Posts Tagged ‘ serwisy społecznościowe ’

Keitai — marginalia jako sens komunikacji

Tekst ukazał się w „Kulturze Współczesnej” 2008, nr 4 (58), s. 117-127 (ukazał się 2009).

Próbując zwrócić się ku marginaliom charakterystycznym dla współczesnej komunikacji zapośredniczonej medialnie, nie sposób pominąć zjawiska, które określa się mianem keitai denwa, co po japońsku oznacza ‘kulturę telefonu komórkowego’. Termin keitai znaczy dokładnie ‘przedmiot przenośny, trzymany i przenoszony w ręce’, potocznie — to komórka, ale też inne poręczne gadżety high-tech [1]. Japończycy tłumacząc ten złożony termin na angielski, używają trzech terminów: personal, portable, pedestrian [2]. Podkreślają tym samym zarazem aspekt indywidualizacji, poręczności i mobilności nowych technologii. W języku polskim brak odpowiednika, najbliższe keitai jest chyba niemieckie handy.

Zastanawiać się można, dlaczego dla antropologa i medioznawcy interesujące wydaje się japońskie znaczenie komórki. Termin keitai ukazuje ważny aspekt medium — telefon komórkowy jest zarazem przedmiotem centralnym i marginalnym. Mowa tu zarówno o aspekcie materialnym, funkcjonalnym, jak i sensotwórczym. Keitai nosi się w ręce, a zatem na marginesie ciała. Stanowi on przedłużenie naszych zdolności komunikacyjnych, jest w tym sensie bezpośrednią ekstensją ręki i aparatu percepcyjnego (nie tylko ucha, ale też oka i skóry) [3]. Jest jednocześnie przedłużeniem naszych zdolności chwytnych (trzymany w dłoni odnosi nas do ewolucyjnego sukcesu naszych praprzodków, jaki stanowił przeciwstawny kciuk). Jest to aspekt istotny, zwłaszcza, że wymienne określenie, którym opisuje się kulturę keitai to thumb culture, czyli ‘kultura kciuka’. Czy jednak rozwój umiejętności kciuków stanowi kolejny krok w ewolucji, jak zdają się sugerować niektórzy badacze sponsorowani przez T-Mobile [4]? Można w to wątpić.

Ważniejsze w omawianym kontekście wydaje się, że keitai jest marginalny i centralny także w sensie komunikacyjnym. Nie tylko bowiem stanowi urządzenie wejścia-wyjścia informacji ze środowiska zewnętrzenego (przyjmując formy mniej lub bardziej zintegrowane z ciałem ludzkim), ale też często służy jako repozytorium obrazów, dźwięków, wreszcie jako rodzaj pamięci peryferycznej (w sensie fizycznym, mentalnym i metaforycznym). Keitai stanowi technologiczną przystawkę do współczesnego człowieka — czasem można odnieść wrażenie, że funkcje te wręcz się odwracają. To człowiek jest dodatkiem do telefonu.

Marginalność dotyczy jednak nie tylko rozmiarów urządzenia i jego mobilności. Jest także pochodną narracji, które z powodzeniem mogłyby stać się materiałem analiz mikrologicznych, w sensie zaproponowanym przez Aleksandra Nawareckiego. Zauważa on zresztą, że „nie można sobie wyobrazić mikrologii bez udziału techniki, bo przecież z technicznej inspiracji bierze się jej geneza i dzisiejsze sukcesy” [5]. W tym kontekście wspomina włoską nazwę telefonu komórkowego, telefonino, wskazującą na miniaturyzację i mobilność, w których upartuje on atrakcyjności wynalazku. Fakt, że można mówić wręcz o „kulturze telefonu komórkowego” wskazuje, że miniatura, mikronarracje i marginalia niepostrzeżenie, lecz w sposób nieodwracalny wtargnęły — czy może raczej jak przystało na formy niewielkie, wątłe i mikroskopijne — wślizgnęły się, czy też wkradły we współczesną komunikację, rewolucjonizując porządek świata. Ta technologiczna przystawka, peryferyczna pamięć (repozytorium myśli, słów i obrazów marginalnych) sprawiła bowiem, że można mówić o zmianie mentalnej nie tylko poszczególnych użytkowników, ale całych generacji. W Japonii zwie się ich oyayubi zoku, czyli „plemię posługujące się kciukami”. Określenie to dotyczy przede wszystkim ludzi młodych, którzy sprawniej posługują się klawiaturą telefonu, niż tradycyjną typu QWERTY, i używają wiadomości tekstowych (SMS, ale też MMS) jako podstawowego zmediatyzowanego rodzaju ekspresji i preferowanego sposobu komunikacji z rówieśnikami [6]. Telefon jest podstawowym narzędziem komunikacyjnym, z którym się nie rozstają. Zmysł słuchu zostaje zastąpiony dotykiem i pamięcią motoryczną. Kciuk pamięta pismo. Kciuk staje się częścią ciała, której przeznaczeniem jest semioza, nieskończona wobec wszechobecności, natychmiastowości i interakcyjności komunikacji.

Można tu mówić o wytworzeniu się „mentalności SMS-a” czy trybie percepcji ograniczonej do 160 znaków [7]. Lektura i zrozumienie dłuższych fragmentów tekstu staje się problemem, koncentracja na tradycyjnych formach przekazu treści jest wysiłkiem ponad możliwości, a percepcja przybiera charakter ostatecznej dystrakcji, o jakiej Walter Benjamin, tworząc ten termin nie mógł nawet pomyśleć [8]. Kciuk służy nie tylko skrótowemu pisaniu, ale też fotografowaniu, filmowaniu, przeszukiwaniu Internetu i — przede wszystkim zabawie, uczestnictwie w grach przeznaczonych specjalnie na telefon komórkowy, w dużej mierze o charakterze zręcznościowym. Można tu mówić o treningu psychomotorycznym, rozwijającym koordynację ruchową, refleks, ale też wywołującym przyspieszenie percepcji [9]. „Plemię szybkich kciuków” rozwija zatem nowe strategie kulturowe, wprowadzając do obiegu dzięki nowej percpeji także specyficzne, marginalne mikronarracje, nowe formy lektury i dystrybucji informacji, takie jak keitai shosetsu („powieść komórkowa” odbierana we fragmentach po 160 znaków, pisana ciągiem, bez interpunkcji, głównie składająca się z dialogów, spacje oznaczają miejsca, w których bohaterowie myślą. Najbardziej znana to Koizora, czyli Niebo miłości, szkolny romans) [10].

Należy wspomnieć też o mikroblogach, które stanowią istotny rodzaj komunikacji, bazujący na podobnej percepcji odbiorców i wykorzystujący mikronarracje. Popularne serwisy mikroblogerskie takie jak Twitter czy Jaiku, proponują prostą interakcję za pomocą wiadomości SMS, która ma służyć stałemu przepływowi informacji o tym, co się robi i gdzie się jest w danej chwili [11]. Chodzi tu o komunikację ze znajomymi oraz blogowanie dla szerszej publiczności. Jedyne, co jest ważne, to komunikacja non stop. Niekończący się potok oczywistości, marginaliów, sentencji prostych formalnie i banalnych treściowo. Nie chodzi tu nawet o to, że stworzenie głębokich myśli nie jest możliwe, ale raczej o to, że nie jest promowane. Twitter i Jaiku proponują trzystopniową aktywność, zgodnie z modelem: załóż konto, wyszukaj znajomych, napisz gdzie jesteś i co robisz — i wyślij w świat. Mikronarracje o takiej ograniczonej treści mają zatem znaczenie marginalne, stają się glossami do codziennych czynności, wykonywanych przez wszystkich. Tym samym rutyna prostych czynności nabiera znaczenia, gdyż jest komunikowana. Margines tekstu (życia) zapełnia się komentarzem. Problemem staje się to, że z czasem glossy zastępują (a może jedynie zasłaniają) tekst. Coraz częściej na marginesie zamiast tekstu komentarza pojawia się jednak obrazek, zdjęcie (video), ukazujące bez słów marginalia życia „w objęciach” komórki. Potoki MMS-ów zamieniają się w moblogi, które symbolicznie zbliżają odległych ludzi.

W tym miejscu można by dodać kilka uwag na temat alienacji współczesnego człowieka lub dehumanizaji zachowań komunikacyjnych, jednak badania sposobów korzystania z MMS-ów dowodzą, że nawet japońskie społeczeństwo wciąż przedkłada komunikację z ludźmi nad komunikację z narzędziami [12]. Daisuke Okabe zauważa, że większość badanych woli pokazywać znajomym zdjęcia zrobione za pomocą telefonu komórkowego niż wysyłać im te same zdjęcia w formie maili czy MMS. Bezpośrednia interakcja z drugim człowiekiem nadal jest najważniejsza. Użycie kamery w telefonie komórkowym najczęściej wiąże się z nagrywaniem wydarzeń rodzinnych lub wypowiedzi przeznaczonych dla nieobecnych członków rodziny i przyjaciół. Social networking wynika zatem nie tyle z chęci kontaktu z technologią, ile z innymi ludźmi. Można dziś już mówić o globalnej wspólnocie, która powstaje dzięki mobile social networking, i — o ile element mobilności dotyczy przede wszystkim urządzeń — o tyle usieciowienie odnosi się do ludzi.

Na społeczny wymiar blogów zwracają uwagę liczni autorzy, m.in. Inka Koskela, Ilkka Arminen [13], badający charakterystykę moblogów, czyli blogów, które tworzy się przy użyciu keitai. Charakterystyczna dla moblogowania jest natychmiastowość, która umożliwia wysyłanie zapośredniczonych medialnie prywatnych spojrzeń w mgnieniu oka oraz — co istotne — dzielenie się doświadczeniami z innymi ludźmi [14]. Warto przy tym zauważyć, że blogi, w tym i moblogi mogą być nie tylko rodzajem zbioru marginaliów, śladów wyszukiwania, lektury i obserwacji — ale też stanowić uporządkowany i stematyzowany system archiwizujący informacje. Mark Brady twierdzi, że blogowanie ściśle powiązane jest z dzieleniem się wiedzą, doświadczeniem i opiniami [15]. Można tu mówić nie tylko — jak Brady — o dyskusji społecznej, ale wręcz o dobrowolnym audycie społecznym idei i wynalazków. Z punktu widzenia profesjonalisty blog służy bowiem testowaniu pewnych pomysłów i rozwiązań, co może mieć znaczenie marginalne, jak i fundamentalne dla danego projektu. Najważniejsza jest komunikacja — czyli zdobycie odbiorców, choćby przelotne.

Koskela i Arminen wyróżniają cztery typy moblogów ze względu na dwa podstawowe elementy: attractiveness — zdolność do przyciągnięcia odbiorców — i responsiveness — dialogiczność [16]. Pierwsza cecha oceniana jest w oparciu o statystyki odwiedzin (ilość odsłon, czyli wejść na daną stronę), druga związana jest ze statystykami komentarzy do postów (czyli liczbą odpowiedzi odbiorców na posty blogera). Taksonomia moblogów dokonana przez fińskich badaczy jest przykładem podejścia komunikacyjnego i etnograficznego. Cztery wyróżnione typy moblogów posiadają odmienne funkcje ze względu na rodzaj interakcji, jaki wyzwalają — są to: przechowywanie danych (store), dzielenie się (share), publikowanie (publish) i komunikowanie się (communicate) [17]. Jedynie ostatni typ jest w pełni dialogiczny i sprzyja wytworzeniu się społeczności.

Interesujące i zaskakujące zarazem, że fińscy badacze nie omawiają przypadków wykorzystania moblogów w podróży, jest to bowiem narzędzie komunikacyjne najbardziej odpowiednie sytuacji przemieszczania się. Można odnaleźć wiele takich przykładów zastosowania telefonii komórkowej. Warto wspomnieć tu o moblogu The Call of the Mountain Roda Babera, który jest szczególnie interesującą realizacją gatunkową, relacjonuje bowiem wyprawę na Mont Everest [18]. Autor przesyłał do serwisu blogerskiego zarówno krótkie notatki, jak i zdjęcia oraz nagrania dźwiękowe ukazujące proces zdobywania szczytu. Na uwagę zasługuje hasło reklamujące przekaz jako „najwyższy moblog świata” oraz idea tworzenia bloga w celu łamania barier komunikacyjnych przy użyciu telefonii komórkowej (blog jest sponsorowany przez Motorolę). Zastanawiająca jest motywacja himalaisty: „Zmierzam na szczyt Mont Everestu, aby dokonać rozmowy telefonicznej i przekazu tekstowego z najwyższego punktu świata.” Jest to przykład pełnego uzależnienia motywacji podróży od dostępnej technologii i możliwości przekazu. Charakterystyczne jest jednak, że przesyłane do serwisu informacje mają charakter szczątkowy, stanowią rodzaj mikrośladów, a nawet sprawiają wrażenie odpadów informacyjnych, znaków ze śmietnika himalaisty. Warto uświadomić sobie, że wiele milionów blogów dostępnych w Sieci, to blogi porzucone przez właścicieli, a zatem elektroniczne śmieci [19]. Aleksander Nawarecki w próbie opisu form mikrologicznych nie wyklucza odpadów i form incydentalnych z zakresu jej zainteresowania. Tym samym zarówno mikroblogi, jak i moblogi mogą stanowić przedmiot lektury mikrologa, badającego marginalia, drobiny i „rozproszenie rozdrobnionych informacji” [20].

