Posts Tagged ‘ społeczeństwo sieciowe ’

Paratekstualność, cyborgizacja komunikacji i telefonia mobilna. Konteksty antropologii mediów

Tekst ukazał się jako odrębna publikacja: Anna Maj: Paratekstualność, cyborgizacja komunikacji i telefonia mobilna. Konteksty antropologii mediów. W: Parateksty kina i nowych mediów. O dawnych i współczesnych sposobach doświadczania audiowizualności. Red. A. Gwóźdź. Universitas, Kraków 2010, s. 533-552.

Lunch z cyborgiem

„I WAS BORN human. This was merely to the hand of fate acting at a particular place and time. But while fate made me human, it also gave me the power to do something about it. The ability to change myself, to upgrade my human form with the aid of technology.”[1]

Zdaniem pierwszego cyborga, profesora Kevina Warwicka z Uniwersytetu w Reading technologia udowodniła między innymi to, że ludzka komunikacja za pomocą języka jest bardzo prymitywna — niezbyt wyrafinowana i mało funkcjonalna. Różnicę pomiędzy poziomami komunikowania się cyborgów i ludzi porównuje on do różnicy pomiędzy komunikacją werbalną człowieka i muczeniem krowy [2]. Cyborgi mają porozumiewać się za pomocą impulsów przesyłanych pomiędzy mózgami w czasie rzeczywistym, natychmiastowo i obrazowo odzwierciedlających myśli [3].

Sam Warwick doświadczył takiego rodzaju komunikacji z otoczeniem w 1998 roku, gdy chip umieszczony w jego ramieniu, pozwalał mu na wydawanie komend komputerowi, otwierał drzwi i łączył się z innymi urządzeniami za pomocą fal radiowych. Komunikacja z urządzeniami nie była jednak wystarczająco zadowalająca, po czterech latach Warwick poddał się zatem ponownej operacji, w trakcie której wszczepiono mu drugi chip, znacznie bardziej zaawansowany technologicznie, pozwalający sprawniej komunikować się z komputerem. Podobny chip wszczepiono również jego żonie, co sprawiło, że stali się pierwszą cyberrodziną, która mogła komunikować się poprzez bezpośrednie połączenie układów nerwowych [4]. Taki rodzaj wspartej technologicznie komunikacji zbliża człowieka do porozumiewania się telepatycznego, w pewnym sensie realizując mit o przenikaniu myśli drugiego człowieka i możliwości przejęcia nad nim kontroli. To jednocześnie realizacja snu o doskonałym porozumieniu międzyludzkim, jak i przerażającej wizji o niezauważalnej, lecz perfekcyjnej inwigilacji. Wydaje się jednak, że dystopijny scenariusz nie stanowi przeszkody na drodze rozwoju człowieka w opinii badacza z Reading [5].

Dziś Warwick znerwicowanym rodzicom proponuje chipowanie dzieci, ułatwiające ich lokalizację za pomocą GPS [6]. Tym samym przestajemy rozważać problem cyborgów w kontekście science-fiction, a zaczynamy mieć masowy dostęp do takiej technologii. Przechodzimy też do nowej fazy społeczeństwa, w której nadzór nad naszymi ciałami sprawują inni ludzie za pomocą chipów i nanotechnologii – na przykład nanobotów, które mają nas leczyć i chronić przed wypadkami. Wprawdzie wciąż technologie te pozostają w fazie badań laboratoryjnych, trzeba jednak zauważyć, że już dziś chip prowokuje czasem nie tylko problemy natury etycznej, ale też prawnej, administracyjnej czy zdrowotnej [7]. Chipowaniu poddaje się psy (przewodników niewidomych) czy więźniów, jeśli dołączą do nich dzieci, powstanie nowa grupa – pokolenie cyborgów. Warwick uważa, że cyborgizacja jest nie tyle nieunikniona, co wręcz pożądana – inkorporacja technologii staje się sposobem uprgade’owania człowieka do wyższej fazy rozwoju, przyspieszaniem opieszałego procesu naturalnej ewolucji. Stawia to postać cyborga w nowym świetle – nie można bać się przecież doskonałości.

Odmienną, lecz równie optymistyczną wizję transhumanizmu rozwija Steve Mann, profesor z Uniwersytetu w Toronto, który również uważa się za pierwszego cyborga (choć innego typu). Mann uważa, że ludzkość zmierza dziś ku masowemu, bezpośredniemu podłączeniu do Sieci, a jednocześnie nie wierzy w sens lektury – obrazy bezpośrednio podawane do mózgu poprzez interfejs człowiek-maszyna (w jego wypadku kamera podłączona przez Internet do komputera z odpowiednim oprogramowaniem modyfikującym obrazy i odsyłającym je z powrotem do urządzenia podłączonego do aparatu percepcyjnego człowieka) mają większą wartość niż teksty, których dziś jego zdaniem (oprócz patentów) nikt już nie czyta [8]. Mann wypowiada te słowa, mimo że sam jest autorem kilku książek, m.in. Cyborg, przybliżającej jego ideę cyborgizacji oraz doświadczenia prowadzące go do stworzenia technologii WearComp [9].

Koncepcja cyborgizacji człowieka zdaniem Steve’a Manna polega nie na wszczepianiu chipów do ręki, ale na zapośredniczaniu aparatu percepcyjnego w zewnętrznym systemie komunikacyjnym i urządzeniu podłączonym do Sieci, które określa kształt bodźców docierających do oka i mózgu. Nie chodzi zatem o to, by myśl otwierała drzwi automatyczne a drobny gest uruchamiał zdalnie ekspres do kawy, ale o to, by komputer stanowił rodzaj filtru, maszynę dostępu do świata, wzmacniającą ludzką – czy też raczej humanistyczną – inteligencję (humanistic intelligence). Co ciekawe, takie w zasadzie McLuhanowskie myślenie o cyborgu jako o istocie biologicznej rozszerzonej przez technologię, ma podobno wielu zwolenników. Steve Mann sam określa liczbę cyborgów na około pięćdziesiąt tysięcy [10]. W tym kontekście słowa Kevina Warwicka wydają się mieć zasadnicze znaczenie, nie tyle profetyczne, co diagnostyczne:

„[…] Ludzka komunikacja znajduje się na skraju totalnej rewolucji. Wkrótce będziemy mogli znacznie lepiej korzystać z technologii, która umożliwia wysyłanie i odbieranie milionów wiadomości, równolegle i bezbłędnie. Będziemy posiadać wspólny interfejs (to interface) z maszynami oparty o sygnały. Staniemy się węzłami w technosieci. Będziemy mogli komunikować się z innymi ludźmi jedynie myśląc o nich/do nich (thinking to each other). Mowa, jaką znamy, może stać się anachronizmem.” [11]

Należy tu zauważyć, że interakcja z cyborgiem stanowi nowe istotne wyzwanie dla komunikologii. Jest to bowiem interakcja z człowiekiem zapośredniczona przez komputer, jednak w innym sensie niż ma to miejsce w przypadku, gdy rozmawiamy z człowiekiem poprzez Sieć. Jest to bowiem równocześnie relacja interpersonalna. Mamy tu jednak do czynienia z zapośredniczeniem aparatu percepcyjnego, z minimalnym opóźnieniem reakcji spowodowanym transmisją danych z kamery do komputera, przez Sieć i z powrotem do mózgu. Z drugiej strony rozmówca cyborga nie jest w stanie do końca zrozumieć jego reakcji, nie ma też zupełnie możliwości wyobrażenia sobie pełni bodźców, które docierają do interlokutora. Jest to zatem sytuacja, której nie obejmuje żaden z dotychczas znanych modeli komunikacyjnych.

Lunch z cyborgiem, w którym miałam okazję uczestniczyć, stanowić może zatem pretekst do stworzenia takiego modelu [12]. Czynię to w innym miejscu, na marginesie powyższych rozważań należy jednak dodać, że wielość aspektów związanych z komunikacją zmediatyzowaną, jak i trzy podstawowe warianty sytuacji komunikacyjnych w przypadku cyborgów stanowią kwestię, która wyjątkowo komplikuje próby stworzenia jednego modelu, który opisywałby każdą możliwą sytuację komunikacji w epoce postbiologicznej. Wydaje się jednak, że choć trudno dziś w pełni przewidzieć możliwy rozwój technologii i wynikające zeń warianty zachowań i relacji, warto pokusić się o taką próbę, by uzmysłowić sobie, jak odmienna rzeczywistość komunikacyjna stanie się niebawem naszą codziennością.

Przedstawić pokrótce wypada przynajmniej problemy, z którymi spotyka się taka próba modelowania. Trzeba bowiem uwzględnić po pierwsze różne rodzaje cyborgów – zarówno typ reprezentowany przez Kevina Warwicka, jak i ten, którego przykładem jest Steve Mann. Nic nie wskazuje też na to, by stworzenie innego modelu cyborgizacji było niemożliwe. Istnieje również kilka typów zapośredniczenia medialnego, które należy uwzględnić w modelu. Nie każdy wprawdzie jest cyborgiem, ale prawie każdy używa dziś różnych urządzeń, które zapośredniczają jego kontakt ze światem – najczęściej będzie to oczywiście telefon komórkowy, komputer, aparat fotograficzny i kamera, ale można wziąć pod uwagę również inne media. Wszystkie te urządzenia dodatkowo komplikują sytuację komunikacyjną i model komunikacji cyborgicznej.

Ponadto w modelu komunikacyjnym należy uzwględnić trzy odrębne sytuacje – komunikację cyborg-cyborg, komunikację cyborg-człowiek (lub inna istota biologiczna) i komunikację cyborg-przedmiot (urządzenie, sensor, przedmiot inteligentny, robot lub rzecz). Kolejna kwestia związana z takim modelem to konieczność uwzględnienia warstwy komunikacji interpersonalnej (w tym również warstwy kulturowej i językowej), jak i warstwy technologicznej (technosfery, w tym sposobów wykorzystania sieci telekomunikacyjnych i urządzeń komunikacyjnych, a także systemów zapisu danych i zróżnicowanych sensorów). Już z powyższego wyliczenia wynika, że proces modelowania nie jest prosty.

