowiekiem roku jesteś Ty.” Wprawdzie rok ten upłynął pod znakiem wojen i konfliktów, jednakże był to też czas:

[…] wspólnoty i współpracy na niespotykaną dotąd skalę. To historia kosmicznego kompendium wiedzy Wikipedii i ludzkiej sieci miliona kanałów YouTube i metropolis online MySpace. To historia wielu, wyciągających władzę z rąk nielicznych, pomagających sobie nawzajem, za darmo. Zmieni to nie tylko świat, ale też sam sposób, w jaki zmienia się śwat. […] Web 2.0 zbiera głupotę tłumów, jak i ich mądrość […] Ale to właśnie czyni ją interesującą. Web 2.0 jest masowym eksperymentem społecznym. (Grossman 2006)

Projekty oparte o social bookmarking rozwijają też nowy typ myślenia o wiedzy i autorytecie (Maj 2008). Inny interanuta staje się opiniotwórczym źródłem wiedzy, gdy indeksuje i opisuje swoje ulubione strony w serwisie del.icio.us czy też własne zdjęcia we Flickerze. Coraz częściej to równorzędny aktor komunikacji przejmuje rolę ekspertów – jego doświadczenie daje mu do tego prawo. Jest to przede wszystkim doświadczenie w wyszukiwaniu, co potwierdza tezę Johna Battelle o fundamentalnym znaczeniu procesów wyszukiwania dla dzisiejszej kultury (Batelle 2006: 11-17). To właśnie ta umiejętność daje dostęp do wiedzy (i mocy) innych użytkowników sieci. Można tu również odaleźć chęć tworzenia wspólnej mentalnej przestrzeni i ułatwienia innym użytkownikom poruszania się w Sieci. Można też widzieć w tym chęć dialogicznego oznaczania tego, co pomijają nawet najlepsze wyszukiwarki, które przecież indeksują treści, ale nie są w stanie ich zinterpretować. Zatem nawet jeśli nie jest to w wypadku social bookmarking idea uświadamiana, można tu odnaleźć cechy dyskursu konstruktywizmu społecznego.

Na tej podstawie można podjąć próbę podsumowania elementów składających się na ogólną koncepcję wiedzy panującą w społeczeństwie sieciowym. Postulaty ideologiczne dotyczą przede wszystkim zasady wolności dostępu do informacji, równouprawnienia w tworzeniu wiedzy, dbałości o dialogiczność procesu konstrukcji archiwum, uznania wartości kreacji wspólnego paradygmatu poznawczego. Istotne są tu także chęć dzielenia się wiedzą, którą Derrick de Kerckhove nazywa „niezwykłą hojnością internautów” (de Kerckhove, Maj, Derda-Nowakowski 2006), nastawienie na interakcję i otwartość na negocjecję znaczeń. Pragmatyka komunikacyjna wskazuje na potrzebę zbudowania jasnego systemu selekcji i weryfikacji informacji – wiedza społeczna (lokalna) jest naturalnym sposobem rozwiązania problemu nadprodukcji informacji.