Kolejnym istotnym zachowaniem związanym z keitai staje się geoblogowanie, czyli blog, w którym wykorzystuje się przestrzenne oznaczanie informacji za pomocą GPS. Warto wspomnieć w tym kontekście o BliinYourLive! — oprogramowaniu i serwisie typu social networking. Jak twierdzą autorzy, Selene i Stef Kolman, serwis służy po prostu do „bliinowania” [21]. Jest to połączenie mikroblogu i fotoblogu (docelowo także wideoblogu) z możliwością zapisu trasy wędrówki lub jazdy za pomocą odbiornika GPS. System umożliwia dzielenie się śladem zapisanym w GPS, fotografiami i wiadomościami. Sprzyja powstawaniu społeczności „bliinów” (hol. bliin), która wyszukuje się wirtualnie (oglądając wycieczki innych członków społeczności) i realnie (wzajemna identyfikacja w przestrzeni miejskiej). W tym sensie jest to pomysł rewolucyjny, inne typy blogów nie oferują bowiem bezpośredniego kontaktu z blogerami (choć niektóre serwisy mikroblogerskie pozwalają na sprawdzenie blogów pod kątem geograficznym, można zatem skontaktować się z ich autorami). Bliin pozwala natychmiast namierzyć znajdujących się w pobliżu członków społeczności, ukazując ich jako poruszające się punkty w przestrzeni wokół blogera. Bliinowanie, geoblogowanie czy geotagowanie stanowić może zatem formę natychmiastowego multimedialnego dziennika z terenu, zarówno o charakterze fotograficzno-artystycznym, dziennikarskim, pamiętnikarskim, jak i antropologicznym. Przekazywanie obrazów i tekstów nabiera tu charakteru nawyku, niemal podświadomej działalności komunikacyjnej, nie ingerującej w inne aktywności. Idąc przez miasto, machinalnie fotografujemy różne miejsca i przesyłamy zdjęcia do serwisu, upubliczniając prywatne spojrzenia lub zapisując je jedynie dla własnego użytku. Spojrzenia te mogą być traktowane jako znacząca narracja albo jako marginalne obserwacje otaczającego świata.

Należy zauważyć, że konwergencja mediów sprawia, iż keitai wciąż na nowo staje się przestrzenią uobecniania się kolejnych generacji marginaliów — obecnie popularne są teksty kultury, wywodzące się z idei video on demand, a zwane dziś telewizją mobilną. Wiele wskazuje jednak na to, że przyszłością mobilnej komunikacji jest otwarcie, pełny dostęp do informacji, podatność na wyszukiwanie i odszyfrowywanie sensów, łączące lokalność z globalną Siecią.

Warto wspomnieć w tym kontekście o zwiastujących to pełne usieciowienie projektach — denCity i Semapedii. Jak dotąd są to wprawdzie marginalne sposoby wykorzystania keitai, ale już niedługo mogą ewoluować w powszechne zastosowania medium. DenCity to projekt, którego zadaniem jest inkrustacja informacją realnej tkanki miasta. Docelowo ma prowadzić do konstrukcji paralelnej przestrzeni miejskiej, dostępnej w trybie online, ale w przestrzeni offline. Mieszkańcy sami tworzą kody QR (matrycową odmianę kodów kreskowych), które informują o mieście i jego poszczególnych punktach. Mogą to czynić, oznaczając kodem realną przestrzeń publiczną czy prywatną lub opisując przestrzeń rzeczywistą (miejską) znacznikami w przestrzeni wirtualnej. Tagi mogą mieć dwojaki charakter — mogą funkcjonować jako oznaczenia publiczne i komercyjne (np. godziny otwarcia muzeów lub sklepów) albo mieć charakter prywatny (służąc wąskim grupom znajomych). Dostrzec tu można tendencję do promowania społecznej działalności znakotwórczej. Jest to w opinii autorów forma poszerzonej urbanistyki (augmented urbanism), która łączy rzeczywistość offline z rzeczywistością online, tworząc „nowy rodzaj życia w mieście” [22].

[…] denCity.net bada możliwość wzbogacenia rzeczywistych punktów miejskich poprzez wirtualny wymiar informacji i usieciowienie, które jest osiągane przez lokalizację tego, co wirtualne. […] denCity.net tworzy wirtualne sieci rzeczywistych miejsc. […] Poprzez denCity.net możesz przeglądać sieć znaczników [web of tags]. Znacznik jest kluczem. Zawsze możesz wirtualnie wrócić do danego miejsca, jeśli je raz sfotografujesz. Jest to miasto w twojej kieszeni. […] Łącząc płynnie wirtualność i realność, każdy znacznik w denCity.net ma swoją fizyczną lokalizację. Mapa [denCity] może stanowić wsparcie, pozwalające na łatwe orientowanie się, zastępując nawet system nawigacyjny! Nie trzeba mieć GPS, RFID itp.: każdy znacznik ma swoje koordynaty, za pomocą których komórka określa pozycję [keitai knows its position]. […] denCity.net poszerza — a zatem wzbogaca — miasto. W przeciwieństwie do stron internetowych, znaczniki w denCity są polinkowane z miejscami, ale także z Internetem, iMode lub innymi znacznikami w denCity.net. [23]

Miasto postrzegane jest jako system znaków, aby jednak był on w pełni adekwatny do potrzeb współczesnego człowieka, musi łączyć wirtualność i przemieszczanie się w przestrzeni rzeczywistej. Internet staje się kolejnym wymiarem lokalnej geografii, który dostępny jest jedynie dzięki urządzeniom przenośnym, zwłaszcza telefonom komórkowym. Baza danych projektu denCity nie tylko uzupełnia wiedzę o mieście, ale też jest jego niewidoczną warstwą znaczeń, repozytorium znaków zakodowanych przez przechodniów i pozostawionych do użytku publicznego. Kody stanowią jednocześnie marginalne elementy umieszczane w pomieszczeniach, bądź na ulicy. Są ornamentem przestrzeni. Nie muszą być widoczne dla osób, które nie szukają takich znaczników. Dla wtajemniczonych poszukujących stanowią natomiast źródło istotnej wiedzy. Są rodzajem szyfru. Autorzy projektu zauważają, że Sieć — bardziej niż urbanistyczna tkanka miejska — odpowiada współczesnym potrzebom komunikowania społecznego.

Podobnie traktują przestrzeń semapedyści [24]. Celem Semapedii jest rozpropagowanie idei oznaczania budynków informacjami odnoszącymi się do Wikipedii, a zatem również w tym wypadku chodzi o aktywizację użytkowników w sferze działań o charakterze semiotycznym, oznaczanie rzeczywistej przestrzeni informacją wizualną w formie kodów QR DataMatrix oraz semakodów i łączenie przestrzeni wirtualnej z realną. Jednym z interesujących zastosowań takiego projektu ma być turystyka. W Semapedii działanie znakotwórcze jest opozycją do Wikipedii, w której opisy funkcjonujące w przestrzeni wirtualnej odnoszą się do świata realnego. W Semapedii na bazie reprezentacji świata w Sieci (haseł w Wikipedii) tworzy się oznaczniki w przestrzeni geograficznej (kody na budynkach). Mimo pozornie absurdalnej logiki, działania takie mogą okazać się przydatne, zwłaszcza dla osób słabo znających daną przestrzeń i szukających informacji przestrzennej.

Strony Wikipedii zostają zakodowane przy pomocy kodów QR, które umieszcza się w przestrzeni miasta. Semapedia rozwiązuje zatem problem turysty związny z poszukiwaniem informacji, a jednocześnie zaciekawia, nie pozwala na wahanie, oferuje informację bez ponoszenia kosztów i marnowania czasu, nie jest przy tym nachalna, pozwala percypować świat bez rozpraszania uwagi (ma znaczenie marginalne). Ważne jest to zwłaszcza w sytuacjach, gdy istotny jest pośpiech lub trudno zdobyć informacje z innych źródeł. Przewodnik drukowany może być nieaktualny, a przechodnie mogą nie znać odpowiedzi na pytania turysty. Semapedia może być pomocna również podróżnym, którzy nie znają języka odwiedzanego kraju lub nie zaplanowali wyjazdu. Paradoksalnie jednak wystawia turystów na błędy i wandalizm informacyjny obecne w Wikipedii, nie pozwalając na szybką weryfikację danych. Dzięki tego typu społecznemu oznaczaniu, świat rzeczy zostaje powiązany w sieć za pomocą hiperłączy, podobnie jak informacje w Internecie. Linki mają w tym przypadku postać wydrukowanych i upublicznionych kodów QR. Semapedia przenosi zatem model „lektury” cyberprzestrzeni w przestrzeń geograficzną, do świata obiektów. Współczesny człowiek zaczyna myśleć o świecie rzeczy tak, jak dotąd myślał jedynie o tekstach kultury. Można w tym widzieć proces wtórnej semantyzacji przestrzeni, odpowiadającej standardom technologicznym epoki. Pełne usieciowienie przestrzeni lokalnej powinno odpowiadać współczesnym przechodniom, żądnym informacji w trybie natychmiastowym.

Keitai jest spełnieniem marzeń o pełnym i stałym podłączeniu do Sieci — otwiera to wiele możliwości, ale i prowokuje wiele problemów. Istotnym elementem nowej percepcji wyznaczanej przez keitai culture jest natychmiastowość komunikacji, skrótowość oraz ikoniczny charakter przekazu, który zapewnia szybkość i dokładność informacji. Sprzyja to momentalności, ulotności aktów komunikacji, która nabiera charakteru działań typu instant. Z drugiej strony, nieograniczony dostęp do Sieci staje się podłączeniem do zewnętrznego ekosystemu, który otacza ludzkie ciało w sposób tak naturalny jak powietrze. Jest to zgodne z ideologią propagowaną przez NTT DOCOMO, japońskiego potentata telekomunikacyjnego, który promuje świetlaną wizję społeczeństwa sieciowego, w postaci ubiquitous networked society (czyli ‚społeczeństwa wszędzie i stale podłączonego do Sieci’). Można by tu mówić zatem o przejściu od „społeczeństwa sieciowego” do „społeczeństwa usieciowionego”, mając na uwadze pewną dwuznaczność tego terminu. DOCOMO definiuje je jako „społeczeństwo, w którym rzeczy podłączone są do Sieci, a ludzie mają dostęp do informacji zawsze i wszędzie. Informacja będzie obecna (spread among) w całym naszym życiu jako infrastruktura życiowa, taka jak powietrze — niewidoczna, ale nieodzowna” [25].

Mizuko Ito, badacz kultury keitai już dziś zauważa: „Nie posiadać komórki (keitai) oznacza być ślepym, odłączonym od natychmiastowych informacji (just-in-time) o tym, gdzie i kiedy znajdujesz się w czaso-przestrzennych sieciach społecznych” [26]. Komórka jest narzędziem socjalizacji, odgrywa podstawową rolę w budowaniu więzi społecznych. Jest niepozorna, lecz wszechmocna; peryferyczna, lecz niezbędna; marginalna, lecz fundamentalna. Może to przerażać, ale można też tego nie dostrzec.