Inteligentne zęby, buty i… problemy pamięci cyfrowej

Analizując kwestię inteligencji we współczesnym świecie, Michio Kaku dochodzi do wniosku, że przybywa jej wraz z informacją [13]. Badacz utożsamia wręcz te dwa pojęcia. Problemy postępującej cyborgizacji i robotyzacji Kaku postrzega w perspektywie szintoistycznej, według której każdy obiekt posiada w pewnym sensie duszę, nawet kamień czy robot. Tym samym technologia nie wydaje się już przerażająca, a jej inkorporacja do biologicznego ciała nie jest już problemem, jedynie inspirującą możliwością, a nawet potencjalną szansą dla ludzkości.

W wywiadzie dla „Guardiana” Michio Kaku zauważa, że wśród wynalazków jutra mieszczą się niewidzialność, teleportacja w małej skali i telepatia [14]. Jest to bez wątpienia radykalnie pozytywne podejście w sensie oceny możliwości nauki i techniki. Przyszłość, i to niedaleka, może zdaniem badacza oznaczać spełnienie futurologicznych wizji ze Star Treka, a nie kroczenie mroczną drogą do samozagłady gatunku ludzkiego. Fizyk zauważa, że podstawowym problemem współczesności jest jednak jak dotąd przede wszystkim dystrybucja inteligencji. Dotyczy to głównie proliferacji inteligentnych technologii, które nas otaczają. W kontekście kulturowym pytanie budzi oczywiście kwestia, czy wraz z przesunięciem rozumienia pojęcia inteligencji jako mądrości na inteligencję jako przetwarzanie informacji nie popełniamy błędu ewolucyjnego. Ciekawe w tym kontekście okazują się uwagi Warwicka, który snuje wizje przyszłej edukacji jako ładowania cyfrowej pamięci, zintegrowanej z biologiczną:

„Z naszymi mózgami podłączonymi do technologii nie będziemy musieli uczyć się podstaw matematyki. Po co mielibyśmy to czynić, jeśli komputery spełniają to zadanie o wiele lepiej? Nie będziemy musieli niczego pamiętać, ponieważ komputery mają o wiele lepsze możliwości przechowywania danych. Gdy będziemy musieli sobie coś przypomnieć, będziemy jedynie ściągać [download] potrzebne informacje.” [15]

W zasadzie wizja ta wydaje się pozytywnie przedstawiać rozwój człowieka, jednak trudno nie spytać o konsekwencje takiej przemiany procesu kognitywnego. Ma to zasadnicze znaczenie dla przyszłości systemu edukacji, rozwoju rynku pracy czy zmiany roli społecznej rodziny. Rozszerzenie umysłu o technologiczne protezy może bowiem skutkować amputacją inteligencji. Podobnie postrzega ten problem część badaczy, w tym Susan Greenfield czy Nicholas Carr [16]. Greenfield uważa, że zachowania medialne współczesnej młodzieży drastycznie ograniczają jej możliwości intelektualne, zwłaszcza logiczne myślenie, abstrahowanie, rozumienie tekstu i metafor [17]. Carr stwierdza, że wyszukiwarka Google oraz inne współczesne narzędzia nowomedialne zawężają zakres wiedzy współczesnego człowieka i zmniejszają jego niezależność, a tym samym – inteligencję [18]. Można znaleźć jednak i takich naukowców, którzy podobnie jak Warwick pełni są optymizmu co do wzrostu inteligencji związanego z nowymi technologiami, zwłaszcza strategiami mentalnymi powstałymi pod wpływem Internetu i gier komputerowych. Należy do nich między innymi Don Tapscott, który kierując projektem nGenera przebadał ponad 11 tysięcy amerykańskich i kanadyjskich nastolatków oraz studentów, i nie doszukał się w nich oznak, które mogłyby stanowić podstawę do zaniepokojenia, a tym bardziej do głoszenia alarmujących apeli o powrót do dawnych sposobów uczenia się i do tradycyjnej lektury [19].

Problem nie polega jednak na tym, czy człowiek rzeczywiście nie rezygnuje z inteligencji rozumianej jako budowanie elastycznych strategii przetwarzania bodźców w celu zbudowania koherentnego obrazu rzeczywistości (wiemy bowiem, że tak się istotnie dzieje i nie możemy nic na to poradzić), lecz na tym, na ile technologia jest w stanie zapewnić stabilny system archiwizacji i przetwarzania danych o charakterze operacyjnym dla przyszłych pokoleń. Mówiąc inaczej – na ile możemy polegać na technologii, powierzając jej nie tylko dziedzictwo kulturowe, ale i pieczę nad strategiami mentalnymi ludzkości. Idea chipa domózgowego jak na razie nie budzi wprawdzie wielkich emocji poza wąskim kręgiem entuzjastów biotechnologii [20], ale pozostaje to prawdopodobnie jedynie kwestią czasu, odpowiedniego rozwoju technologii i odpowiedniej strategii marketingowej. Już dziś nanotechnologie stały się synonimem postępu i dobra ludzkości.

Towarzyszą im pozytywne konotacje związane z wearable computing (‘ubieralnymi technologiami obliczeniowymi’) [21]. Warto tu wspomnieć, że tego typu technologie pozostając na marginesie zainteresowania społecznego, mimo wszystko niezauważenie zdobyły masowy rynek. Alois Ferscha prowadzi prostą linię od pierwszych prób wearable computing, które polegały na wykorzystaniu przenośnego komputera do manipulacji w kasynie (eksperyment matematyka Edwara Thorpa z 1961 roku) i późniejszych o dwadzieścia lat prób autocyborgizacji Steve’a Manna, po dzisiejsze wykorzystanie przez ponad połowę ludzkości telefonii komórkowej [22].

Telefon komórkowy często bywa postrzegany właśnie jako przenośne narzędzie, które uczyniło z ludzi cyborgów w sensie może nie dosłownym, ale funkcjonalnym. Do pewnego stopnia dzisiejszy telefon komórkowy jest rzeczywiście spełnieniem marzeń Steve’a Manna z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych o urządzeniu, które umożliwiałoby prowadzenie lifelogu i byłoby filtrem, przez który postrzegać moglibyśmy świat i przez który bylibyśmy w stanie się z nim komunikować. Bez wątpienia, jeśli jakieś przenośne urządzenie spełnia te funkcje – jest nim właśnie telefon. Może nie wszyscy użytkownicy to już doceniają, ale większość telefonów nowej generacji takie rozszerzone możliwości posiada.

Dalszym krokiem w rozwoju telefonii mobilnej ma być połączenie osiągnięć nanotechnologii (dotyczy to zwłaszcza wykorzystywanych materiałów) i telefonii. Prawdopodobny scenariusz takiej konwergencji przedstawia z powodzeniem Nokia w serii animacji dotyczących formy przyszłych telefonów, które zamieniają się w razie potrzeby w element garderoby, notatnik czy zegarek [23]. Projekt Nokia Morph jednoznacznie wskazuje na postępującą konwergencję mediów i przedmiotów codziennego użytku, zwłaszcza konwergencję urządzeń telekomunikacyjnych z ubraniami.

W tym sensie telefonia komórkowa wraz z możliwościami multimedialnymi współczesnych urządzeń tego typu staje się po prostu funkcją dodaną do garderoby (ale też odwrotnie: ubranie staje się nowym interfejsem do Sieci). Tym samym zupełnie nowego znaczenia nabiera powiedzenie McLuhana, że w dobie elektryczności cała ludzkość staje się naszą skórą [24]. Wydaje się, że rację ma Derrick de Kerckhove pisząc, że dotyk jest dziś najważniejszym zmysłem [25]. Płynność formy nowych technologii staje się zwodnicza – ważna jest ich wszechobecność, niezauważalność, paratekstualność. Telefon przyszłości może zatem być równie dobrze funkcją kurtki, zegarka, okularów, jak i może zostać zintegrowany z butami (jak w wypadku Cabboots Martina Freya), protezą ukrytą w ciele czy implantem dentystycznym w szczęce. Oko (a może i percypujący podmiot) staje się dodatkiem do technologii. Ciało może stać się bowiem jedynie paratekstem funkcjonującego w nim i dzięki jego energii hipermedium.

Należy się również zastanowić nad tym, w jaki sposób omawiana zmiana technologiczna wpływa na funkcjonowanie mózgu, na procesy mentalne związane z absorbcją bodźców oraz ich selekcją, przetwarzaniem i magazynowaniem. Wiąże się to z powstawaniem pamięci cyfrowej i nowych warunków jej kulturowego wytwarzania [26]. Dodatkowo należy pamiętać, że cyborgi są wrażliwe, choć w inny sposób niż ludzie. Oznacza to, że nie do końca jeszcze jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie dane w jakich warunkach mogą ulec degradacji, a nawet utracie, choćby pod wpływem działania zmiennych warunków atmosferycznych czy w wyniku awarii.

Trzeba też dodać, że percepcja cyborgiczna rodzi nowe kwestie, o których wcześniej nie mogło być mowy. Steve Mann mówi między innymi o zjawisku bolesnego odłączenia od technicznego wspomagania aparatu percepcji – metaforę tę zobrazował w projekcie My Manager poprzez dodanie transformatora do komputera, do którego sam był podpięty [27]. Ból odłączenia mózgu cyborga od Internetu był w tym wypadku skorelowany z wyzwoleniem wysokiego napięcia, które raziło jego biologiczne ciało. Mann nazwał to zjawisko Painful Disconnect. Oczywiście była to część performance’u Manna, który miał polegać na uzmysłowieniu ludziom związku pomiędzy usieciowionym umysłem i ciałem cyborga (podobnie jak analogiczne działania Stelarca w owym czasie). Mann dowodzi wręcz, że celowe skazanie cyborga na odłączenie powinno być traktowane jako naruszenie jego praw człowieka [28]. Prowadzi to do refleksji nad uzależnieniem biologicznego mózgu cyborga (hardware’u) od technologicznej nakładki (software’u).