Na zakończenie należy zauważyć, że choć wszystkie powyższe działania i projekty stanowią próbę uporządkowania dostępu do informacji oraz tworzenia otwartej bazy danych dla innych ludzi, jednocześnie aktywni członkowie społeczeństwa sieciowego wyznaczają innym ramy percepcyjne, a budując wspólnie gmach wiedzy ludzkości, stają się liderami w procesie komunikacji. Dostrzec tu można zatem pewne mechanizmy kontroli i dominacji w procesie nadawania znaczeń. Warto też pamiętać, iż sieć jest w rzeczywistości zaprojektowaną i oznakowaną przestrzenią i naiwnością jest opisywanie jej jako chaosu informacji czy jako kłącza, po którym nawiguje się bez celu (mimo popularności tej metaforyki w tekstach medioznawczych). Jeśli już chcemy posłużyć się tu jakąś metaforą ze świata roślinnego, wydaje się, że powinno być nią nie tyle kłącze, które samo przyrasta w nieprzewidywalnym kierunku, ale raczej bonzai, przycinane wedle koncepcji ogrodnika. W wypadku Internetu jest to oczywiście bardzo rozległa i heterogeniczna wspólnota ogrodników, a bonzai rośnie niezwykle szybko – lecz mimo tego – w sposób zgodny z panującą w ogrodzie ideologią lub ideologiami. Konstruktywizm społeczny można uznać za najważniejszą z nich, kształtuje bowiem formę i tożsamość społeczeństwa przyszłości oraz jego pojmowanie wiedzy. Jak ujmuje to Lawrence Lessig, „»Internet« jest z nami na zawsze, nawet jeśli charakter »Internetu« ulegnie zmianie” (Lessig 2001).

BIBLIOGRAFIA:

Bard Alexander, Soderqvist Jan: Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie. Przeł. P. Cypryański, Warszawa 2006.

Battelle John: Szukaj. Jak Google i konkurencja wywołali biznesową i kulturową rewolucję. Przeł. M. Baranowski, Warszawa 2006.

Berger Peter L., Luckman Thomas: The Social Construction of Reality: A Treatise in the Sociology of Knowledge. New York 1966.

Bush Vannevar: As We May Think. “The Atlantic Monthly”, July 1945; URL: <http://www.ps.uni-sb.de/%7Educhier/pub/vbush/vbush.shtml>.

Castells Manuel: The Information Age: Economy, Society, and Culture. Oxford 1996-1998.

Discourses on Media, Culture and Anthropology of the Web. Derrick de Kerckhove interviewed by Anna Maj and Michał Derda-Nowakowski. Ars Electronica, Linz 2005. „NETLORE. Media/Anthropology/Design” 2006, nr 1-2.

Grossman Lev: Time’s Person of the Year: You, “Time”, 13 December, 2006, URL: <http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1570810,00.html>.

Lessig Lawrence: The Future of Ideas. The Fate of the Commons in a Connected World. New York 2001, URL: <http://www.the-future-of-ideas.com/excerpts/index.shtml>.

Lessig Lawrence: Wolna kultura. Przekład zbiorowy. Warszawa 2005, URL: http://creativecommons.pl.

Maj Anna: Media w podróży. Katowice 2008.

Mattelart Andre: Społeczeństwo informacji. Kraków 2004.

Terdiman Daniel [interview with Brewster Kahle]: Fighting to protect copyright ‚orphans’. CNET News.com. January 31, 2007, URL: <http://news.com.com/Fighting+to+protect+copyright+orphans/2008-1025_3-6154860.html>.

Traoré Aminata D.: I Make Phone Calls, Therefore I Am. [In:] Hybrid – Living in Paradox. Ars Electronica 2005. Red. Ch. Schöpf, G. Stocker. Linz 2005.

Weinberger David: When Things Aren’t What They Are, [In:] Hybrid. Living in Paradox. Ars Electronica 2005. Red. Ch. Schöpf, G. Stocker. Linz 2005.

TEKSTY ŹRÓDŁOWE Z INTERNETU:

Internet Archive [1]: About IA, URL: <http://www.archive.org/about/about.php>.

Wikipedia [1]: Nasza odpowiedź na krytykę, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Nasza_odpowied%C5%BA_na_krytyk%C4%99>.

Wikipedia [2]: Deklaracja Bociańskiego, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Bocianskiego>.

Wikipedia [3]: Deklaracja Przykuty, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Przykuty>.

Wikipedia [4]: Zdrowy rozsądek, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Zdrowy_rozsadek>.

The Project Gutenberg [1]: No Cost of Freedom? URL: <http://www.gutenberg.org/w/index.php?title=Gutenberg:No_Cost_or_Freedom%3F&amp.html>.