[1] M.J. Dziesinski: What is „Keitai Culture”? Investigations into the social impact of mobile telephony with society in contemporary Japan. Honolulu 2003.
[2] Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life. Eds. M. Ito, D. Okabe, M. Matsuda. Massachusetts 2006.
[3] M. McLuhan: Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka. Przeł. N. Szczucka. Warszawa 2004.
[4] Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society. Eds. P. Glotz, S. Bertschi, Ch. Locke. Bielefeld 2005.
[5] A. Nawarecki: Mikrologia, genologia, miniatura. W: Miniatura i mikrologia. T. 1. Red. A. Nawarecki. Katowice 2000, s. 11.
[6] M. Ito, D. Okabe: Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact. Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf.
[7] Zob. R. Thakrar: Linguists Gutted by Body-talk Blight. Traditional Expressions Are Dying out as Thought Patterns Change. „The Japan Times Online”. 23 September 2007. URL: http://search.japantimes.co.jp/cgi-bin/fl20070923x2.html.
[8] W. Benjamin: Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej. W: Idem: Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty. Wybór i opracowanie H. Orłowski. Przeł. K. Krzemieniowa, H. Orłowski, J. Sikorski. Poznań 1996, s. 201-239.
[9] D. de Kerckhove: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego. Przeł. A. Hildebrandt. Warszawa 2001, s. 43-47.
[10] Y. Hani: Cellphone Bards Hit Bestseller Lists. „The Japan Times Online”. 23 September 2007. URL: http://search.japantimes.co.jp/cgi-bin/fl20070923x4.html; L. Day: Tone Language. „Time Magazine Online”. 9 January 2008. URL: http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1702111,00.html; R.L. Parry: It ws bst f tms, it ws wrst f tms: Japan’s mobile phone literature. „The Times Online”. 6 December 2007. URL: http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/asia/article3005052.ece; T. Leonard: Mobile Phone Novels Hit Bestsellers Lists. „Telegraph.co.uk”. 27 September 2007. URL: http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/1564283/Mobile-phone-novels-hit-bestseller-lists.html.
[11] Twitter. URL: http://twitter.com; Jaiku. URL: http://www.jaiku.com. Zob. również: A. Java, T. Finin, X. Song, B. Tseng: Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007. University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.
[12] Por. Badania Japan Internet, cytowane przez Daisuke Okabe. D. Okabe: Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use. International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, [s. 19]. URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.
[13] I. Koskela, I. Arminen: Attractiveness and Responsiveness of Moblogs. „Observatorio (OBS*) Journal” 2007, no. 3, s. 73-91.
[14] Ibidem, s. 74-75.
[15] M. Brady: Blogging, Personal Participation in Public Knowledge-building on the Web. Chimera Working Paper 2005-02. University of Essex, Colchester 2005, s. 10. URL: www.essex.ac.uk/chimera/publications.html.
[16] Arminen, Koskela: op. cit., s. 77.
[17] Ibidem, s. 77-88.
[18] R. Baber: The Call of the Mountain. Moblog. URL: http://moblog.co.uk/view.php?id=250443.
[19] T. Stokes: Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries. „Times Daily” [online] 2007, 4 June. URL: http://www.timesdaily.com/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070604/NEWS/706040314/-1/BUSINESS01.
[20] Nawarecki: op. cit., s. 16.
[21] Informacje z rozmowy z Selene Kolman podczas Ars Electronica 2007. BliinYourLIVE!: URL: http://bliin.com.
[22] K. Kassugai, P. Hoppe: DenCity: Text — detailed explanation of the project. In: DenCity Project. URL: http://dencity.konzeptrezept.de/concept.
[23] K. Kassugai, P. Hoppe: DenCity: Impression, DenCity: Introduction: In: DenCity Project. URL: http://dencity.konzeptrezept.de/concept.
[24] Semapedia. URL: http://semapedia.com.
[25] Por. Serwis internetowy NTT DOCOMO. Por. filmy dostępne w serwisie: The Road to Hokusai’s Waterfall. URL: http://www.nttdocomo.co.jp/english/corporate/vision/hokusai/index.html; Mobile Life Story. URL: http://www.nttdocomo.co.jp/english/corporate/vision/mobilelife/; Looking for the Future Society. URL: http://www.nttdocomo.co.jp/english/corporate/technology/future/index.html. [19 lutego 2008].
[26] M. Ito: A New Set of Social Rules for a Newly Wireless Society. „Japan Media Review”. 14 February 2003. URL:
http://www.ojr.org/japan/wireless/1043770650.php.

Bibliografia:

Baber Rod: The Call of the Mountain. Moblog. URL: http://moblog.co.uk/view.php?id=250443.

Benjamin Walter: Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej. W: Idem: Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty. Wybór i opracowanie H. Orłowski. Przeł. K. Krzemieniowa, H. Orłowski, J. Sikorski. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1996, s. 201-239.

Day Lara: Tone Language. „Time Magazine Online”. 9 January 2008. URL: http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1702111,00.html.

Dziesinski Michael J.: What is „Keitai Culture”? Investigations into the social impact of mobile telephony with society in contemporary Japan. University of Hawai’i, Manoa, Honolulu 2003.

Hani Yoko: Cellphone Bards Hit Bestseller Lists. „The Japan Times Online”. 23 September 2007. URL: http://search.japantimes.co.jp/cgi-bin/fl20070923x4.html.

Ito Mizuko, Okabe Daisuke: Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact. Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf.

Ito Mizuko: A New Set of Social Rules for a Newly Wireless Society. „Japan Media Review” 14 February 2003. URL:
http://www.ojr.org/japan/wireless/1043770650.php.

Java Akshay, Finin Tim, Song Xiaodan, Tseng Belle: Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007. University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.

Kerckhove de Derrick: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego. Przeł. A. Hildebrandt. Wydawnictwo Mikom, Warszawa 2001.

Kerckhove de Derrick: Powłoka kultury. Odkrywanie nowej elektronicznej rzeczywistości. Przeł. W. Sikorski, P. Nowakowski. Wydawnictwo Mikom, Warszawa 1996.

Koskela Inka, Arminen Ilkka: Attractiveness and Responsiveness of Moblogs. „Observatorio (OBS*) Journal” 2007, no. 3, s. 73-91.

Leonard Tom: Mobile Phone Novels Hit Bestsellers Lists. „Telegraph.co.uk”. 27 September 2007. URL: http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/1564283/Mobile-phone-novels-hit-bestseller-lists.html.

McLuhan Marshall: Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka. Przeł. N. Szczucka. Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 2004.

Nawarecki Aleksander: Mikrologia, genologia, miniatura. W: Miniatura i mikrologia. T. 1. Red. Aleksander Nawarecki. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2000, s. 9-29.

Okabe Daisuke: Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use. International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, [s. 19]. URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.

Parry Richard Lloyd: It ws bst f tms, it ws wrst f tms: Japan’s mobile phone literature. „The Times Online”. 6 December 2007. URL: http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/asia/article3005052.ece.

Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life. Eds. Mizuko Ito, Daisuke Okabe, Misa Matsuda. MIT Press, Massachusetts 2006.

Stokes Trevor: Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries. „Times Daily” [online] 2007, 4 June. URL: http://www.timesdaily.com/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070604/NEWS/706040314/-1/BUSINESS01.

Thakrar Raju: Linguists Gutted by Body-talk Blight. Traditional Expressions Are Dying out as Thought Patterns Change. „The Japan Times Online”. 23 September 2007. URL: http://search.japantimes.co.jp/cgi-bin/fl20070923x2.html.

Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society. Eds. Peter Glotz, Stefan Bertschi, Chris Locke. Transcript Verlag, Bielefeld 2005.

Reklamy

Cyfrowa pamięć turystów high-tech i media w podróży. Twittowanie i globalhood

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu „Digital Memories of High-Tech Tourists and Travelling Media. Twittering and Globalhood”, który ukazał się w książce: „Digital Memories. Exploring Critical Issues”. Ed. A. Maj, D. Riha. Inter-Disciplinary Press, Oxford 2009, s. 209-218 [eBook opublikowany w serwisie Inter-disciplinary.net. URL: http://www.inter-disciplinary.net/wp-content/uploads/2009/12/DigMem-1.3d.pdf].

Tekst w wersji polskiej został przyjęty do druku w „Kulturze Popularnej” (ukaże się wiosną 2011).

Media cyfrowe spowodowały pojawienie się nowego percepcyjnego i kognitywnego paradygmatu podróżowania, który wpływa na dyskurs turystów i podróżników. Współczesne narracje podróżnicze tworzone są przy użyciu aparatów i kamer cyfrowych, odbiorników GPS, telefonów komórkowych oraz innych mobilnych urządzeń, które prowokują nowe problemy w sferze interpersonalnej, lecz zmediatyzowanej komunikacji. Internet stał się powodem, dla którego ludzie podróżują. Podczas gdy dla niektórych globtroterów możliwość napisania blogu czy tworzenia własnego serwisu internetowego i galerii online jest jedynie pomocą w podróży, substytutem telefonicznych rozmów z rodziną, dla innych staje się podstawowym powodem i celem wyruszania w drogę. Ta druga grupa może być nazwana ‚podróżnymi high-tech‚ z powodu wysokiego stopnia mediatyzacji tego typu podróżowania.

Epoka konektywności i sieci społecznych wytwarza również nowy rodzaj pamięci społecznej. Cyfrowa pamięć podróży tego rodzaju, powstająca jako rezultat interakcji wikipodróżników, blogerów, moblogerów, geoblogerów i innych podróżnych high-tech, jest zarazem zorientowana społecznie i technologicznie. Turyści high-tech, dźwigający w drodze palmtopy, laptopy, telefony komórkowe, odbiorniki GPS, iPody i inne cyfrowe urządzenia, wykorzystują cechy Web 2.0, zwłaszcza społeczne tworzenie zakładek i tagów (social bookmarking, social tagging), tworzenie sieci społecznych (social networking) czy dziennikarstwo oddolne (grassroots journalism), aby tworzyć swoją ideologię pisarstwa podróżniczego i dzienniki podróży.

Internet, a zwłaszcza blogosfera, odzwierciedla stan świadomości podróżniczej charakterystyczny dla współczesnych społeczeństw generujących turystów. Komunikacja zapośredniczona medialnie zmienia wspomnienia tradycyjnego osobistego podróżowania w sieciowe, nakierowane na wspólnotę i generowane przy pomocy urządzeń technicznych trasy, znaki przestrzenne i ślady pamięci. Internet staje się przestrzenią międzykulturowej wymiany myśli, wspomnień i wynajdywania na nowo ‚doświadczenia podróży’. Należy wskazać główne elementy charakterystyczne dla tego nowego paradygmatu percepcyjno-kognitywnego i dla narracji podróżnych turystów high-tech oraz kulturowe konsekwencje cyfryzacji pamięci podróży.

Wpisując frazę ‚digital memories’ (cyfrowe wspomnienia, cyfrowa pamięć) w wyszukiwarkę Google, jako zestaw odpowiedzi na zapytanie otrzymujemy szerokie spektrum zakładów świadczących usługi fotografii ślubnej oraz bibliotek, na czele z Biblioteką Kongresu, liderem na polu ochrony delikatnych cyfrowych danych. Sieć sama w sobie może jednak być również postrzegana jako prawie nieskończony zbiór cyfrowej pamięci ludzkości. W tej perspektywie pytanie o kondycję współczesnego myślenia, wiedzy społecznej i inteligencji konektywnej staje się ważne dla studiów kulturowych, a co więcej – wydaje się podstawowe dla zrozumienia tendencji rozwojowych, które kształtują Sieć. Można tu wyznaczyć szereg potencjalnych pytań badawczych: Czym jest zjawisko Web 2.0 w kontekście pamięci cyfrowej? Co oznacza proces ‚cyfryzacji pamięci’ dla naszych mózgów, percepcji, a zatem i dla kultury? Jakie są implikacje zjawiska społecznego oznaczania (social tagging) i jego wkład w tworzenie społeczeństwa otwartej wymiany, a także jego potencjalna podatność na nadużycia ze strony globalnych koncernów? Jakie są zagrożenia wynikające z kruchości wirtualnej tożsamości, która opiera się na efemerycznych danych? A może pytania te są mylące, wynikają przecież z uprzedzeń produkowanych przez analogowy mózg? Aby zanalizować ten probem, warto zaobserwować kilka spośród współczesnych zachowań komunikacyjnych, związanych z podróżą i użyciem mediów cyfrowych oraz zróżnicowanych przenośnych urządzeń high-tech.

Problematyka pamięci cyfrowej po raz pierwszy podniesiona została przez Vannevara Busha, który w roku 1945 zaprojektował i opisał Memex [1]. W swoim artykule autor wskazuje możliwość istnienia komputera, działającego jako archiwum kulturowe i maszyna multimedialna, otwarta na nowe naukowe odkrycia i umożliwiająca szybką selekcję danych, manipulację nimi i wymianę pomiędzy użytkownikami. Memex był zupełnie analogowym konceptem, urzeczywistnionym paradoksalnie przez współczesne komputery połączone w sieć. Ważny jest fakt, że wskazywał on kierunek projektantom i inżynierom przez dekady i nadal stanowi istotny kontekst dla osób rozwijających Internet Archive czy Gutenberg Project. Nawet jeśli rewolucjonizuje on ideę dziedzictwa kulturowego i podejście do maszyn jako myślących rzeczy, nie daje on jednak wrażenia otwartości, poczucia ‚globalhood’ i wolności komunikacji, których doświadczają użytkownicy Sieci 2.0. Powodem jest brak mobilności Memexu. Współczesna zmediatyzowana komunikacja z ludźmi czy kulturową bazą danych – jak Manovich nazywa najważniejszy gatunek pamięci cyfrowej – jest w większości związana z ruchem w przestrzeni – podróżowaniem lub dojazdami do pracy i domu (commuting).