Podobne objawy zauważa się dziś u części mikroblogerów, którzy po odłączeniu telefonu (albo w razie jego awarii czy wyładowania baterii) stają się nerwowi, a nawet w skrajnych przypadkach rzeczywiście cierpią [29]. Było to powodem, dla którego powstał specjalny serwis, który zbiera tweety, które z powodu awarii Twittera, nie mogły zostać opublikowane [30].

Można jednak tak głębokie (i masowe) zaangażowanie w ten mikroblog postrzegać nie jako uzależnienie, ale jako akceptację nowej przestrzeni działań komunikacyjnych. Wiele wydarzeń – w tym katastrofy naturalne (jak huragan Katrina czy trzęsienie ziemi w Chinach), przełomowe wydarzenia polityczne (jak wybory prezydenckie w USA i w Iranie), czy niezwykłe wypadki (jak lądowanie samolotu w rzece Hudson czy atak na hotel w Bombaju) – pokazało, że Twitter jest doskonałym narzędziem dziennikarskim, pozwalającym na komunikację nie tylko o charakterze prywatnym, ale też społecznym, biznesowym czy politycznym [31].

Interesującym komentarzem do wzrastającej roli Twittera jest projekt Jensa Wunderlinga Default to Public [32]. Praca ukazuje zwodniczość poczucia prywatności, jaką daje mikroblog jako forma komunikacji sieciowej. Dekonstrukcja tego poczucia prywatności dokonuje się na dwa sposoby: poprzez „uwalnianie” tweetów w formie analogowych wydruków (część pracy nazwana ‘wyciekiem tweetów’ – tweetleak), które można odebrać w kawiarni internetowej w centrum Berlina oraz w postaci informacji upublicznionej poprzez wyświetlenie tweetów na ekranie wystawionym w oknie berlińskiej galerii (część pracy o nazwie ‘ekran tweetów’ – tweetscreen). Oczywiście projekt ten można odnieść także do innych narzędzi mikroblogerskich, moblogerskich czy geoblogerskich. Wszystkie one znoszą granicę pomiędzy przestrzenią prywatną i publiczną, podobnie jak czyni to telefon komórkowy. Tweety stają się zatem wraz z innymi informacjami o charakterze aktualizacji statusu blogerów zarazem powodem nowego typu technopochodnej nerwicy, jak i wyzwalaczem nowego typu percepcji – rozproszonej daleko bardziej niż ta, którą opisywał niegdyś Walter Benjamin.

Nieustanna chęć aktualizacji statusu, połączona z natychmiastową lokalizacją i precyzyjnym adresowaniem treści (personalizacją przekazu), kreują nową sytuację komunikacyjną. Wymaga ona podwójnego zaangażowania – zarówno w działania i komunikację w świecie fizycznym, jak i w komunikację sieciową. Przestrzeń miejska nabiera wymiaru rzeczywistości rozszerzonej, nieustannie jest bowiem inkrustowana treściami z Sieci (zwłaszcza w połączeniu z innymi działaniami, które związane są z wykorzystaniem telefonu komórkowego i dostępu do Internetu, takimi jak wyszukiwanie informacji, oglądanie filmów, przeglądanie stron internetowych, zdjęć, dokumentów, granie w gry online, etc.). Tweety stają się nową warstwą komunikacji codziennej, podobnie jak treści o charakterze rzeczywistości rozszerzonej (AR) nawarstwiają się na tkance miasta [33]. Istotne aspekty tego usieciowienia w kontekście inteligencji kolektywnej i kwestii kreatywności opisuje Roy Ascott.

„Być połączonym w sieci [to network] to być zaangażowanym w zdalny umysł, wzmacniać myśl i wyobraźnię jednostki poprzez dynamiczną interakcję z innymi w sieci. W tym wypadku „inni” to sztuczne inteligencje, czujące systemy i archiwa pamięci, tak samo, jak – oczywiście – ludzkie istoty o niezwykle szerokiej różnorodności kontekstów osobistych i kulturowych. To właśnie poprzez komputerowe usieciowienie możemy sobie twórczo poradzić z relatywizmem i pluralizmem […].” [34]

Kilka pytań o parateksty i telefonię

Współczesne tendencje technologiczne powiązane z przemianami komunikacyjnymi sprawiają, że mówimy dziś o kulturze konwergencji. Jest to kultura, w której dominującym medium jest komputer, czyli hipermedium. Telefon komórkowy w zasadzie już dawno przestał być telefonem, stając się odmianą komputera. Mając to na uwadze, refleksję nad paratekstualnością w kontekście telefonii mobilnej należałoby rozpocząć od podstawowego pytania: czy telefon komórkowy jest medium paratekstualnym? Kwestia ta wiąże się jednocześnie z szerokim rozumieniem samego terminu ‘paratekst’.

Telefon bowiem sam w sobie może być rozumiany jako paratekst codzienności. Może być także analizowany jako przedmiot o charakterze współczesnych marginaliów – o funkcji i znaczeniu zarówno marginalnym, jak i centralnym zarazem, na poziomie użytkownika, jak i kultury w ogóle [35]. Jednak takie podstawowe, hardware’owe rozumienie medium nie wyczerpuje jego możliwości. Telefon komórkowy jest przecież także medium, które otwiera się na cały szereg paratekstów – w tym znaczeniu, że rozmowa telefoniczna, która rozumiana jest powszechnie jako podstawowy element komunikacji poprzez telefon, a zarazem stanowi podstawową funkcjonalność komórki, nie wyczerpuje możliwości zastosowań medium. Jeżeli zatem rozmowę telefoniczną rozumieć jako tekst główny, to wszelkie inne formy komunikacji są paratekstami telefonicznymi. Wystarczy pomyśleć o SMS, MMS, połączeniu z Internetem czy innymi usługami dostępnymi w każdym telefonie.
Paratekst można jednak rozumieć także jako coś marginalnego, a zarazem ujawniającego informacje o autorze – a zatem w kontekście telefonii takimi formami będą przede wszystkim: mikroblog, moblog, podcasty i videocasty czy geotagowanie przestrzeni.

Pojęcie paratekstualności zawiera w sobie także inne znaczenie: „obok” tekstualności. W odniesieniu do telefonii komórkowej są to zatem te elementy, które wykraczają poza tekstowość (a w zasadzie poza parole), a zatem to wszystko, co mieści się w kategorii audiowizualności. Paradoksalnie SMS może być tu rozumiany także jako forma audiowizualna, choć zarazem tekstowa. Prezentacja tekstu na ekranie nadaje mu jednak cechy wizualne, możliwość zastosowania czytnika ekranu – audialne. A zatem tekst w telefonii staje się jednocześnie czymś „obok” tekstu, czy „poza” tekstem.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że status paratekstów w telefonii komórkowej jest paradoksalny: stanowiąc teksty „obok”, budują jednocześnie podstawę jej modelu odbiorczego, a przez to modyfikują zachowania komunikacyjne charakterystyczne dla społeczeństwa informacyjnego. Trzeba zauważyć, że współczesny użytkownik telefonii komórkowej, zwłaszcza aparatów nowej generacji, korzysta w równym stopniu z ich cech telefonicznych, jak i multimedialnych. Coraz częściej wręcz główny akcent użytkowania pada na funkcje poboczne, paratekstualne z punktu widzenia operatora. Łączenie się z serwisami internetowymi, zwłaszcza z usługami typu Web 2.0, czyli z serwisami społecznościowymi, blogosferą czy wiki, a także mikroblogowanie, społeczne oznaczanie treści, tworzenie publicznych zakładek, granie w gry online i wymiana plików różnego typu w sieciach P2P na zasadzie sharismu, stanowią dziś, obok użytkowania poczty elektronicznej, komunikatorów i wykorzystywania funkcji odtwarzacza MP3, najczęstszy sposób korzystania ze smartfonów.

Radykalny ruch rewolucjonizujący rynek usług telefonii komórkowej wykonała firma Apple, która na początku 2007 roku zaproponowała klientom zupełnie nowe podejście do telefonu komórkowego jako urządzenia, które może stać się supergadżetem – połączeniem telefonu, iPoda, palmtopa, odbiornika GPS, aparatu fotograficznego i wielu innych funkcji – w zależności od potrzeb klienta. Warto na marginesie dodać, że iPhone był pierwszym telefonem komórkowym, na temat którego powstawały mityczne opowieści, a nawet fałszywe filmy reklamowe, w których przyszli użytkownicy usiłowali przewidzieć jego design. Technologia staje się zatem centralnym punktem, wokół którego współczesne społeczności budują swoje opowieści, co z perspektywy folkloroznawstwa z pewnością stanowi interesującą nową sytuację.

W kontekście badań medioznawczych ważniejsze jednak jest to, że nie tylko design aparatu Apple’a był diametralnie odmienny od poprzedzających go modeli innych producentów, ale też to, że iPhone był pierwszym telefonem, który został wypuszczony na rynek w wersji otwartej (ale nie: wolnej) – w tym sensie, że towarzyszyły mu tysiące aplikacji rozszerzających jego funkcjonalność, które można było (i można nadal) ściągnąć z Sieci, dedykowanych właśnie dla tego urządzenia. Oznacza to, że w przeciwieństwie do konkurencji, iPhone jest urządzeniem rozszerzalnym praktycznie w nieskończoność. Na początku 2010 roku, czyli dokładnie trzy lata po wejściu iPhone’a na rynek, w ramach spotkań MacWorld Steve Jobs ogłosił światu rozmiary sukcesu tej nowej strategii biznesowej. W ciągu wspomnianych trzech lat Apple zanotowało trzy miliardy ściągnięć aplikacji wybranych przez użytkowników spośród 140.000 programów dedykowanych na iPhone’a i dostępnych w App Store [36]. Oczywiście dostępność tego typu aplikacji wiąże się z umiejętnością firmy wykorzystywania oddolnej kreatywności użytkowników. Prezentując iPhone’a w 2007 roku publiczności Steve Jobs otwarcie przyznawał, że firma opiera się na wykorzystaniu merytokracji jako modelu społeczeństwa [37]. A zatem każdy, kto chce zostać programistą powiązanym pośrednio z Apple, może to uczynić. Oczywiście taki model nie zakłada dowolnego tworzenia oprogramowania, ale podporządkowanie się licencji i wytycznym Apple. Nie każda aplikacja jest umieszczana w App Store. Jednak potencjalnie każdy developer posiada taką szansę. Nie może zatem dziwić fakt, że po trzech latach od wprowadzenia produktu na rynek trudno byłoby wyliczyć wszystkie aplikacje stworzone z myślą o iPhone’ie. Właśnie dzięki wykorzystaniu nośnej idei merytokracji i zastosowaniu strategii „ograniczonej otwartości” żaden inny telefon nie posiada dziś tak rozbudowanej funkcjonalności, ani tak szerokiej bazy aplikacji jak iPhone [38].