Odczucie totalnej mobilności coraz bardziej rozprzestrzenia się w różnych społecznościach. Najbardziej specyficzne jest tu społeczeństwo japońskie, którego kultura nazywana jest wręcz keitai denwa – czyli ‚kultura telefonów komórkowych’. Użycie technologii mobilnych ma tu charakter nadzwyczajny, ma bowiem wpływ na praktycznie każdy aspekt życia codziennego. Japończycy – szybciej niż inne społeczeństwa – realizują model społeczeństwa usieciowionego, czyli społeczeństwa stale i wszędzie podłączonego do sieci (ubiquitous networked society), a zatem stanowią model idealny społeczeństwa przyszłości, stworzony przez koncerny telekomunikacyjne, takie jak NTT DoCoMo. Japońska młodzież opisywana jest przez socjologów jako oyayubi zoku – ‚plemię szybkich kciuków’ [2]. Termin jest aplikowalny w związku z wysokim poziomem profesjonalizmu tej grupy w używaniu klawiatur telefonicznych, którymi operuje się za pomocą kciuków (w przeciwieństwie do klawiatury typu QWERTY), oraz niezwykłej aktywności w zakresie przesyłania wiadomości tekstowych za pomocą telefonii komórkowej. Wysyłanie SMS i przeglądanie stron internetowych to najbardziej popularne w tej grupie akty zmediatyzowanej komunikacji; wymiana plików dźwiękowych, zdjęć i plików video jest wykonywana również głównie przy pomocy telefonów komórkowych i, jak wynika z przeprowadzonych badań, często uzupełniana jest przez niezapośredniczoną komunikację typu face-to-face [3]. Keitai shosetsu – ‚powieść komórkowa’, która składa się z wiadomości SMS jest dziś najbardziej popularnym literackim gatunkiem w Japonii, z milionami czytelników i ogromnymi nakładami wydań książkowych, które powstają w następstwie masowego ściągania powieści na urządzenia przenośne. W tym kontekście trudno się dziwić, że prawie 40% komunikacji w globalnej blogosferze, zgodnie z danymi opublikowanymi przez Technorati, przebiega w języku japońskim (co jest porównywalne z komunikacją w języku angielskim w tym środowisku) [4].

Telefon komórkowy oraz wytwarzane przez niego nowe odczucie mobilności i natychmiastowości są głęboko powiązane z problematyką cyfrowej pamięci i nowym podejściem do pamiętania. Oyayubi zoku piszący kciukami każdego dnia, od momentu przebudzenia aż do momentu zaśnięcia (często zasypiający z telefonem w ręku), są prawdopodobnie prekursorami nowego modelu pamiętania. Jest to taktylny tryb percepcji, w której kciuk jest zarazem haptycznym i językowym narzędziem komunikacji. Kciuk jest nowym medium piśmienności. Kciuk pamięta pismo. Jest medium cyfrowej pamięci w warunkach nieustannego kontaktu i stałej mobilności młodzieży, turystów i commuterów, nie tylko w Japonii.

Potężnym narzędziem rodzącego się (zwłaszcza w Ameryce Północnej, Europie i Azji, lecz nie tylko) [5] globalnego plemienia szybkich kciuków jest mikroblogowanie, moblogowanie i geoblogowanie. Można dziś obserwować, że te trzy gatunki stapiają się w jeden. Serwisy do natychmiastowego uaktualniania statusu, takie jak Twitter, Jaiku, Pownce, Yammer, Tumbir, Jabber, Frazr, Google Latitude i inne, mają dominujący wpływ na proces redefinicji takich terminów, jak dystans czasowy i przestrzenny, interwał komunikacyjny, codzienne doświadczenie intersubiektywności i konektywności.

Derrick de Kerckhove sugeruje, że inteligencja konektywna użytkowników Internetu rozwija się dziś w globalną emocjonalność, a zatem i w globalną tożsamość – ‚globalhood’, co należałoby zapewne tłumaczyć jako globalstwo [6]. Idea ta może być pomocna w zrozumieniu tendencji, którą można nazwać ‚twittermanią’. Globalstwo nie stoi w opozycji do lokalnej tożsamości, jest konstruowane na podstawie doświadczeń sieciowych i innych doświadczeń medialnych, wzmacniających procesy glokalizacyjne. Twitter jest jednym z serwisów, który wzmacnia taką globalną emocjonalność. Krótka osobista dygresja o twittującym Baracku Obamie może posłużyć tu jako dobra eksplikacja tej kwestii. W grudniu 2008 roku, gdy zapisałam się do twitów Obamy, informacja, która dotarła do mnie w ciągu kilku sekund, brzmiała: „Hi, […] Barack Obama (BarackObama) is now following your updates on Twitter.” („Cześć, Barack Obama już śledzi twoje wpisy w Twitterze”). Jest to oczywiście automatyczna informacja, która przychodzi regularnie z serwerów Twittera, jednak jej kulturowe znaczenie w tym przypadku nie powinno pozostać niedocenione: prezydent Stanów Zjednoczonych podąża za wpisami internauty niezależnie od tego, kim jest i gdziekolwiek mieszka. Twitter zrównuje zatem Baracka Obamę z moją rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami i studentami. Dzięki twittermanii Obama staje się moim wirtualnym przyjacielem. Odczucie globalnej intymności, tworzącej się w ciągu jednej sekundy dzięki temu mikroblogerskiemu narzędziu, sprawia, że użytkownik doświadcza głębokiej emocjonalnej przemiany, wynikającej z odczucia globalności.

Twitter jako serwis został zaprojektowany jako narzędzie wspierające tworzenie sieci społecznych, akcentujące zachowania użytkowników mediów, które były powszechne w społeczności – użycie SMS i komunikatorów internetowych. Innym ważnym elementem, który pomógł serwisowi stać się jednym z bardziej udanych narzędzi typu Web 2.0 była architektura, oparta na treściach generowanych przez użytkowników oraz otwartości na ich kreatywność i modyfikacje funkcjonalności serwisu.

Podobnie jak w przypadku wielu technologii, etuzjastyczni użytkownicy wykorzystali Twittera nie tylko do odpowiadania na pytanie „Co właśnie robisz?” Twitter był używany jako pomoc w organizowaniu i rozprzestrzenianiu informacji podczas ważnych wydarzeń, takich jak pożary lasów w Californi w 2008 roku, ostatnie wybory w USA, masakra w Bombaju czy nawet upadek samolotu linii amerykańskich lotnicznych lotu numer 1549 do rzeki Hudson w styczniu 2009 roku. Janis Krum, pasażer na promie, który jako pierwszy ruszył na pomoc, zrobił zdjęcie samolotu telefonem komórkowym i wysłał je na swoje konto do Twittera. Twitter i inne serwisy do uaktualniania statusu były także używane do wielu innych celów, w tym potoki skarg wobec firm, dzielenie poglądów, przekazywanie ciekawego materiału, dokumentowanie wydarzeń, rozmowy i flirtowanie. [7]

Ten wyjątek z raportu Pew Internet z lutego 2009 na temat Twittera i innych sieciowych serwisów do aktualizacji statusu pokazuje jak różne procesy związane z Web 2.0 powiązane są wzajemnie z twittowaniem jako aktywnością komunikacyjną. Narzędzia do mikroblogowania są doskonale zaprojektowane dla użytkowników, którzy chcą być dziennikarzami społecznościowymi i konstruować swoje lifelogi (sieciowe dzienniki w postaci całościowych multimedialnych zapisów życia), ale także dla tych, którzy potrafią skorzystać na niezwykłym przyspieszeniu nadchodzenia informacji. Waga mikroblogowania dla globalnego przepływu informacji i dla użytkowników żyjących czy podróżujących po regionie, gdzie coś ważnego się wydarzyło, podkreśla Robert Scoble, znaczący mikrobloger w społeczności Twittera:

Dlaczego jest to ważne? Cóż, pamiętacie trzęsienie ziemi w Chinach w 2008 roku? Twittowałem tego wieczoru przy użyciu Twhirl, żeby zobaczyć co mówią moi przyjaciele. W ciągu kilku minut kilka osób powiedziało „właśnie poczułem wstrząsy”. Użyłem więc wyszukiwarki, by zobaczyć, co inni twittujący użytkownicy mówią. W ciągu pierwszych dwóch minut – nawet zanim serwis USGS (Instytut Geologii USA) potwierdził trzęsienie ziemi i 45 minut zanim CNN zaczęło o tym mówić – widziałem kilku ludzi w kilku różnych miastach, którzy mówili o trzęsieniu. Wiedziałem, że jest to zatem poważny wstrząs sejsmiczny, i rzeczywiście, w ciągu najbliższych trzech godzin pojawiła się powódź doniesień medialnych na ten temat. Niektórzy ludzie publikowali adresy URL do pierwszych wiadomości w New York Times czy CNN. Inni wysyłali filmy i zdjęcia, które zrobili ich znajomi. Jeszcze inni ludzie połączyli się z siecią, by opowiedzieć o swoich osobistych doświadczeniach. [8]

Można zatem zaobserwować, że narządzia w postaci platform do mikroblogowania są elastyczne i mogą być używane do realizacji różnych celów i spełnienia odmiennych potrzeb użytkowników. Co więcej, tworzą one globalną emocjonalność i cyfrową pamięć w sposób, który nigdy wcześniej nie był doświadczany przez odbiorców mediów masowych. Co ważniejsze, pamięć cyfrowa tego rodzaju jest konstruowana społecznie, a zatem może być rozumiana jako bardziej wartościowa (bardziej prawdziwa i mniej sztuczna) niż tworzona przez tradycyjne media mainstreamowe. Bezpośredniość informacji w takich serwisach może być opisana jako wiedza oddolna. Będąc „osobistym, podręcznym i prozaicznym”, Twitter i podobne platformy łączą trzy wartości, charakterystyczne nie tylko dla mikroblogowania, ale też dla telefonów komórkowych [9]. Wartości charakterystyczne dla telefonii przenośnej zostały zatem przetransferowane w obręb serwisów typu Web 2.0.

Termin ‚ubiquitous networked society’ (społeczeństwo usieciowione) w tym kontekście nabiera nowego znaczenia – jako że twittermania często rozwija się w uzależnienie od Twittera (twitteradiction). Jednak to, co można postrzegać jako ‚zespół chorobowy’, może być również zdefiniowane jako nowy paradygmat percepcyjny, charakterystyczny dla technologicznej awangardy naszych czasów. Twittowanie nie jest szeroko postrzegane jako ważne zachowanie komunikacyjne, częściowo z powodu niepoważnego charakteru, który sugeruje nazwa serwisu (twitter – ang. ćwierkać). Twittowanie to czynność małej wagi, coś peryferycznego w stosunku do regularnej komunikacji – marginalna aktywność wymieniania bardzo krótkich wiadomości. Twity nie mogą być dłuższe niż 140 znaków, a zatem są nawet mniejsze od zawartości SMS. Ta marginalność jest charakterystyczna zarówno dla mikroblogów, jak i moblogów – blogów multimedialnych, tworzonych przy użyciu telefonu komórkowego. Chociaż twittowanie może zakłócić każdy inny rodzaj komunikacji czy czynności prowadzonych równolegle, pozwala użytkownikowi robić wiele rzeczy naraz. Twittowanie i moblogowanie często są wykonywane podczas podróży, czekania w kolejce, czytania, oglądania telewizji, przeszukiwania Sieci czy pracy – jednak czasem również podczas mówienia czy prowadzenia samochodu. Symultaniczność wielu aktywności może skutkować głębokimi zaburzeniami psychicznymi, ale też rozwojem nowych umiejętności, takich jak wielowątkowość koncentracji, wielozadaniowość (multitasking) czy rozszerzona percepcja. Może okazać się również owocna podczas pracy nad określonym zadaniem – pod warunkiem, że zestaw napływających twitów jest tematycznie powiązany z daną problematyką.

Należy tu zauważyć, że istnieją takie typy aktywności, które mogą rozwijać ten paradygmat percepcyjny i kognitywny – podróżowanie jest jedną z najważniejszych czynności tego rodzaju. Istnieje wiele narzędzi Web 2.0, które mogą być zaadaptowane podczas podróży; niektóre z nich są społecznościowymi serwisami marketingu turystycznego, inne – stanowią oddolne inicjatywy podróżników. Dobrym przykładem pierwszej kategorii może być serwis internetowy GoPlanIt, drugiego – wikimapy czy serwisy służące geotagowaniu, takie jak Bliin czy EveryTrail. GoPlanIt działa jak narzędzie mikroblogerskie dla podróżnych, ale przede wszystkim jako turystyczna wyszukiwarka udostępniająca sprofilowane zestawy usług noclegowych i transportowych oraz gotowe itineraria. Bliin i EveryTrail czy różne wikimapy lub mashupy, na przykład do Google Maps, pozwalają podróżnym wypełnić serwis własną treścią – zapisami śladów z odbiorników GPS, zdjęciami wykonanymi w czasie wycieczki, różnymi notatkami lub znacznikami i dodatkowymi plikami.

Każde z omawianych narzędzi może być postrzegane jako otwarta możliwość tworzenia lifelogu przez użytkowników. Niektóre z nich koncentrują się na zawartości, inne – na idei konektywności. Z analizy wynikają jednak również pytania o to, co pamiętamy i co zapominamy. A także – kto jest właścicielem pamięci użytkowników. Najbardziej znaczącym kolekcjonerem danych jest oczywiście Google, ale też inne koncerny telekomunikacyjne i firmy, które zbierają różne dane klientów i mogą je wykorzystywać do własnych celów. Inną kwestią pozostaje problem, czy zebrane dane przeznaczone są ‚do zapomnienia’, czy nie. Czasem nie są one ważne nawet dla samego użytkownika. Istnieją miliony martwych blogów w blogosferze. Technorati sugeruje, że wielkość ta nie powinna nas martwić, skoro każdego dnia powstaje 120 tysięcy nowych blogów i 1,5 miliona nowych postów [10]. Jednak inne badania (z czerwca 2007) wskazują, że istnieje ponad 200 milionów ludzi, którzy postrzegają siebie samych jako eksblogerów, a jeden blog na cztery jest nieaktywny [11].

Wszystko wskazuje na to, że aby móc odpowiedzieć na pytania dotyczące pamiętania i zapominania, należy najpierw zrozumieć podstawową kwestię – ‚dlaczego twittujemy’ czy ‚dlaczego moblogujemy’, etc. Inka Koskela i Illka Arminen sugerują, że moblogi mogą realizować cztery funkcje: przechowywanie, współdzielenie, publikowanie i komunikowanie [12]. Oznacza to, że są one odmiennie traktowane przez autorów, w zależności od dwóch cech: atrakcyjności i zdolności do wywoływania odpowiedzi [13]. Główne różnice leżą zatem w dostarczanych danych oraz braku bądź obecności i charakterze odbiorców. Jeśli blog posiada zdolność do gromadzenia silnej społeczności odbiorców, jest bardziej prawdopodobne, że będzie podtrzymywany przez autora. Twittowanie jest w pewnym sensie podobne – im bardziej aktywny jest twittujący, tym bardziej uzależnia się od Twittera. Wczesne badania nad Twitterem pokazały, że można wskazać trzy kategorie użytkowników serwisu: ‚źródło informacji’, ‚znajomi’ i ‚poszukujący informacji’ [14]. Co ważniejsze, intencje mikroblogerów są kierowane czterema typami zachowań, takich jak: codzienna pogawędka, rozmowa, współdzielenie informacji lub adresów URL oraz raportowanie newsów [15].

Na zakończenie trzeba zapytać, co oznacza to dla pamięci cyfrowej? Z antropologicznego punktu widzenia, Sieć, a zwłaszcza blogosfera i serwisy społecznościowe mogą być postrzegane jako doskonałe narzędzia dla badań antropologicznych. Przede wszystkim serwisy mikroblogerskie stają się otwartym, żywym archiwum pamięci społecznej, o jakim zawsze marzyli antropolodzy. Serwisy społecznościowe są także spełnieniem snu marketingowców i instytucji kolekcjonujących dane. Antropolog powinien zatem pytać, czym w takim kontekście jest w istocie cyfrowa pamięć. Dla psychologa jest to archiwum globalnej emocjonalności, dla socjologa – archiwum nowych zachowań społecznych, dla etnografa – kulturowy samozapis ludzkości, dla medioznawcy – globalny lifelog. Może zbyt wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie – cyfrowa pamięć jest budowana spontanicznie, choć z pomocą globalnego marketingu. Prowadzi to do tworzenia kultury remiksu, ale wciąż możliwe jest, że w przyszłości przyznamy, że było to również globalne cyfrowe pranie mózgu.

[1] V. Bush, As We May Think, „The Atlantic Monthly”, July 1945.
[2] Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society, P. Glotz, S. Bertschi, Ch. Locke (eds.), Transcript Verlag, Bielefeld 2005.
[3] M. Ito, D. Okabe, Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact w: Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf, oraz: D. Okabe, Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use w: International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.
[4] D. Sifry, The State of the Live Web, April 2007 w: Sifry’s Alerts [blog], 5 April 2007, URL: http://www.sifry.com/alerts/archives/000493.html.
[5] A. Java, T. Finin, X. Song, B. Tseng, Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007. University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007, s. 4. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.
[6] Prywatna rozmowa z Derrickiem de Kerckhove podczas I Dni Nowych Mediów, Katowice 20-22 listopada 2008.
[7] A. Lenhart, S. Fox, Twitter and Status Updating. Pew Internet Project Data Memo. 12 February 2009 [pozyskano 12 lutego 2009]. URL: http://www.pewinternet.org/Reports/2009/Twitter-and-status-updating.aspx?r=1.
[8] R. Scoble, Foreword w: D. Micek, W. Whitlock, Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way we Do the Business and Market Online, MBO Productions, New York 2008.
[9] Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life, M. Ito, D. Okabe, M. Matsuda (eds.), Massachusetts 2006.
[10] Dane podaję za Technorati 2008 [nieoficjalne statystyki], za Chilibean, The state of the SA blogosphere w Chilibean, New media news and views, 5 maja 2008 [blog], URL: http://chilibean.co.za/2008/05/05/the-state-of-the-sa-blogosphere.
[11] T. Stokes, Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries, „Times Daily” [online] 2007, 4 June. URL: http://www.timesdaily.com/article/20070604/NEWS/706040314. Zob. też odpowiedź na ten artykuł w jednym z bardziej wpływowych blogów: Millions of Dead Blogs Won’t Stop Blogging, 6 czerwca 2007, w: Bloggers Blog, URL: http://www.bloggersblog.com/cgi-bin/bloggersblog.pl?bblog=606071.
[12] I. Koskela, I. Arminen, Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio” (OBS*) Journal, no 3, 2007, ss. 77-88.
[13] Ibidem, s. 77.
[14] Java, Finin, Song, Tseng, op. cit., s. 8.
[15] Ibidem, s.7-8.

Bibliografia

Brady, M., Blogging, Personal Participation in Public Knowledge-building on the Web. in Participating in the knowledge society: Researchers beyond the university walls. R. Finnegan (ed.). Palgrave Macmillan, London, 2005.

Brown, B. and Chalmers, M., Tourism and Mobile Technology, in Proceedings of the Eighth European Conference on Computer Supported Cooperative Work. K. Kuutti and E.H. Karsten (eds). Kluwer Academic Press, Helsinki, 2003, [p. 20], [viewed on 7th July 2009]. URL: http://www.dcs.gla.ac.uk/~barry/papers/TourismECSCWfinal.pdf.

Bush, V., As We May Think. „The Atlantic Monthly”, July 1945.

Flusser, V., Memories [1988], in Ars Electronica Facing the Future. A Survey of Two Decades. T. Druckerey with Ars Electronica (eds). MIT Press and Cambridge, Massachusetts-London, 1999, pp. 202-206.

Gallo, J., Moblogs: The Map of Time. „ZoneZero Magazine”, 2007, [viewed on 14th April 2008]. URL: http://www.zonezero.com/magazine/articles/jgallo/moblogs_time.html.

Gillmor, D., We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People. O’Reilly Media, Sebastopol, 2004.

Hall, J., From Weblog to Moblog. „The Feature Archives”, 2002, [viewed on 14th April 2008]. URL: http://www.thefeaturearchives.com/topic/Media/From_Weblog_to_Moblog.html.

Ito, M. and Okabe, D., Mobile Phones, Japanese Youth, and the Re-placement of Social Contact in Front Stage – Back Stage: Mobile Communication and the Renegotiation of the Social Sphere. Conference in Grimstad, Norway, 22-24 June 2003, [viewed on 31st September 2008]. URL: http://www.itofisher.com/PEOPLE/mito/mobileyouth.pdf.

Java, A., T. Finin, X. Song and B. Tseng, Why We Twitter: Understanding Microblogging Usage and Communities. Procedings of the Joint 9th WEBKDD and 1st SNA-KDD Workshop 2007, University of Maryland, Baltimore County. 12 August 2007, [viewed on 31st May 2008]. URL: http://workshops.socialnetworkanalysis.info/websnakdd2007/papers/submission_21.pdf.

Kerckhove de, D., Connected Intelligence. The Arrival of the Web Society. W. Rowland (ed.). Somerville House, Toronto, 1997.

Koskela, I. and Arminen, I., Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio” (OBS*) Journal, no 3, 2007, pp. 77-88.

Lenhart, A. and Fox, S., Twitter and Status Updating. Pew Internet Project Data Memo, 12th February 2009, [viewed on 12th February 2009.]. URL: http://www.pewinternet.org/Reports/2009/Twitter-and-status-updating.aspx?r=1.

Maj, A., Media w podróży. Wydawnictwo Naukowe ExMachina, Katowice, 2010.

Micek, D. and Whitlock, W., Twitter Handbook. How Social Media and Mobile Marketing are Changing the Way we Do the Business and Market Online, MBO Productions, New York, 2008.

Okabe, D., Emergent Social Practices, Situations and Relations through Everyday Camera Phone Use in International Conference on Mobile Communication, Seoul 2004, URL: http://www.itofisher.com/mito/archives/okabe_seoul.pdf.

Personal, Portable, Pedestrian. Mobile Phones in Japanese Life, M. Ito, D. Okabe and M. Matsuda (eds.), Massachusetts 2006.

Stokes, T., Dead Blogs. Cyberspace Filling up with Online, Abandoned Diaries, „Times Daily” [online], 4th June 2007. URL: http://www.timesdaily.com/article/20070604/NEWS/706040314.

Thumb Culture: The Meaning of Mobile Phones for Society, P. Glotz, S. Bertschi and Ch. Locke (eds.), Transcript Verlag, Bielefeld 2005.

Weinberger, D., Everything is Miscellaneous: The Power of the New Digital Disorder. Times Books, New York, 2007.

Dziennikarstwo społeczne jako nowy trend w kulturze

Artykuł został wygłoszony w formie referatu w czasie konferencji Gatunki dziennikarskie w Internecie, organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński, w dniach 3-4 czerwca 2008. Tekst ukazał się w publikacji: Gatunki dziennikarskie w Internecie. Red. K. Wolny-Zmorzyński, W. Furman. Seria: Edukacja medialna/podręcznik akademicki. WAiP, Warszawa 2010.

Dziennikarstwo społeczne, które wraz z rozwojem blogosfery przeżywa rozkwit, implikuje nieodwołalną zmianę paradygmatu transmisji wiedzy w społeczeństwie. Zauważyć można znaczną demokratyzację dostępu do wiedzy oraz przemianę dotychczasowych konsumentów informacji w prosumentów. Wraz z masowym szturmem użytkowników Internetu i dobrowolnym ― ale też samowolnym ― przyjęciem na siebie przez społeczeństwo roli dawniej zarezerwowanej dla dziennikarzy, redaktorów i innych gatekeeperów, dokonało się istotne przesunięcie w sferze dystrybucji informacji w społeczeństwie, które spowodowało kryzys dotychczasowego dyskursu wiedzy-władzy, związanego z tradycyjnymi mediami i masowym modelem komunikacyjnym. Przy okazji wykształcił się nowy model dziennikarstwa ― dziennikarstwo oddolne (grassroots journalism), społeczne (social journalism) czy też obywatelskie (citizen journalism).

Dan Gillmor, autor książki We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People (2004), rewolucję w sferze mediów nazywa przejściem „od dziennikarstwa jako wykładu do dziennikarstwa jako rozmowy lub seminarium” [1]. Zauważa on, że zarówno dziennikarze, jak i wydawcy oraz ekspubliczność muszą przystosować się do nowych warunków funkcjonowania informacji w obrębie globalnych, natychmiastowych i społecznych mediów elektronicznych. Co więcej ― każda z grup może na tych zmianach skorzystać. Niektórzy blogerzy pełniący funkcję dziennikarzy społecznych mogą stać się profesjonalistami, a zatem mogą dzielić autorytet dziennikarzy mainstreamowych (vide przypadek Glenna Reynoldsa i jego blogu Instapundit). Z drugiej strony, dla dziennikarzy profesjonalnych aktywni odbiorcy, którzy sami dostarczają na bieżąco informacje stanowią cenne źródło – to nowy rodzaj informatorów. Wymaga to jednak pewnej pokory – świadomości, że czytelnik bywa osobą lepiej poinformowaną i ekspertem. Konstatacje Gillmora można podsumować następująco: powstanie dziennikarstwa obywatelskiego sprzyja pluralizacji opinii i heterogenizacji (a właściwie de-homogenizacji) dziennikarstwa korporacyjnego, a przez to – uwolnieniu przepływu informacji w społeczeństwie.