Właśnie to sprawia, że iPhone jest konstrukcją paratekstualną per se. Może być urządzeniem do lokalizacji użytkownika, blogowania, oglądania YouTube, czytania tekstów i witryn internetowych, ale też zwierciadłem wody, na którym można tworzyć fale, albo okaryną, na której moża grać melodie i porównywać je z innymi, tworzonymi właśnie przez użytkowników telefonu w innych częściach świata. Oczywiście wyliczenie takie można by kontynuować bardzo długo, w zależności od zainteresowań i kompetencji użytkownika. Ważna jest jednak potencjalna nieskończoność zastosowań, otwartość na personalizację i potrzeby użytkownika (customization), zgodnie z wymogami pokolenia Sieci, zauważonymi przez Dona Tapscotta [39].

Można zatem powiedzieć, że funkcja telefonu jest w iPhone’ie marginalna, może właśnie paratekstualna. Widać to nawet w jego designie, który zbliża urządzenie do czarnej skrzynki – tajemniczej formuły, która nie pozwala przypuszczać, że jest telefonem. Wiele osób, które widzą go pierwszy raz, nie widzi w nim telefonu. Trudno rozpoznać tę funkcję w urządzeniu, które posiada jeden guzik, nie ma klawiatury, a jedynie ekran. Co ciekawe, osoby, które często z urządzenia korzystają również przestają funkcję telefonu postrzegać jako najważniejszą. David Pogue już we wstępie swego podręcznika zauważa, że powiedzenie o iPhone’ie, że jest telefonem, to dla niego obelga [40]. Pomijając interesujący skądinąd wątek antropomorfizujący urządzenie, należy zauważyć, że sytuacja, gdy na pierwszej stronie podręcznika użytkownika telefonu pojawia się takie stwierdzenie, jest co najmniej paradoksalna, a nawet bezprecedensowa.

Telefon staje się zatem dodatkiem do innych funkcji urządzenia, mimo tego, że właśnie ta funkcja wciąż oficjalnie decyduje o kategoryzacji urządzenia w sensie marketingowym. Z drugiej strony, gdy aparat jest jedynie rozbudowanym pojemnikiem na aplikacje różnego typu, można stwierdzić, że urządzenie jest interfejsem do Sieci i ściąganych z niej aplikacji. Telefon komórkowy staje się zatem rodzajem paratekstu samej Sieci.

Warto postawić pytanie o charakter tej komunikacji, skoro sieć komórkową można w tym kontekście postrzegać jako uzupełnienie sieci internetowej, a komunikację telefoniczną jako szczególny przypadek komunikacji poprzez Sieć. Należy też zastanowić się, czy w istocie technologie mobilne wyzwalają nowy rodzaj aktywności komunikacyjnej (drugi obieg, ubiquitous networked communication, parakomunikację), czy też jest to jedynie totalne uwolnienie relacji międzyludzkich od determinant przestrzennych.

Można też spojrzeć na komunikację usieciowioną poprzez pryzmat sieci nomadycznych. Wprawdzie wszechobecność sieci Wi-Fi pozostaje jeszcze nie do końca spełnionym snem o ubiquitous networked society, ale z pewnością przybliża jego nadejście i umożliwi jego sprawne funkcjonowanie. Sieć dostarczana bezprzewodowo wytwarza bowiem rodzaj informacyjnej kapsuły – kreuje przestrzeń usieciowioną, która jest w istocie niewidzialną warstwą tagów i paratekstów. Wi-Fi sprawia, że aktywuje się wirtualna warstwa przestrzeni miejskiej (zwłaszcza), która otacza tkankę urbanistyczną. Telefon jako urządzenie marginalne, ale podstawowe w sensie komunikacyjnej praxis, daje dostęp do tej drugiej warstwy, która ma charakter podskórny, niewidoczny, a jednocześnie rozszerza wiedzę o tej pierwszej, usprawnia nawigowanie w niej i rozwiązuje problemy, z którymi użytkownik telefonu spotyka się w przestrzeni miejskiej.

W kontekście rozwoju współczesnych interfejsów telefonicznych i projektowanego kierunku przemian urządzeń mobilnych w urządzenia wieloplatformowe, wielofunkcyjne i metamorficzne pod względem formy – warto dodać, że paratekstualność telefonu wydaje się ważnym wątkiem, który może wiązać się z przemianami komunikacji zapośredniczonej medialnie w komunikację o charakterze ukrytego zapośredniczenia. Paratekstualność dotyczy również wykorzystania biotechnologii do wspomnianego upgrade’owania człowieka do formy cyborga. Rozszerzanie ciała za pomocą ekstensji w postaci chipów różnych generacji czy aparatury rozszerzającej biologiczny aparat percepcyjny człowieka również ma charakter działania, które przynieść może nie tyle rewolucję w sensie przemiany naszego cielesnego hardware’u, ale przede wszystkim przemianę jakościową software’u – naszego umysłu i jego procesów mentalnych, zwłaszcza przemianę kognicji i pamięci.

Warto jednak przy okazji zapytać, czy ciało stanie się dla człowieka także swoistym paratekstem. Mikrochip wrośnięty w ciało (wtapiający się weń), który pozwala nam podświadomie, a przynajmniej submięśniowo oddziaływać na przedmioty i urządzenia, które nas otaczają, a co więcej – komunikować się z innymi ludźmi, sprawia przecież, że ciało wydaje się jedynie koniecznym doń dodatkiem. Przed laty Derrick de Kerckhove rozważając kwestię wirtualnej i realnej osoby i tożsamości, zdystansował się wobec marzeń Hansa Moravca o totalnym usieciowieniu i dematerializacji ciała człowieka [41]. De Kerckhove uważa, że cielesność ma jednak swoje ważne zalety i konstatuje, że sam nie zamieniłby jej na wirtualność. Wypada się zgodzić, nawet jeśli te zalety z punktu widzenia codziennej komunikacji z maszynami, a może nawet z częścią ludzi-cyborgów, będą wydawały się marginalne czy paratekstualne.

Dziś wprawdzie patrzymy na wytwory biotechnologii i nanotechnologii jak na parateksty życia biologicznego – jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by było odwrotnie. To ciało stanie się paratekstem technologii, paratekstem Sieci. A jednak, wciąż zapewne pozostaną wśród cyborgów tacy, którzy z pewną nostalgią będą wspominać zalety czystej, naturalnej, ekologicznej biologiczności, która była kiedyś tekstem, a nie paratekstem.

W teorii Gérarda Gennete’a paratekst w odniesieniu do książki to każdy dodatek do tekstu poczyniony przez redaktorów, korektorów, składaczy czy drukarzy. Stopka redakcyjna, wstęp czy przedmowa są przykładami paratekstu, ale jest nim także tytuł dzieła, okładka wraz z elementami opisowymi i graficznymi. Można zatem powiedzieć, że parateksty tworzą „interfejs” książki. W odniesieniu do współczesnego człowieka z całą pewnością takim paratekstem jest technologia, powiązana z ciałem jedynie częściowo – jak telefon, słuchawka czy iPod – lub całkowicie – jak chipy czy protezy. Tekstem pozostaje wciąż ciało człowieka wyposażone we własny genetyczny „alfabet”. Rozszerzanie ciała za pomocą technologii jest zatem podobne procesowi redakcji tekstu – to swoiste nadawanie mu kształtu wizualnego, formowanie, dostosowywanie go – do okoliczności, epoki, czytelników, to rodzaj dodawania nowego interfejsu do ciała.

Nie można zapominać, czemu służy proces redakcji – to przekształcanie tekstu poprzez uzupełnianie go swoistymi glossami i przepracowywanie sensów i formy tekstu, służące polepszeniu procesu komunikacji pomiędzy autorem i czytelnikiem. Jeśli potraktować to jako paralelę, technologia staje się dziś narzędziem, za pomocą którego coraz częściej budujemy swój interfejs komunikacyjny. Nie każdy czyni to w tak radykalny sposób jak Steve Mann czy Kevin Warwick, jednak proces ten jest analogiczny do ich działań. Technologia ułatwia życie naszym ciałom i ukierunkowuje nasz aparat percepcyjny na nowe doznania, informacje i cele, modelując również nasze umysły. Paratekstualność technologii mobilnych staje się zatem stopniowo podstawowym doświadczeniem ludzkim. Jednak wciąż ważniejszy od stopki redakcyjnej jest sam tekst – technologia wciąż jest uzupełnieniem, choć coraz częściej niezbędnym, tekstu, jakim jest sam człowiek.