Koncepcja Gillmora wpisuje się w dyskurs wolnościowy obecny w Sieci od samych jej początków. Eric Steven Raymond, lider ruchu open source, postrzega Internet jako medium oferujące nowy model tworzenia treści ― oprócz sprawdzonego w kulturze modelu budownicznych katedr, czyli indywidualnej twórczości wymagającej specjalistycznej wiedzy i idei tworzących się w umysłach genialnych wizjonerów ― alternatywny model hałaśliwego bazaru, który wymaga ożywionej dyskusji tłumów, kooperacji wielu jednostek, wymiany opinii, idei, a czasem także popełniania błędów [2]. W takim hałasie i chaosie powstał, ku pierwotnemu zdziwieniu Raymonda, m.in. system operacyjny Linux w rozbudowanej formie. Podejście Linusa Torvaldsa okazało się rzeczywiście rewolucyjne ― opublikowanie jądra systemu (otwarcie kodu) i zachęta do jego ulepszania, jaką Torvalds wystosował do wszystkich zainteresowanych programowaniem użytkowników, stały się początkiem nowego podejścia do treści elektronicznych i wyzwoliły energię społeczną, która w efekcie spowodowała powstanie wielu ruchów wolnościowych. Autor jądra systemu przyznaje po latach, że nie przewidywał aż tak dużej popularności systemu, marzył raczej o zaangażowaniu potencjalnie stu osób, a nie miliona [3]. Richard Stallman, twórca idei GNU, Free Software Foundation i ruchu free software, uważa, że dzielenie się oprogramowaniem jest tak fundamentalnie naturalnie związane z komputerami, jak dzielenie się przepisami kuchennymi ― z gotowaniem [4]. Podsumowuje on historię ruchu free software jako nieustanne starania o osiągnięcie i dzielenie podstawowego dobra ― wolności, której nie utożsamia z z darmowością oprogramowania i treści, ale z wolnością twórczą, wolnością użycia danych kodów i treści, wolnością przekształcania. Bliski jest w tym idei Lessiga i jego rozumienia wolnej kultury [5].

Wszystkie te idee funkcjonujące w środowisku sieciowym, począwszy od tzw. Prawa Linusa (dotyczącego idei monitoringu społecznego jako skutecznego sposobu rozwiązywania problemów technicznych; prawo to nazwane zostało w ten sposób przez Erica S. Raymonda w Bazarze i katedrze) i ideologii pierwszych społeczności programistów z początku lat siedemdziesiątych, aż po dzisiejszy ruch Creative Commons, open source czy Electronic Frontier Foundation, zbudowały podwaliny dyskursu przejętego dziś przez miliony internautów, uczestniczących w samorzutnym, może nawet „wirusowym” tworzeniu się sieciowego społeczeństwa obywatelskiego, budującego komunikacyjną tkankę blogosfery, aktywnie uczestniczącego w kreowaniu nowych, zdecentralizowanych i społecznych mediów, dzięki takim strategiom, jak dziennikarstwo oddolne. Ruch ten ma oczywiście, tak jak i wolność, swoich krytyków ― zwolenników kontrolowanego dystrybuowania treści w społeczeństwie i korporacyjnych mediów, przyrównujących każdy wspólnotowy wysiłek internautów do bezmyślnego stukania w klawiaturę stada małp [6].

Strategia społecznego monitoringu (mediów, treści, kodów etc.) dowodzi jednak swojej skuteczności. Prawo Linusa działa i sprzyja rozwojowi zarówno technologii, jak i kultury. Model komunikacji opartej na konwersacji (dialogu i polilogu) zaczyna dominować nad tradycyjnym modelem komunikacji masowej. Właśnie tak postrzegają istotę Internetu jako medium twórcy Manifestu Cluetrain (1999), który stał się podstawą globalnej redefinicji istoty bizesu w Sieci. Manifest rozpoczyna się znaczącym passusem, który warto przytoczyć w kontekście analizy zjawiska dziennikarstwa oddolnego, jako, że odzwierciedla podejście, które można by nazwać rozumieniem Sieci 2.0:

A może rzeczywistej atrakcji Internetu nie stanowią różne bajery, ekscytujący interfejs czy wszystko to, co składa się na zaawansowaną technologię leżącą u podstaw jego kabli i przewodów? A jeśli atrakcją jest atawistyczny powrót do odwiecznej fascynacji człowieka snuciem opowieści? Pięć tysięcy lat temu plac targowy był centrum cywilizacji, miejscem, do którego kupcy przybywali z odległych krajów, wioząc egzotyczne przyprawy, jedwabie, małpy, papugi, szlachetne kamienie ― i znakomite opowieści. Pod wieloma względami Internet bardziej przypomina starożytny bazar niż model biznesu, jaki usiłują narzucić mu firmy. Miliony ludzi zaczęły korzystać z Sieci w niewiarygodnie krótkim czasie nie dlatego, że była przyjazna dla użytkownika (bo nie była), lecz dlatego, że wydawała się oferować pewną niepojętą jakość, która dawno temu znikła ze współczesnego życia. Internet ― w odróżnieniu od wyobcowania, sprokurowanego przez środki masowego przekazu, wysterylizowaną „kulturę” masową i narzuconą anonimowość biurokratycznych organizacji ― połączył ludzi ze sobą i zapewnił przestrzeń, w której głos ludzki został nagle ponownie odkryty.[7]

Twórcy Manifestu Cluetrain podkreślają, że Sieć to rozmowy oraz ― że rynki to rozmowy. Nowy model biznesowy w Internecie powinien opierać się właśnie na chęci komunikacji prawdziwych ludzi, a nie zdehumanizowanych korporacyjnych robotów. Ale idea rozmowy, którą podchwycił biznes 2.0, dotyczy także mediów, które chcąc przetrwać, muszą ― podobnie jak biznes ― nauczyć się komunikować ze społeczeństwem. A zatem, w dziennikarstwie oddolnym i w reakcji na nie dziennikarstwa mainstreamowego można dopatrywać się realizacji idei ponownej humanizacji mediów.

O tym, jak wielka jest skala potrzeb w tym względzie pośrednio świadczy rozmiar blogosfery ― choć oczywiście trudno zrównywać ją z dziennikarstwem społecznym, stanowi ono ważny prąd wśród blogerów, co więcej ― grassroots journalism uzewnętrznia się głównie poprzez blogosferę. Analizy Technorati wskazują, jak wielka może być skala tej globalnej potrzeby konwersacji. W raporcie Davida Sifry’ego z kwietnia 2007 roku pada liczba 70 mln blogów rejestrowanych przez Technorati [8]. Należy jednak pamiętać, że znaczna część z nich to blogi martwe, opuszczone przez autorów i nie edytowane od ponad trzech miesięcy [9]. Dodatkowo, zgodnie z szacunkami Sifry’ego, około 10 % blogów to tzw. splogi, czyli spam blogi, generowane automatycznie przez złośliwe boty. W lipcu 2008 można znaleźć już dane wskazujące na liczbę 112,8 mln blogów [10], tworzących organizm World Live Web, czyli globalnej blogosfery. Zgodnie z danymi Technorati z 2007 roku każdego dnia tworzone jest ponad 120 tysięcy blogów oraz 1,5 mln postów, przy czym w czasie szczególnie dramatycznych wydarzeń społecznych i politycznych (zwłaszcza nasilenia działań wojennych i katastrof naturalnych) zaobserwować można nasilenie aktywności blogerskiej. Maksymalne wartości obserwowano podczas takich wydarzeń jak tsunami w Azji, huragan Katrina, konflikty w Izraelu czy wybory prezydenckie w USA oraz wybory parlamentarne w Iraku. W czasie takich kryzysowych chwil w blogosferze pojawia się aż do 17 nowych postów na sekundę. Warto dodać, że większość z nich ma charakter dziennikarski. Wprawdzie wśród samych blogerów można spotkać głosy (chętnie podchwytywane przez media mainstreamowe), że badania Technorati przeceniają wartość blogosfery ― jak dotąd są to jednak najpełniejsze badania na ten temat.

Na marginesie warto przedstawić obraz językowej reprezentacji treści w World Live Web [11]. Dominujące języki blogosfery to japoński (37 %) oraz angielski (36 %), trzy kolejne znaczące to chiński (8 %) oraz włoski i hiszpański (ok. 3 %). Wskazuje to na wysoki udział języków globalnych (angielski i hiszpański), ale też na znaczący udział języków lokalnych, którymi posługują się rozwinięte społeczeństwa informacyjne (zwłaszcza japońskie). Może to wskazywać, że rozwój blogosfery i dziennikarstwa oddolnego będzie w przyszłości zależał od nasilającego się pod wpływem nowych technologii rozwoju struktur odpowiedzialności obywatelskiej manifestującej się poprzez działania o charakterze komunikacji zmediatyzowanej. Zgodne jest to z przewidywaniami i polityką ideologiczną wiodącego na rynku japońskim koncernu DoCoMo, promującego rozwój społeczeństwa usieciowionego (ubiquitous networked society) [12].

Warto zastanowić się nad cechami tego społeczeństwa przyszłości, które uwidaczniają się obecnie poprzez takie działania, jak dziennikarstwo społeczne. Cechy dziennikarstwa oddolnego ściśle splatają się z charakterystyką blogów jako gatunku komunikacji internetowej. Należy zgodzić się tu z Markiem Bradym, że blogi można postrzegać nie tylko jako rodzaj dziennika czy pamiętnika, ale także jako spersonalizowany system wyszukiwawczy o charakterze publicznym i prywatnym zarazem:

Jednym z pierwszych sposobów użycia blogów było doprowadzenie czytelników do interesujących miejsc w Sieci. Ten sposób użycia nie zmienił się do dzisiejszego dnia, a blogi są używane jako filtry, za pomocą których można zobaczyć zbiory informacji na dany temat, pomijając często informacje irrelewantne. […] Gdy ludzie używają Internetu do badania poszczególnych tematów, takie repozytoria są użytecznymi punktami węzłowymi, oferującymi dostępny zbiór i syntezę wiedzy, które stanowią ważny aspekt poszukiwań.[13]

Blogowanie jest zatem ściśle powiązane z dzieleniem się wiedzą, doświadczeniem i opiniami. Autor zauważa często pomijany w dyskursie naukowym fakt, że wielu blogerów jest profesjonalistami w różnych dziedzinach i dzięki temu poszerzany jest także obieg wiedzy eksperckiej [14]. Kwestionuje tym samym opinię o dylatantyzmie blogerów. Można tu mówić jednak nie tylko ― jak Brady ― o dyskusji społecznej, ale wręcz o dobrowolnym audycie społecznym idei i wynalazków, a także otwartym forum wymiany opinii na temat faktów społecznych i medialnych. Tego rodzaju dyskusja dotyczy spraw najbardziej wątpliwych we współczesnych społeczeństwach opartych na wiedzy i informacji ― dotyczy bowiem negocjowania znaczenia informacji i pośrednio, choć niekoniecznie zamierzenie, sprzyja podwyższaniu powszechnej świadomości społecznej dotyczącej rodzaju i charakteru dyskursu polityczno-medialnego, wyzwala pokłady powątpiewania ważnego z punktu widzenia dyskursu wiedzy-władzy. Blogosfera staje się rzeczywiście piątą władzą, w tym sensie, że poddaje pod dyskusję pewniki, którymi dystrybuujący sensy darzą społeczeństwo za pomocą strategii ideologicznych oraz środków masowego przekazu.

Blogi służą przede wszystkim dyskusji. Na społeczny wymiar blogów zwracają uwagę liczni autorzy, m.in. Inka Koskela i Illka Arminen, którzy analizują moblogi (mobile blog), tworzone za pomocą przenośnych urządzeń [15]:

Gdy Justin Hall po raz pierwszy wprowadził ideę moblogu, przeciwstawił ją weblogowi. Weblog uważał za zapis podróży po Sieci, podczas gdy moblog był dlań zapisem podróży po świecie. Co ciekawe, profesor nowych mediów Julian Gallo, opisując swoje doświadczenia jako użytkownika, wspominał, że po wysłaniu zdjęć do swojego moblogu odczuwał, że nie tworzy ani albumu fotograficznego, ani weblogu, ale wizualną mapę z danymi opisującymi, gdzie był i co widział. Podczas gdy komunikacja z użyciem blogu generalnie zaciemnia ideę tego, co prywatne i publiczne, indywidualne i grupowe, prawdziwe i fikcyjne (wg MacDougalla), moblog odwrotnie ― poszerza ideę dzielonego z innymi natychmiastowego doświadczenia. Bardzo charakterystyczna dla moblogowania jest natychmiastowość, jako że umożliwia ona wysyłanie w mgnieniu oka osobistych spojrzeń na świat dookoła oraz dzielenie się tymi doświadczeniami za pomocą komunikowania się z innymi ludźmi.[16]

Moblogi stanowią zatem szczególnie przydatny z punktu widzenia dziennikarstwa oddolnego i jego wiarygodności gatunek sieciowy. Służą relacjonowaniu zdarzeń, ich transmisji w czasie rzeczywistym. Moblogi wykorzystywane są nie tylko przez indywidualnych blogerów, ale także przez portale służące promowaniu dziennikarstwa oddolnego, które pozostają często pod kontrolą mediów mainstreamowych (np. Media Regionalne, m.in. MM Silesia). Forma moblogów sprzyja natychmiastowości komunikatu i jego ilustracji wizualnej (multimedia) oraz skrótowości.

Koskela i Arminen wyróżniają cztery typy moblogów ze względu na dwa podstawowe elementy ― zdolność do przyciągnięcia odbiorców (attractiveness) i dialogiczność (responsiveness) [17]. Wyróżnione typy moblogów posiadają odmienne funkcje ze względu na rodzaj wywoływanej interakcji. Funkcją pierwszego typu jest przechowywanie danych (store), drugiego ― dzielenie się (share), trzeciego ― publikowanie (publish), a czwartego ― komunikowanie się (communicate) [18]. Jedynie ostatni typ to blog w pełni dialogiczny, pozwalający komunikować się dużej grupie zainteresowanych (jest on zarówno atrakcyjny, jak i wyzwala chęć prowadzenia dyskusji). Do tego typu należy większość najpopularniejszych blogów, wytwarzających społeczność dyskutującą na dany temat. Blog typu komunikacyjnego to podstawowy gatunek wykorzystywany przez dziennikarzy oddolnych.

Zjawisko to wiąże się z powstawaniem nowych autorytetów lokalnych, których oddziaływanie nie ogranicza się jedynie do blogosfery. Najpopularniejsi blogerzy, skupiający społeczność często tysięcy czytelników i dyskutantów to nowe elity medialne, których sądy często są komentowane przez media tradycyjne czy polityków. Ich wypowiedzi dotyczą najczęściej także ważnych społecznie, politycznie i etycznie problemów. Zgodnie z badaniami sieci przeprowadzonymi w Carnegie Mellon University, pod względem modelu rozchodzenia się informacji blogosfera przypomina sieć dystrybucji wody w mieście [19]. Najbardziej popularne blogi wyznaczają wspólne tematy, o których dyskutuje następnie prawie cała blogosfera. Znaczna część blogów powiela newsy, które najpierw pojawiają się w najbardziej znaczących blogach, takich jak Instapundit.com. Badacze zdołali określić, jakie blogi należy czytać, by najlepiej i najszybciej zostać poinformowanym o istotnych problemach. Spośród 45 tysięcy przebadanych blogów, dzięki specjalnemu algorytmowi wyznaczono 100 najpełniej informujących (most informative) blogów, które w istocie można postrzegać jako najbardziej wpływowe ośrodki wiedzy w blogosferze [20]. Można mowić zatem o wytwarzaniu się jądra informacyjnego w World Live Web. Jest to proces dynamiczny, wskazuje jednak na fundamentalne wartości: efektywność wyszukiwania informacji, ekonomizacja procesu lektury oraz zaufanie społeczne ograniczone do gatekeeperów. Mimo rewolucyjności, dziennikarstwo oddolne nie różni się, jak widać, od ideałów dziennikarstwa mainstreamowego. Wyróżnia je jednak dialogiczny proces komunikacji, na którym zasadza się zaufanie społeczne i dystansowanie się od wpływów politycznych oraz biznesowych ― może jednak ulec to z czasem zmianie.

PRZYPISY:

[1] D. Gillmor: We the Media. Grassroots Journalism by the People, for the People. Sebastopol 2004, [eBook], s. xiii. URL:<http://oreilly.com/catalog/9780596007331/book/index.csp> .
[2] E.S. Raymond: The Cathedral and the Bazaar, 2000, s. 2. URL: <http://www.jus.uio.no/sisu/the_cathedral_and_the_bazaar.eric_s_raymond>.
[3] L. Torvalds: The Linux Edge, [w:] Open Sources: Voices from the Open Source Revolution, red. Ch. Di Bona, S. Ockman, M. Stone, Sebastopol 1999, [br. nr str., eBook], URL: <http://oreilly.com/catalog/opensources/book/linus.html>.
[4] R. Stallman: The GNU Operating System and the Free Software Movement, [w:] Open Sources: Voices…, [br. nr str., eBook], URL: <http://oreilly.com/catalog/opensources/book/stallman.html>.
[5] L. Lessig: Wolna kultura, przekład zbiorowy, Warszawa 2005.
[6] A. Keen: Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę, przeł. M. Bernatowicz, K. Topolska-Gharini, Warszawa 2007, s. 27.
[7] F. Levine, Ch. Locke, D. Searls, D. Weinberger: Manifest Cluetrain. Koniec ery tradycyjnego biznesu, przeł. K. Thomas, M. Cichy, Warszawa 2000, s. xxiii.
[8] D. Sifry: The State of the Live Web, April 2007 [w:] Sifry’s Alerts [blog], 5 April 2007, URL: <http://www.sifry.com/alerts/archives/000493.html>.
[9] K. Burton: Technorati’s Numbers are Wrong, [w:] Kevin Burton’s NEW FeedBlog, 8 August 2006 [blog], URL: <http://feedblog.org/2006/08/08/technoratis-numbers-are-wrong>.
[10] Dane wg Technorati 2008 [nieoficjalne statystyki], przytoczone za Chilibean: The state of the SA blogosphere, [w:] Chilibean. New media news and views, 5 May 2008 [blog], URL: <http://chilibean.co.za/2008/05/05/the-state-of-the-sa-blogosphere>.
[11] Sifry, op. cit.
[12] A. Maj: Media w podróży, Katowice 2008.
[13] M. Brady: Blogging, Personal Participation in Public Knowledge-Building on the Web. Colchester 2005, s. 8, URL: <www.essex.ac.uk/chimera/publications.html>.
[14] Ibidem.
[15] I. Koskela, I. Arminen: Attractiveness and Responsiveness of Moblogs, „Observatorio (OBS*) Journal” 2007, nr 3, s. 73-91.
[16] Ibidem, s. 74-75.
[17] Ibidem, s. 77.
[18] Ibidem, s. 77-88.
[19] J. Leskovec, A. Krause, C. Guestrin, Ch. Faloutsos, J. Van Briesen, N. Glance: Cost-effective Outbreak Detection in Networks, CASCADES project, School of Computer Science, Carnegie Mellon University 2007, URL: <http://www.cs.cmu.edu/~jure/pubs/detect-kdd07.pdf>.
[20] Ibidem.

Folksonomia jako nowy model wiedzy. Komunikacyjne i kulturowe aspekty Web 2.0

Artykuł został wygłoszony w formie referatu na konferencji: Com.unikowanie w zmieniającym się społeczeństwie, organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński, w dniach 26-27 czerwca 2008. Tekst został oddany do druku w tomie pokonferencyjnym [w druku].

Rok 2006 był rokiem niezwykłym. Było to czas:

[…] wspólnoty i współpracy na niespotykaną dotąd skalę. To historia kosmicznego kompendium wiedzy Wikipedii i ludzkiej sieci miliona kanałów YouTube i sieciowego metropolis MySpace. To historia wielu, wyciągających władzę z rąk nielicznych, pomagających sobie nawzajem, za darmo. Zmieni to nie tylko świat, ale też sam sposób, w jaki zmienia się śwat. […] Web 2.0 zbiera głupotę tłumów, jak i ich mądrość […] Ale to właśnie czyni ją interesującą. Web 2.0 jest masowym eksperymentem społecznym. (Grossman 2006)

Można spierać się o istotę i ukryte cele tego eksperymentu zaplanowanego w Silicon Valley, jak również o to, czy jest to działanie ekonomiczne i marketingowe ― czy raczej z zakresu psychologii tłumu i zarządzania zasobami ludzkimi na skalę globalną. Zjawisko to ma zarówno swoich zwolenników, jak i zagorzałych krytyków (Lessig 2005, Keen 2007).

Zanim stało się globalnym ruchem społecznym, dwa lata wcześniej, w 2004 roku zostało zaobserwowane ― lub też, jak chcą krytycy, cynicznie zaplanowane i wypromowane ― przez Tima O’Reilly’ego, Dale’a Dougherty’ego i Johna Battelle’a, czy szerzej korporację O’Reilly Media, organizatora słynnej konferencji, na której wprowadzono pojęcie „Web 2.0” do globalnego obiegu. Termin odnosił się do szeregu zjawisk z zakresu usług internetowych i charakteryzował przedsiębiorstwa, które nie poddały się dotkomowej bańce finansowej, albo też były jej pozytywnym pośrednim rezultatem (O’Reilly 2005). Zjawiska, które kryły się za terminem Web 2.0, takie jak umożliwienie internautom darmowego generowania i publikowania treści w Internecie, dostosowanie usług sieciowych do potrzeb użytkowników oraz angażowanie ich w interakcję z dostawcami usług, zmieniły powszechne społeczne i biznesowe rozumienie Sieci, a przy okazji sam Internet. I choć usługi tego typu istniały w Sieci od dłuższego czasu, opisywane przemiany nabrały tempa po roku 2004, osiągając w przełomowym roku 2006 zainteresowanie ze strony milionów użytkowników. Wtedy właśnie, zgodnie z ideologią O’Reilly Media, użytkownik stał się głównym aktorem sieciowej komunikacji, twórcą i dostarczycielem treści, opiniodawcą i doradcą, a nawet ― dziennikarzem i autorytetem lokalnym na skalę globalną.

Mimo niezwykłej popularności trendów klasyfikowanych jako Web 2.0 oraz tego typu usług, problemem nadal pozostaje precyzyjna definicja terminu Web 2.0, mimo propozycji Tima O’Reilly’ego (2005). Interesujące wnioski związane z kwestią terminologiczną przedstawiają autorki raportu przygotowanego dla Pew Internet & American Life Project w znaczącym roku 2006:

Pisarze i analitycy technologii poświęcili w istocie niezliczone godziny na meta-pracę dotyczącą wykorzystywania aplikacji Web 2.0 (blogów, wiki, podcastów etc.), aby przedyskutować i i rozwinąć definicję terminu. A jednak nadal nie osiągnięto konsensusu w kwestii, gdzie kończy się 1.0, a zaczyna 2.0. Czy na przykład grupy usenetowe, które oparte są na treściach generowanych przez użytkowników (user-generated content), ale nie wymagają koniecznie dostępu przez klienta Sieci, powinny być uznawane za 1.0 czy 2.0? W pewnym sensie, nie ma znaczenia czy wyznaczony cel był złudny, czy też, że niektórzy sprytni sprzedawcy po prostu wykorzystują hasło, aby zdystansować się do porażek firm Web 1.0. Fakt, że termin poddawany był ciągłym zmianom znaczenia i wielu różnym interpretacjom jest znakiem jego użyteczności. Taka jest natura tej bestii konceptualnej [conceptual beast] wieku cyfrowego i jednego z bardziej wymownych przykładów tego, co czynią aplikacje Web 2.0: zastępują autorytatywną wagę tradycyjnych instytucji wzrastającą mądrością tłumów. (Madden & Fox 2006, s. 1-2)

Minęły dwa lata od czasu, gdy „Time” docenił internautów i powstał powyższy raport Pew Internet. Popularność serwisów typu Web 2.0 wciąż wzrasta, choć można widzieć w tym procesie „efekt śnieżnej kuli”, zaprojektowany przez marketing koncernów telekomunikacyjnych, i ożywiony przez wywołany przezeń marketing szeptany, a nie ― świadomy ruch obywatelski internautów. Web 2.0 przyciąga zarówno użytkowników, jak i ― coraz częściej ― badaczy procesów społecznych. Dotyczy praktycznie wszystkich dziedzin życia, zwłaszcza takich, które ― jak na przykład turystyka ― związane są z wyszukiwaniem informacji, zarówno nieoficjalnych, jak i komercyjnych (Maj 2008). Warto przyjrzeć się bliżej omawianym tendencjom i zapytać o skutki kulturowe rozwoju Sieci partycypacji, rekomendacji, folksonomii, „wikinomii” (Tapscott & Williams 2007) i wikiwiedzy.