Przypisy:
[1] K. Warwick: I, Cyborg. Illinois 2004, s. 1.
[2] K. Warwick, op. cit., s. 3. oraz Infonomia: Cyborg Life: Kevin Warwick, 14th April 2008 .
[3] K. Warwick: A Study in Cyborgs. Cibersimulaçao. Ciberscopio, Coimbra 2003, s. 3. URL: http://www.ciberscopio.net.
[4] K. Warwick: Cyborg Life…, op. cit.
[5] Warwick dostrzega zagrożenie Orwellowską rzeczywistością spod znaku Wielkiego Brata, zauważa jednak, że trudno ocenić jego prawdopodobieństwo. Badacz dostrzega też pewną trudność metodologiczną – będąc osobiście zaangażowany w eksperyment (własnym ciałem i umysłem), nie może obiektywnie ocenić tej kwestii, a jedynie opisać swe pozytywne odczucia względem działania chipu. Por. K. Warwick: A Study in Cyborgs, op. cit., s. 5.
[6] Matrixcutter: Kevin Warwick encouraging a scared mother to chip her little girl. 17th February 2010 .
[7] Zwraca na tę kwestię uwagę również sam Kevin Warwick w swych książkach i artykułach. Por. np. K. Warwick: A Study in Cyborgs, op. cit., s. 11; a także: K. Warwick: Cyborg moral, cyborg values, cyborg ethics. “Ethics and Information Technology” September 2003, Vol. 5, no. 3, s. 131-137. URL: http://aarquitecturadopecado.files.wordpress.com/2006/03/fulltext.pdf.
[8] Informacje podaję na podstawie rozmów prywatnych ze Stevem Mannem, prowadzonych w Toronto w lipcu 2009. Materiał niepublikowany, nagranie dźwiękowe, archiwum autorki.
[9] S. Mann, H. Niedzviecki: Cyborg: Digital Destiny and Human Possibility in the Age of the Wearable Computer. Toronto 2002.
[10] Rozmowa ze Stevem Mannem, por. przypis nr 8.
[11] K. Warwick: I, Cyborg, op. cit., s. 3.
[12] Mowa o modelu komunikacji cyborgicznej, który przedstawiam w innym miejscu. Por. A. Maj: Intelligent shoes, smart teeth and lunch with cyborg. Anthropological reflections on the change of communication paradigm. In: Visions of Humanity in Cyberculture, Cyberspace and Science Fiction. Conference proceedings. Ed. D. Riha. Inter-disciplinary Net. Oxford, 11th-13th July 2010. URL: http://www.inter-disciplinary.net/critical-issues/cyber/visions-of-humanity.
[13] Visions of the Future. The Intelligence Revolution. Reż. Michio Kaku. Seria dokumentalna BBC, 2007.
[14] Science Weekly with Michio Kaku: Impossibility is relative. Interview with Michio Kaku by Alok Jha. “Guardian. Science Weekly” [podcast 15th June 2009, pozyskano: 12 lutego 2010]. URL: http://www.guardian.co.uk/science/audio/2009/jun/11/michio-kaku-physics-impossible.
[15] K. Warwick: I, Cyborg, op. cit., s. 4.
[16] Więcej na ten temat por. A. Maj: Twittering and Globalhood. Further Reflections on Digital Memories. In: Digital Memories. Ed. D. Riha, A. Maj. Oxford [w druku].
[17] Baroness Susan Greenfield on the Dangers of Social Networking [wykład, video]. Festival of Dangerous Ideas. ABD Fora. Ideas, Talks, Debates. Sydney 12th October 2009, In: Australian Policy Online [pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://www.apo.org.au/video/baroness-susan-greenfield-dangers-social-networking.
[18] N. Carr: Is Google Making Us Stupid? “The Athlantic Monthly”, July-August 2008, [Online] [pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2008/07/is-google-making-us-stupid/6868/.
[19] D. Tapscott: Grown up Digital. How the Net Generation is Changing Your World. New York et al. 2009, s. 97-119.
[20] Oczywiście odrębną kwestię stanowi temat rozwoju bioinżynierii w kontekście technologii wspomagających (assistive technologies) osoby dotknięte chorobami (np. po wypadku) oraz dysfunkcjami percepcyjnymi. Por. A. Maj, M. Derda-Nowakowski: Anthropology of Accessibility. Further Reflections on the Perceptual Problems of Human-Computer Interactions. In: Emerging Practices in Cyberculture and Social Networking. Ed. D. Riha, A. Maj. Oxford 2010.
[21] Por. omówienie problemu cyborgizacji w kontekście transformacji ciała, mody i pojęcia wirtualności w kulturze oraz wyliczenie technologii zaliczanych do wearable IT: M. Szwed-Kasperek: Postbiologiczne technociała: od ciała cyborga do ciała wirtualnego. W: Estetyka wirtualności. Red. M. Ostrowicki. Kraków 2005, s. 430.
[22] A. Ferscha: Wearable IT. How Much Technology Can Humankind Bear? In: Human Nature. Ars Electronica 2009. Ed. G. Stocker, Ch. Schopf. Linz 2009, s. 308.
[23] Buddesign: Nokia Morph Concept (long). 25th February 2008 . URL: http://www.youtube.com/watch?v=IX-gTobCJHs&feature=fvw.
[24] M. McLuhan: Understanding Media. The Extensions of Man. Introduction L.H. Lapham. Massachusetts 1994, s. 47.
[25] D. de Kerckhove: Umysł dotyku. Obraz, ciało, taktylność, fotografia. W: Kody McLuhana. Topografia nowych mediów. Red. A. Maj, M. Derda-Nowakowski, z udziałem D. de Kerckhove’a. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice 2009, s. 45-51.
[26] Por. Digital Memories. Exploring Critical Issues. Eds. A. Maj, D. Riha. Oxford 2009 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].
[27] S. Mann: Humanistic Intelligence. (1997) In: Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. Eds. T. Druckerey with Ars Electronica. Cambridge (MA)-London 1999, s. 422.
[28] Ibidem, s. 423.
[29] Zabawny komentarz do tej kwestii proponują autorzy Twitter Handbook – Deborah Micek i Warren Whitlock. Por. CoachDeb: Twitter Addict / TwitAholic. 7th June 2008 ; oraz: D. Micek, W. Whitlock: Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way We Do the Business and Market Online. New York 2008.
[30] Twiddict. URL: http://www.twiddict.com/login.
[31] Por. A. Maj: Digital Memories of High-Tech Tourists and Travelling Media. In: Digital Memories. Exploring Critical Issues. Ed. A. Maj, D. Riha. Inter-Disciplinary Press, Oxford 2009 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].
[32] J. Wunderling: Default to Public. URL: http://www.defaulttopublic.net.
[33] Por. A. Maj: Media w podróży. Katowice 2010.
[34] R. Ascott: Gesamtdatenwerk: Connectivity, Transformation and Transcendence. (1989) In: Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. Eds. T. Druckerey with Ars Electronica. Cambridge (MA)-London 1999, s. 87.
[35] Szerzej na ten temat pisałam w innym miejscu: A. Maj: Keitai ― marginalia jako sens komunikacji. „Kultura Współczesna” 2008, nr 4 (58), s. 117-127.
[36] S. Jobs: Apple Special Event, January 2010. Macworld 2010 – Steve Jobs Introducing iPad [podcast, pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://events.apple.com.edgesuite.net/1001q3f8hhr/event/index.html.
[37] S. Jobs: Macworld San Francisco 2007. Steve Jobs Introducing iPhone [podcast, pozyskano 20 stycznia 2007]. URL: http://www.apple.com/quicktime/qtv/mwsf07/.
[38] Oczywiście nie jest to model open source, a zatem trudno mówić tu o otwartości w pełni znaczenia tego słowa. Z drugiej strony nieustanne rozszerzanie bazy sprawia, że urządzenie to zdobywa nowych użytkowników, mimo początkowych problemów, które wiązały się z dosyć istotnymi brakami (np. brakiem funkcji: kopiuj-wklej, którą w owym czasie posiadały już inne smartfony).
[39] D. Tapscott: Grown up Digital…, op. cit., s. 73-96.
[40] D. Pogue: IPhone 3G. Nieoficjalny podręcznik. Przeł. G. Werner. Helion, Gliwice 2009, s. 13.
[41] D. de Kerckhove: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego. Przeł. A. Hildebrandt. Warszawa 2001, s.64.

Bibliografia:

Ascott Roy: Gesamtdatenwerk: Connectivity, Transformation and Transcendence. (1989) In: Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. Eds. T. Druckerey with Ars Electronica. Cambridge (MA)-London 1999, s. 86-89.
Baroness Susan Greenfield on the Dangers of Social Networking [wykład, video]. Festival of Dangerous Ideas. ABD Fora. Ideas, Talks, Debates. Sydney 12th October 2009, In: Australian Policy Online [pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://www.apo.org.au/video/baroness-susan-greenfield-dangers-social-networking.
Buddesign: Nokia Morph Concept (long). 25th February 2008 . URL: http://www.youtube.com/watch?v=IX-gTobCJHs&feature=fvw.
Carr Nicholas: Is Google Making Us Stupid? “The Athlantic Monthly”, July-August 2008, [Online] [pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2008/07/is-google-making-us-stupid/6868/.
CoachDeb: Twitter Addict / TwitAholic. 7th June 2008 .
Digital Memories. Exploring Critical Issues. Ed. A. Maj, D. Riha. Inter-Disciplinary Press, Oxford 2009 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].
Ferscha Alois: Wearable IT. How Much Technology Can Humankind Bear? In: Human Nature. Ars Electronica 2009. Ed. G. Stocker, Ch. Schopf. Linz, Hatje Cantz 2009, s. 308-309.
Infonomia: Cyborg Life: Kevin Warwick, 14th April 2008 .
Jobs Steve: Apple Special Event, January 2010. Macworld 2010. Steve Jobs Introducing iPad. [podcast, pozyskano 20 stycznia 2010]. URL: http://events.apple.com.edgesuite.net/1001q3f8hhr/event/index.html.
Jobs Steve: Macworld San Francisco 2007. Steve Jobs Introducing iPhone. [podcast, pozyskano 20 stycznia 2007]. URL: http://www.apple.com/quicktime/qtv/mwsf07/.
Kaku Michio: Visions of the Future. The Intelligence Revolution. Seria dokumentalna BBC, 2007.
Kerckhove de Derrick: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego. Przeł. A. Hildebrandt. Mikom, Warszawa 2001.
Kerckhove de Derrick: Umysł dotyku. Obraz, ciało, taktylność, fotografia. W: Kody McLuhana. Topografia nowych mediów. Red. A. Maj, M. Derda-Nowakowski, z udziałem D. de Kerckhove’a. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice 2009, s. 45-51.
Maj Anna, Derda-Nowakowski Michał: Anthropology of Accessibility. Further Reflections on the Perceptual Problems of Human-Computer Interactions. In: Emerging Practices in Cyberculture and Social Networking. Ed. D. Riha, A. Maj. Inter-Disciplinary Press, Global Interdisciplinary Research Studies series, Oxford [w druku].
Maj Anna, Derda-Nowakowski Michał: Wywiad ze Stevem Mannem (niepublikowany). Toronto, lipiec 2009.
Maj Anna: Digital Memories of High-Tech Tourists and Travelling Media. In: Digital Memories. Exploring Critical Issues. Ed. A. Maj, D. Riha. Inter-Disciplinary Press, Oxford 2009 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].
Maj Anna: Intelligent shoes, smart teeth and lunch with cyborg. Anthropological reflections on the change of communication paradigm. In: Visions of Humanity in Cyberculture, Cyberspace and Science Fiction. Conference proceedings. Ed. D. Riha. Inter-disciplinary Net. Oxford, 11th-13th July 2010. URL: http://www.inter-disciplinary.net/critical-issues/cyber/visions-of-humanity.
Maj Anna: Keitai ― marginalia jako sens komunikacji. „Kultura Współczesna” 2008, nr 4 (58), s. 117-127.
Maj Anna: Media w podróży. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice 2010.
Mann Steve, Niedzviecki Hal: Cyborg: Digital Destiny and Human Possibility in the Age of the Wearable Computer. Random House – Anchor Canada, Toronto 2002.
Mann Steve: Humanistic Intelligence. (1997) In: Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. Eds. T. Druckerey with Ars Electronica. MIT Press, Cambridge (MA)-London 1999, s. 420-427.
Matrixcutter: Kevin Warwick encouraging a scared mother to chip her little girl. 17th February 2010 .
McLuhan Marshall: Understanding Media. The Extensions of Man. Introduction L.H. Lapham. MIT, Massachusetts 1994.
Micek Deborah, Whitlock Warren: Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way We Do the Business and Market Online. MBO Productions, New York 2008.
Pogue David: IPhone 3G. Nieoficjalny podręcznik. Przeł. G. Werner. Helion, Gliwice 2009.
Science Weekly with Michio Kaku: Impossibility is relative. Interview with Michio Kaku by Alok Jha. “Guardian. Science Weekly” [podcast 15th June 2009, pozyskano: 12 lutego 2010]. URL: http://www.guardian.co.uk/science/audio/2009/jun/11/michio-kaku-physics-impossible.
Szwed-Kasperek Małgorzata: Postbiologiczne technociała: od ciała cyborga do ciała wirtualnego. W: Estetyka wirtualności. Red. M. Ostrowicki. Universitas, Kraków 2005, s. 430.
Tapscott Don: Grown up Digital. How the Net Generation is Changing Your World. McGrow Hill, New York et al. 2009.
Twiddict. URL: http://www.twiddict.com/login.
Warwick Kevin: A Study in Cyborgs. Cibersimulaçao. Ciberscopio, Coimbra 2003. URL: http://www.ciberscopio.net.
Warwick Kevin: Cyborg moral, cyborg values, cyborg ethics. “Ethics and Information Technology” September 2003, Vol. 5, no. 3, s. 131-137. URL: http://aarquitecturadopecado.files.wordpress.com/2006/03/fulltext.pdf.
Warwick Kevin: I, Cyborg. University of Illinois Press, Illinois 2004.
Wunderling Jens: Default to Public. URL: http://www.defaulttopublic.net.

Reklamy

Konstruktywizm społeczny jako ideologia społeczeństwa sieciowego

Tekst został wygłoszony na konferencji „Oblicza komunikacji 2: Ideologie w słowach, gestach i obrazach”, Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 16–17 kwietnia 2007 [publikacja w druku].

Konstruktywizm społeczny (zwany też konstrukcjonizmem społecznym), spopularyzowany w socjologii przez Petera Bergera i Thomasa Luckmanna w książce The Social Contruction of Reality: A Treatise in the Sociology of Knowledge, traktuje rzeczywistość społeczną jako formę świadomości. Autorzy piszą m.in.: „Społeczeństwo jest produktem człowieka. Społeczeństwo jest obiektywną rzeczywistością. Człowiek jest produktem społeczeństwa” (Berger, Luckmann 1966: 61). Główna ich teza dotyczy percepcji rzeczywistości, opartej o subiektywne doświadczenie komunikacyjne jednostki, która buduje swój koncept rzeczywistości społecznej na podstawie wielokrotnych aktów komunikacji. Interakcje oparte są o istniejący i wciąż redefiniowany system struktur społecznych, a tym samym są w swej istocie zinstytucjonalizowane. Dotyczy to nie tylko form wiedzy naukowej czy komunikacji politycznej, ale także tego, co społeczeństwo uważa za zdrowy rozsądek, common sense. Właściwie można więc mówić tu o nieustannej interpretacji rzeczywistości społecznej, która dokonywana jest przez wszystkich członków danego społeczeństwa. Może być to interpretacja w pełni świadoma, lecz najczęściej ma ona charakter przeciwny. Na taki charakter interakcji społecznych wpływa zwłaszcza podświadoma obiektywizacja subiektywnego postrzegania faktów społecznych. A zatem ludzkość komunikuje się, zapominając o transhistorycznym charakterze znaków, będących podstawą komunikacji. Tym samym każde pojęcie jest konstruktem społecznym i jako takie nie jest obiektywne, lecz przynależy do historii i tradycji danej społeczności, biorąc zeń swój początek. W tym sensie świat jest jedynie zbiorem reprezentacji tworzonych przez różne społeczności na własny użytek.

Świat zinstytucjonalizowany doświadczany jest jako rzeczywistość obiektywna. Ma swoją historię i poprzedza narodziny jednostki, nie jest więc dostępny jej biograficznemu wspomnieniu. […] Instytucje jako historyczne i obiektywne faktyczności jawią się jednostce jako niezaprzeczalne fakty. […] Można dodać, że tylko przekazanie świata społecznego nowej generacji (czyli internalizacja skutkująca socjalizacją) sprawia, że podstawowa dialektyka społeczna pojawia się w pełni. Inaczej mówiąc, jedynie z pojawieniem się nowego pokolenia można mówić o świecie społecznym. (Berger, Luckmann 1966: 59-61)

Centralnym punktem rozważań staje się tu zatem idea transmisji wiedzy rozumianej jako konstrukt społeczny czy wręcz produkt życia społecznego, efekt wielokrotnej reinterpretacji świata. Można widzieć w tym rodzaj socjologicznego relatywizmu, który przyjął się również na gruncie badań kulturowych, zwłaszcza historii idei i antropologii, ale też zaowocował powstaniem osobnej subdyscypliny – socjologii wiedzy. Jednak w kontekście rozważań nad społeczeństwem sieciowym to nie ten aspekt sukcesu teorii Bergera i Luckmanna okazuje się najistotniejszy. Konstruktywizm społeczny jest bowiem pierwszą teorią socjologiczną, która nie tylko funkcjonuje na zasadzie common sense, ale też zostaje podniesiona do rangi ideologii w społeczeństwie sieciowym, zwłaszcza w jego opiniotwórczych kręgach.

Wobec braku zgody badaczy co do jednoznacznego określenia zakresu pojęcia, jakim jest społeczeństwo sieciowe (Por. Castells 1996-1998; Bard, Soderqvist 2006; Mattelart 2004, Weinberger 2005), wagi nabierają badania nie o charakterze statystycznym, ale jakościowym – a zatem nie opisywanie częstotliwości czy nasilenia korzystania z medium, ale np. dominującej ideologii. I choć trudno mówić tu o jednej koncepcji wspólnej wszystkim użytkownikom Internetu, konstruktywizm społeczny jest ideą na tyle popularną w Sieci (i w dużej mierze uświadamianą), że można uznać go za ideologię dominującą we wspólnotach, które współtworzą sieć jako przestrzeń komunikacji i nastawione są autorefleksyjnie (tj. tworzą metateksty).

Ta konstruktywistyczna świadomość widoczna jest w działalności ruchów społecznych, koncentrujących się na wspólnym budowaniu wiedzy i rekonstrukcji pamięci ludzkości w formie elektronicznej bazy danych oraz na propagowaniu idei wolnościowych związanych z dostępem do informacji. Świadomość wspólnotowego kreowania znaczeń i chęć tworzenia oraz gromadzenia wiedzy dla dobra ludzkości, myślenie o człowieku w kontekście globalnym, pewnego rodzaju ekologizm w podejściu do przemyślanego budowania wspólnoty planetarnej są w Sieci szczególnie nośne ze względu na samą formę medium. Zdecentralizowany charakter Internetu staje się punktem wyjścia dla wszelkiego rodzaju ideologii propagujących zrównoważony rozwój ludzkości oraz demokratyzację komunikacji poprzez tworzenie możliwości technologicznego rozwoju społecznościom dyskryminowanym czy zacofanym gospodarczo (Traoré 2005: 126-129). Jednak konsolidujący jest tu głównie element wspólnego źródła wiedzy, tworzonego przez społeczeństwo dobra powszechnego, jakim są zasoby danych gromadzone w celu udostępnienia tego rodzaju archiwum wszystkim zainteresowanym. Z takiej perspektywy można postrzegać między innymi takie ruchy wolnościowe, jak Open Source czy Free Software Fundation oraz projekty służące budowaniu wspólnego archiwum ludzkiej pamięci, jak Internet Archive i Wayback Machine lub programy wyrównujące szanse cywilizacyjne takie, jak One Hundred Dollar Laptop (One Laptop Per Child). Walka o uwolnienie kodu jest tylko jednym z haseł głoszonych przez środowisko. Istotą działań powyższych ruchów jest świadome konstruowanie świata społecznego dla kolejnych pokoleń. Wiedza ma tu wartość nadrzędną, a jej transmisja jest celem działań wspólnotowych.

Wszystkie te zjawiska stanowią w istocie próbę odpowiedzi na problemy postawione przez Vannevara Busha w klasycznym już dziś tekście As We May Think. Bush już w 1945 roku zauważył problem nieadekwatności rozwoju wiedzy pojedynczego człowieka i całej ludzkości. Nierównomierność tempa przyrostu wiedzy w różnych dziedzinach, trudności z jej ogarnięciem oraz dyferencjacją informacji na użyteczne (natychmiast) i przydatne (w przyszłości) – to zjawiska, których szybkim rozwiązaniem miał być memex, maszyna pamięci – protokomputer podłączony do sieci innych memexów.

Nauka umożliwiła najsprawniejszą komunikację pomiędzy jednostkami; dostarczyła zapisu idei i umożliwiła człowiekowi manipulowanie i tworzenie ekstraktów z zapisu tak, by wiedza ewoluowała i przetrwała istnienie ludzkości, a nie tylko jednostki. Rośnie góra badań. Ale rosną też dowody na to, że jesteśmy dziś wciągani jak w bagno przez rozszerzającą się specjalizację. Poszukiwacz jest blokowany przez odkrycia i wnioski tysięcy innych badaczy – wnioski, których nie ma czasu pochwycić, a tym bardziej zapamiętać, gdy się pojawiają. A jednak specjalizacja staje się coraz bardziej niezbędna dla rozwoju, a wysiłek stworzenia mostu pomiędzy dyscyplinami jest podobnie powierzchowny. (Bush 1945)

Bush wskazywał na korzystanie z przestarzałych metod gromadzenia wiedzy, a rozwiązanie problemu widział w uporządkowaniu różnego rodzaju danych oraz w nieustannej wymianie wyników badań naukowych i dokonań artystycznych ludzkości za pomocą sieci memexów. Wskazywał na możliwe przyspieszenie postępu, gdy wiedza jest gromadzona w sposób przemyślany i jest dostępna dla wszystkich zaintersowanych i zdolnych ją interpretować oraz reinterpretować. Idea ta przypomina dzisiejszy Internet, zwłaszcza w trzech aspektach, o których Bush pisał następująco: „zapis, jeśli ma być użyteczny dla nauki, musi być ciągle rozszerzany (extended), musi być przechowywany (stored) i przede wszystkim musi być dyskutowany (consulted)” (Bush 1945). Internetowe zasoby powiększają się w szybkim tempie, są magazynowane chociażby dzięki wyszukiwarkom na czele z Google czy dzięki projektom typu Wayback Machine oraz są dyskutowane czy też konsultowane społecznie – i to na wielu poziomach, od pozycjonowania, przez dyskusje w Wikipedii, aż po social bookmarking (del.icio.us, Flickr, MySpace, YouTube, Blogger etc.). Każdy z tych procesów odnosi się bowiem do trybu selekcji wiedzy, a zatem może być uznany za pewien rodzaj głosu w sprawie tego, co ważne jest w sieci.

Komputery rzeczywiście pomogły w rozwiązaniu problemów akcentowanych przez Busha, sprzyjały jednak wytworzeniu jeszcze potężniejszej „góry badań”, niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzkość generująca wiedzę w ilości przekraczającej zdolności poznawcze człowieka staje dziś – w epoce rozwiniętych potomków idei memexu – przed podwójnym problemem: selekcji informacji i kontroli wiedzy. Próby odpowiedzi na te problemy to projekty, których celem jest budowa konstrukcji ludzkiej pamięci kulturowej w formie elektronicznej. Wikipedyści dążą do stworzenia najpełniejszej encyklopedii w historii ludzkości (Wikipedia przekracza już dwukrotnie objętość Britanniki). Internet Archive tworzy współczesną wersję Biblioteki Aleksandryjskiej, niepodatnej jednak na spalenie czy inną formę zniszczenia (poprzez sieć niezależnych serwerów, kopiujących wzajemnie dane). Projekt Gutenberg udostępnia książki, które przeszły już do domeny publicznej, i które stanowią dziedzictwo ludzkości, w formie wielojęzycznej biblioteki klasyki literatury. Wayback Machine tworzy obrazy Internetu dla celów archiwizacyjnych przyszłych pokoleń. Wspólnotowe gromadzenie wiedzy i umiejętne jej porządkowanie wymaga jednak specyficznych metod pracy.

Wikipedia założona przez Jimmy’ego Walesa w 2001 roku jest projektem, który prezentuje najciekawszą metodologię społecznego „zbieractwa” wiedzy i tworzenia wspólnego konstruktu społecznego. Tworzenie Wikipedii jest w istocie formą kulturowego majsterkowania, a wikipedyści stanowią grupę najaktywniejszych bricoleurów współczesnej rzeczywistości społecznej. Wspólne edytowanie haseł, dialogiczny proces konstruowania definicji, głosowania i debaty na specjalistycznych forach, otwartość na krytykę i wolność wyrażania zdania na temat pracy innych stanowią o istocie tego projektu. Proces tworzenia wiedzy rozumiany jest tu jako niekończąca się aktywność twórcza i badawcza – nie tylko związana z ulepszaniem definicji, ale i wychwytywaniem błędów i aktów wandalizmu poprzez stałą obserwację ostatnich zmian, jakich dokonano w całym serwisie – a zatem poprzez formę społecznego monitoringu treści. W dziale Odpowiedzi na krytykę, wikipedyści określają swoją postawę:

My, wikipedyści jesteśmy przeniknięci duchem współpracy. Z zasady nie przywiązujemy się do swoich tekstów, ciesząc się, kiedy ktoś coś poprawia lub zmienia w zapoczątkowanych przez nas hasłach, bo to oznacza, że ktoś je czytał i że nasz tekst wywarł na tej osobie jakieś wrażenie. Po początkowym okresie złoszczenia się na tych, którzy zmieniają nasze teksty, zaczynamy odnajdywać radość we wspólnym pisaniu artykułów. Można powiedzieć, że takie wspólne pisanie artykułów jest swojego rodzaju twórczym dialogiem, który dzięki jego formie nie zamienia się zbyt często w ostry spór. (Wikipedia [1])

Interesujące jest także postrzeganie Wikipedii przez społeczność wikipedystów nie tylko jako wolnej i otwartej encyklopedii, ale też jako procesu tworzenia wiedzy. To jego otwartość decyduje w ujęciu społeczności o wyższości tej formy gromadzenia wiedzy nad tradycyjnymi sposobami.

Wikipedia jest zarówno produktem jak i procesem. Być może w tej chwili wydaje się, że jako produkt nie jest zbyt wartościowa, ale jest za to w tej chwili bardzo obiecującym procesem, który stale postępuje i który daje spore szanse na uzyskanie wartościowego produktu. Warto pamiętać, że natura procesu Wikipedii jest taka, że stale wzrasta nie tylko liczba artykułów, ale też i ich jakość. Każdy artykuł jest stale zmieniany i poprawiany, ma więc spore szanse, aby w końcu stać się naprawdę perfekcyjny. Zwykłe encyklopedie są już gotowymi produktami i raz napisane hasła nie mają już szansy na poprawę. (Wikipedia [1])

Interesujące są również deklaracje wikipedystów, które wyraźnie wskazują na elementy funkcjonującej tu ideologii konstruktywizmu społecznego. Deklarację Bociańskiego można uznać za antyideologiczne credo, jednak tkwi tu ślad encyklopedycznego (w sensie oświeceniowym) podejścia do wykonywanej pracy: „Uważam, że strona wikipedysty to nie miejsce na deklarowanie swoich poglądów politycznych, społecznych, wyznania, orientacji seksualnej” (Wikipedia [2]). Ideologię konstruktywizmu społecznego wyraża natomiast wprost inny wikipedysta, w Deklaracji Przykuty: „Piszę o tym, czego jestem fanem, gdyż wtedy wiem, że nie dam plamy oraz szukam jeszcze bardziej zażartych fanów i zarażam ich memem rozbudowywania Wikipedii” (Wikipedia [3]). Jest to swoisty metatekst ukazujący zamierzoną transmisję memów oraz świadomość konstruktywistyczną opartą o zaangażowanie w tworzenie i upowszechnianie konstruktów społecznych. Warto zwrócić uwagę także na odwołanie do zdrowego rozsądku, który w ujęciu wikipedystów jest tożsamy „z duchem zasad, nie z ich dosłowną treścią” (Wikipedia [4]).

Nieco inaczej prezentują się wspólnoty tworzące Internet Archive czy Project Gunteberg. Internet Archive publikuje na swojej stronie listę celów, jakie przed sobą stawia tworzący je zespół i wspierające go instytucje. Są to, zgodnie z kolejnością podaną na stronie: przejście „od efemerydów do artefaktów”, „ochrona naszego prawa do wiedzy”, „ćwiczenie naszego prawa do pamiętania”, „tworzenie międzynarodowych centrów Internetu”, „śledzenie drogi zmian naszego języka”, „ukazywanie drogi ewolucji Sieci”, „ożywianie martwych linków”, „zrozumienie ekonomii”, „odkrywanie, co Sieć mówi o nas samych”, „spoglądanie w przeszłość” (Internet Archive [1]). Z powyższej listy wyziera więc przede wszystkim chęć zachowania dziedzictwa kulturowego w cyfrowej formie i udostępnienia zasobów kolejnym pokoleniom. Twórcy Archiwum piszą o tym wprost:

Internet Archive pracuje nad uratowaniem Internetu – nowego medium o dużym historycznym znaczeniu – oraz innych cyfrowych materiałów od zniknięcia w przeszłości. […] Pracujemy nad zachowaniem zapisu dla przyszłych pokoleń. (Internet Archive [1])

To Archiwum, które nie tylko ocala te formy mediów, które dotąd swojej pełnej bazy danych nie posiadały, takie jak radio czy telewizja, ale też umożliwia spojrzenie w przeszłość samego Internetu poprzez Wayback Machine (projekt, dzięki któremu od roku 1996 Internet jest medium zindeksowanym i wciąż indeksowanym na nowo, por. Terdiman 2007). Istotnym elementem jest tu oczywiście współpraca wielu grup społecznych, ale też idea wolnego dostępu do wiedzy. Podobnie akcent położony został w The Project Gutenberg, którego początki związane są z osobą Michaela Harta i rokiem 1971. Tu też wspólnota tworzy elektroniczne wersje dorobku ludzkości, by udostępnić go w formie wolnych eBooków. Warto dodać, że chodzi tu nie tylko o wolność w sensie darmowego dostępu, ale też o wolność twórczego wykorzystania treści (The Project Gutenberg [1]).

Wolność kultury jest także naczelnym celem ruchu Creative Commons wspieranego przez Lawrence’a Lessiga. W tym wypadku jednak chodzi o uwolnienie treści artystycznych i badawczych, by mogły stać się materiałem twórczym dla kolejnych autorów. Licencje typu CC nie są przeciwne prawom autorskim, mają jednak na celu poszerzenie dostępności konstruktu społecznego w formie różnego rodzaju danych za zgodą samych autorów. Takie uwolnienie kultury ma na celu przeciwdziałanie homogenizacji treści, która następuje w wyniku fuzji korporacji na rynku medialnym (Lessig 2005: 194).

Wolne kultury są kulturami, które pozostawiają wiele treści otwartych, tak, by inni mogli tworzyć na ich podstawie. W kulturach zniewolonych lub opartych na przyzwoleniu, swobodnych pozostaje o wiele mniej treści. Nasza kultura była kiedyś wolna, obecnie jest nią w coraz mniejszym stopniu. (Lessig 2005: 55)

W zniewoleniu tym Lessig upatruje przede wszystkim ograniczenia innowacyjności i twórczości. Prawa autorskie w tradycyjnej formie podtrzymują status quo wygodny dla nielicznych, a krępujący rozwój kultury i akumulację wiedzy oraz wartości twórczych. Wolność oznacza w istocie otwarcie działalności artystycznej lub naukowej na dyskusję społeczną. Oznacza otwarcie na reinterpretację, rekreację i miksowanie treści kulturowych. Otwartość pozwala bricoleurom tworzyć nowe dzieła, wyzwala nieograniczony ruch myśli i fluktuację inspiracji bez groźby odpowiedzialności karnej. Licencje typu Creative Commons akcentują wartość przepracowywania pewnych konceptów przez ludzkość, a zatem wartość diachronicznego i synchronicznego dialogu społecznego.

Bardziej radykalnie taka wolność twórcza realizowana jest w serwisach typu You Tube, MySpace czy Flickr. Są to przestrzenie otwartej kreatywności, akcentujące społeczny wymiar dzisiejszej Sieci. Dlatego też człowiekiem roku 2006 w konkursie “Time” został anonimowy internauta, a konkretnie, jak pisze Lev Grossman: „człowiekiem roku jesteś Ty.” Wprawdzie rok ten upłynął pod znakiem wojen i konfliktów, jednakże był to też czas:

[…] wspólnoty i współpracy na niespotykaną dotąd skalę. To historia kosmicznego kompendium wiedzy Wikipedii i ludzkiej sieci miliona kanałów YouTube i metropolis online MySpace. To historia wielu, wyciągających władzę z rąk nielicznych, pomagających sobie nawzajem, za darmo. Zmieni to nie tylko świat, ale też sam sposób, w jaki zmienia się śwat. […] Web 2.0 zbiera głupotę tłumów, jak i ich mądrość […] Ale to właśnie czyni ją interesującą. Web 2.0 jest masowym eksperymentem społecznym. (Grossman 2006)

Projekty oparte o social bookmarking rozwijają też nowy typ myślenia o wiedzy i autorytecie (Maj 2008). Inny interanuta staje się opiniotwórczym źródłem wiedzy, gdy indeksuje i opisuje swoje ulubione strony w serwisie del.icio.us czy też własne zdjęcia we Flickerze. Coraz częściej to równorzędny aktor komunikacji przejmuje rolę ekspertów – jego doświadczenie daje mu do tego prawo. Jest to przede wszystkim doświadczenie w wyszukiwaniu, co potwierdza tezę Johna Battelle o fundamentalnym znaczeniu procesów wyszukiwania dla dzisiejszej kultury (Batelle 2006: 11-17). To właśnie ta umiejętność daje dostęp do wiedzy (i mocy) innych użytkowników sieci. Można tu również odaleźć chęć tworzenia wspólnej mentalnej przestrzeni i ułatwienia innym użytkownikom poruszania się w Sieci. Można też widzieć w tym chęć dialogicznego oznaczania tego, co pomijają nawet najlepsze wyszukiwarki, które przecież indeksują treści, ale nie są w stanie ich zinterpretować. Zatem nawet jeśli nie jest to w wypadku social bookmarking idea uświadamiana, można tu odnaleźć cechy dyskursu konstruktywizmu społecznego.

Na tej podstawie można podjąć próbę podsumowania elementów składających się na ogólną koncepcję wiedzy panującą w społeczeństwie sieciowym. Postulaty ideologiczne dotyczą przede wszystkim zasady wolności dostępu do informacji, równouprawnienia w tworzeniu wiedzy, dbałości o dialogiczność procesu konstrukcji archiwum, uznania wartości kreacji wspólnego paradygmatu poznawczego. Istotne są tu także chęć dzielenia się wiedzą, którą Derrick de Kerckhove nazywa „niezwykłą hojnością internautów” (de Kerckhove, Maj, Derda-Nowakowski 2006), nastawienie na interakcję i otwartość na negocjecję znaczeń. Pragmatyka komunikacyjna wskazuje na potrzebę zbudowania jasnego systemu selekcji i weryfikacji informacji – wiedza społeczna (lokalna) jest naturalnym sposobem rozwiązania problemu nadprodukcji informacji.

Na zakończenie należy zauważyć, że choć wszystkie powyższe działania i projekty stanowią próbę uporządkowania dostępu do informacji oraz tworzenia otwartej bazy danych dla innych ludzi, jednocześnie aktywni członkowie społeczeństwa sieciowego wyznaczają innym ramy percepcyjne, a budując wspólnie gmach wiedzy ludzkości, stają się liderami w procesie komunikacji. Dostrzec tu można zatem pewne mechanizmy kontroli i dominacji w procesie nadawania znaczeń. Warto też pamiętać, iż sieć jest w rzeczywistości zaprojektowaną i oznakowaną przestrzenią i naiwnością jest opisywanie jej jako chaosu informacji czy jako kłącza, po którym nawiguje się bez celu (mimo popularności tej metaforyki w tekstach medioznawczych). Jeśli już chcemy posłużyć się tu jakąś metaforą ze świata roślinnego, wydaje się, że powinno być nią nie tyle kłącze, które samo przyrasta w nieprzewidywalnym kierunku, ale raczej bonzai, przycinane wedle koncepcji ogrodnika. W wypadku Internetu jest to oczywiście bardzo rozległa i heterogeniczna wspólnota ogrodników, a bonzai rośnie niezwykle szybko – lecz mimo tego – w sposób zgodny z panującą w ogrodzie ideologią lub ideologiami. Konstruktywizm społeczny można uznać za najważniejszą z nich, kształtuje bowiem formę i tożsamość społeczeństwa przyszłości oraz jego pojmowanie wiedzy. Jak ujmuje to Lawrence Lessig, „»Internet« jest z nami na zawsze, nawet jeśli charakter »Internetu« ulegnie zmianie” (Lessig 2001).

BIBLIOGRAFIA:

Bard Alexander, Soderqvist Jan: Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie. Przeł. P. Cypryański, Warszawa 2006.

Battelle John: Szukaj. Jak Google i konkurencja wywołali biznesową i kulturową rewolucję. Przeł. M. Baranowski, Warszawa 2006.

Berger Peter L., Luckman Thomas: The Social Construction of Reality: A Treatise in the Sociology of Knowledge. New York 1966.

Bush Vannevar: As We May Think. “The Atlantic Monthly”, July 1945; URL: <http://www.ps.uni-sb.de/%7Educhier/pub/vbush/vbush.shtml>.

Castells Manuel: The Information Age: Economy, Society, and Culture. Oxford 1996-1998.

Discourses on Media, Culture and Anthropology of the Web. Derrick de Kerckhove interviewed by Anna Maj and Michał Derda-Nowakowski. Ars Electronica, Linz 2005. „NETLORE. Media/Anthropology/Design” 2006, nr 1-2.

Grossman Lev: Time’s Person of the Year: You, “Time”, 13 December, 2006, URL: <http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1570810,00.html>.

Lessig Lawrence: The Future of Ideas. The Fate of the Commons in a Connected World. New York 2001, URL: <http://www.the-future-of-ideas.com/excerpts/index.shtml>.

Lessig Lawrence: Wolna kultura. Przekład zbiorowy. Warszawa 2005, URL: http://creativecommons.pl.

Maj Anna: Media w podróży. Katowice 2008.

Mattelart Andre: Społeczeństwo informacji. Kraków 2004.

Terdiman Daniel [interview with Brewster Kahle]: Fighting to protect copyright ‚orphans’. CNET News.com. January 31, 2007, URL: <http://news.com.com/Fighting+to+protect+copyright+orphans/2008-1025_3-6154860.html>.

Traoré Aminata D.: I Make Phone Calls, Therefore I Am. [In:] Hybrid – Living in Paradox. Ars Electronica 2005. Red. Ch. Schöpf, G. Stocker. Linz 2005.

Weinberger David: When Things Aren’t What They Are, [In:] Hybrid. Living in Paradox. Ars Electronica 2005. Red. Ch. Schöpf, G. Stocker. Linz 2005.

TEKSTY ŹRÓDŁOWE Z INTERNETU:

Internet Archive [1]: About IA, URL: <http://www.archive.org/about/about.php>.

Wikipedia [1]: Nasza odpowiedź na krytykę, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Nasza_odpowied%C5%BA_na_krytyk%C4%99>.

Wikipedia [2]: Deklaracja Bociańskiego, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Bocianskiego>.

Wikipedia [3]: Deklaracja Przykuty, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Deklaracja_Przykuty>.

Wikipedia [4]: Zdrowy rozsądek, URL: <http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Zdrowy_rozsadek>.

The Project Gutenberg [1]: No Cost of Freedom? URL: <http://www.gutenberg.org/w/index.php?title=Gutenberg:No_Cost_or_Freedom%3F&amp.html>.