W badaniach wykorzystania Internetu przez społeczeństwo amerykańskie prowadzonych na przestrzeni ostatnich lat przez Pew Internet & American Life Project dostrzec można wzrastającą aktywność użytkowników, związaną z kreatywnym wykorzystaniem potencjału Web 2.0, polegającym nie tylko na amatorskiej twórczości i tworzeniu sieci społecznych, ale także na funkcjonalizacji Web 2.0 w postaci biznesu, edukacji czy indywidualnych poszukiwań określonych informacji. Internet traktowany jest jako źródło wiedzy naukowej, czy też medium pomagające rozwiązywać problemy (źródło pierwszej pomocy w kwestiach zdrowotnych, biznesowych, informacyjnych etc.). W badaniach Pew Internet ze stycznia i lutego 2006 roku 87 % respondentów wskazało, że Internet stanowi dla nich główne narzędzie badawcze, 34 % badanych przyznało, że przede wszystkim w Sieci szuka informacji naukowych, a 67 % uznało, że gdyby potrzebowało takiej informacji ― szukałoby jej najpierw w Sieci (Horrigan 2006, s. 3-4). Wzrost wpływu społecznego tendencji związanych z Web 2.0 widoczny jest zwłaszcza w aktywności nastolatków, którzy traktują Sieć przede wszystkim jako środowisko interakcji społecznej i publikacji własnej twórczości, a zatem forum autoprezentacji i ekspresji. Zauważono przy tym wyraźny wzrost popularności w tej grupie serwisów typu user-generated content ― w 2007 roku korzystało z nich 64 % amerykańskich nastoletnich internautów, którzy stanowią 93 % ogółu nastolatków w USA (Lenhart, Madden, Macgill, Smith 2007, s. 2). Raporty dotyczące dorosłych użytkowników Sieci wskazują, że trend nie ominął również starszych pokoleń, nawet w wieku postprodukcyjnym. Jak wskazują Madden i Fox, opierając się na ilościowych analizach komparatystycznych dokonanych przez firmę badawczą Hitwise, zmiana z Web 1.0 na Web 2.0 nie dotyczy czynności i celów wykorzystywania Sieci, ale polega na „uspołecznieniu” serwisów oferujących określone usługi i na wykorzystaniu tradycyjnych sposobów użycia Sieci, takich jak wzmacnianie więzi społecznych (Madden & Fox 2006, s. 3-5).

Zastanawiając się nad podstawowymi dla współczesnej Sieci kwestiami społecznej transmisji znaczeń i rozwoju nowych strategii komunikacyjnych, w tym takich, które modelują i redefiniują znaczące dla kultury pojęcia „wiedzy”, „inteligencji”, „mądrości” i „autorytetu”, warto wrócić do korzeni idei Web 2.0, wyznaczonych przez O’Reilly’ego w szczegółowej analizie tranformacji medium. W perspektywie antropologicznej istotną cechą Web 2.0 jest zwłaszcza „zbieranie zbiorowej inteligencji” (O’Reilly 2005, s. 2-3). Oznacza to przede wszystkim oddanie inicjatywy w ręce użytkowników ― konsumentów, którzy generują treści serwisów ― stając się tym samym prosumentami. To ilość i jakość hiperlinków (Google PageRank, blogosfera), ilość znaczników nadanych przez użytkowników (Flickr, Del.icio.us, Blogger etc.) czy popularność danych treści (YouTube, Vimeo, DotSub, Overmundo, Blogger, WordPress, MySpace etc.), produktu (eBay, Amazon, Hostelworld etc.), oprogramowania (zwłaszcza open source) czy serwisu (Wikipedia, Wikitravel, Couchsurfing etc.) decydują o jego wartości. O’Reilly zauważa, że usługi Web 2.0 nie potrzebują marketingu, wykorzystują bowiem społeczną popularność i rekomendacje usług, serwisów i produktów, dokonywane dobrowolnie przez użytkowników. „Kluczem do dominacji rynku w erze Web 2.0 jest sieć, będąca efektem udziału użytkowników.” (O’Reilly 2005, s. 2)

Serwisy społecznościowe, takie jak MySpace, FaceBook, Bebo, YouTube, Flickr, Digg i inne, umożliwiają nie tylko komunikację, ale przede wszystkim prezentację i publikację indywidualnych profili i kreacji różnych treści ― a zatem implikują społeczną interakcję i tworzenie więzi społecznych w oparciu o podobieństwa profilu psychologicznego, gustów i zainteresowań. Nowa formuła serwisów rozszerza możliwość kreowania i redagowania treści przez użytkowników, wymuszając aktywizację w sferze komercyjnej, wykorzystując potencjał partycypacji i sprawnie zamieniając ruch w serwisie na dochody. Z drugiej strony Web 2.0 zmusza działające w Internecie firmy do weryfikacji własnej polityki dostarczania informacji i otwarcia się na opinię publiczną. Skala społecznego zainteresowania usługą, produktem czy marką, a także ocena wystawiana przez użytkowników w procesie peer review decyduje o biznesowym krachu lub sukcesie.

Dla użytkownika Web 2.0 oznacza natomiast przejście od percepcji stron prywatnych (trudnych do edycji) do aktywnego blogowania (prostej edycji wpisów). Pośrednio chodzi także o przejście od taksonomii do folksonomii ― waga informacji zależna jest nie od decyzji odgórnych czy logiki systemowej, lecz od poszczególnych wyborów użytkowników, ich subiektywnych preferencji oraz sposobów kategoryzacji wiedzy. Istotna staje się opinia innych użytkowników-konsumentów na temat usług i produktów oraz ich ocena (system rekomendacji i peer review) lub samo ulotne zainteresowanie, które zostaje symbolicznie „zamrożone” (popularność i „przepływ wokół produktu” ― jak nazywa to Amazon ― stanowią miernik sukcesu produktu). Mowa tu o „mądrości tłumów” i o dynamizacji procesu dostępu do informacji (RSS) oraz egalitaryzmie w dostępie do wiedzy i społecznej kreacji znaczeń (wiki).

Folksonomia jako system klasyfikacji i kategoryzacji wiedzy wydaje się stanowić przeciwieństwo taksonomii. Znaczniki nadawane w procesie social bookmarking, social tagging i social networking stanowią zarazem prywatne, jak i społeczne sposoby porządkowania świata sensów, metody negocjacji znaczeń i elementy gry społecznej. Specyficzne działania związane z nadawaniem znaczników (tagów) polegają w istocie na takim opisywaniu treści, by ułatwić ich selekcję, odnalezienie i ewaluację w jak najkrótszym czasie.

Doskonałym przykładem funkcjonowania folksonomii jest serwis Del.icio.us, który służy społecznemu oznaczaniu treści w Sieci i publicznemu udostępnianiu zakładek. Interesujące serwisy internetowe opisywane są przez użytkowników za pomocą prywatnych i subiektywnych znaczników przynależących do różnych kategorii, prezentowanych w serwisie w postaci chmur tagów, ułatwiających wyszukiwanie tematyczne oraz statystyczne (ocena popularności). Paradoksalnie, ten niezwykle subiektywny system opisu jest społecznie użyteczny ― jest bowiem intuicyjnie czytelny dla innych użytkowników. Spowodowane jest to tym, że ludzie posługują się podobnymi kategoriami poznawczymi, a także ograniczonym zakresem strategii porządkujących rzeczy i informacje. David Weinberger uważa, że strategii tych uczymy się, porządkując świat wokół nas, począwszy od przestrzeni domowej, po przestrzenie służące przechowywaniu wielu towarów i ich konsumpcji (Weinberger 2007, s. 10-11).

Folksonomie stanowią zatem systemy porządkujące treści dzięki podświadomym intersubiektywnym zasadom porządkowania, funkcjonującym w kulturze. Warto zauważyć, że folksonomie są w istocie subiektywnymi reprezentacjami porządku edukacyjno-wychowaczego, właściwego dla danej kultury i kręgu cywilizacyjnego. Folksonomia zawiera jednak także element reprezentacji wiedzy potocznej, co z perspektywy tradycyjnej nauki stanowi jej istotny mankament jako alternatywnego systemu porządkowania informacji. Należy dodać, że aspekt wpływu kultury na poszczególne typy systemów porządkujących typu folksonomicznego wymaga jeszcze dalszego rozpoznania i badań komparatystycznych.

W eseju poświęconym przejściu od taksonomii do folksonomii, David Weinberger zauważa, że porządek obiektywnie logiczny wywodzi się z tradycji Arystotelesowskiej, w której przeświadczenie o jednoznaczności wiedzy, a zatem również o precyzji i obiektywizmie dostępnych klasyfikacji było niezachwiane (Weinberger 2005, s. 76). Pewność ta sprowadzała się do „zasady pojemnikowej”: znając przynależność danej rzeczy do określonej kategorii, możemy zawsze opisać jej cechy w odniesieniu do całości systemu (a zatem także określić, jakich cech nie posiada). Tradycja ta zrodziła takie taksonomie, jak biblioteczny system dziesiętny Deweya, Linneuszowską systematykę gatunków roślin, Darwinowskie drzewo życia, czy też tablicę pierwiastków chemicznych Mendelejewa.

Rozwój Sieci ukazuje jednak mniej przejrzystą naturę rzeczy ― jak twierdzi Weinberger ― Sieć wymaga alternatywnego systemu porządkowania informacji, porządku, który wydaje się być raczej w tradycyjnym rozumieniu chaosem. Sam Weinberger opisuje go jako messiness, a zatem jako nieład czy bałagan, stan pewnej niesubordynacji rzeczy i pojęć wobec przestrzeni geograficznej, badź kognitywnej (Weinberger 2005, s. 76-78). A zatem folksonomia oznacza pewne pomieszanie kategorii potocznych z kategoriami przyswojonymi w procesie edukacji (na podstawie lektury i percepcji). Weinberger zastanawia się, jakimi metodami porządkującymi posługujemy się w życiu codziennym, by dojść do wniosku, że ― podobnie jak w Sieci, układamy pozornie nieprzystające elementy w logiczne ciągi, wykorzystując przy tym kilkanaście wzorów i kategoryzacji. Dotyczy to w takim samym stopniu procesu segregacji ubrań przeznaczonych do prania, jak i książek na półkach domowej biblioteki czy informacji zgromadzonych na twardym dysku komputera osobistego (Weinberger 2005 & 2007).

Należy dodać, że messiness, pojmowana jako nowy porządek właściwy Sieci, wynika z samej natury sieciowości ― a zatem stosuje się do praw matematycznych właściwych dla wszystkich systemów tego typu. Oznacza to, że z czasem chaos ulegnie uporządkowaniu i regulacji pod wpływem wielu aktów oznaczania treści przez użytkowników (Barabasi 2002). Dotyczy to jednak przede wszystkim folksonomii szerokich (broad folksonomies), czyli takich systemów, w których sensy (tagi) generowane są przez znaczną grupę osób posługujących się własnymi słownikami i kategoriami, ale w sposób, który pozwala innym na korzystanie z tych słowników i kategorii. Oznacza to, że opisy muszą dotyczyć treści ogólnie dostępnych do wyszukiwania oraz, że słowniki wykorzystywane przez poszczególne osoby posiadają wspólne elementy (Vander Wal 2005). Teoretycznie treści można zatem tagować na wiele różnych sposobów, podstawowym warunkiem jest jednak stosowanie kategorii społecznie zrozumiałych. Oznaczaniu musi zatem przyświecać idea tworzenia „inteligencji otwartej” (de Kerckhove 2001). Serwis Del.icio.us jest przykładem właśnie takiej szerokiej folksonomii, nakierowanej na wymianę wiedzy o zasobach Sieci.

Nieco inny charakter ma porządek wiedzy w różnych wiki oraz w Wikipedii i jej siostrzanych projektach. Nie można tu mówić o wiedzy potocznej, choć z całą pewnością jej elementy przenikają do treści ― choćby na poziomie wyboru tworzonych haseł czy opisywanych problemów, istotnych dla danej grupy autorów. Wikiwiedza jest jednak przede wszystkim wiedzą społeczną, powstającą w procesie dialogu społecznego i negocjacji znaczeń (Maj 2007). Istotna jest świadomość tworzenia wspólnego archiwum i procesualnego charakteru powstawania wiedzy. Można mówić wręcz o świadomości konstruktywistycznej, zwłaszcza w takich środowiskach, jak wikipedyści, wikipodróżnicy czy eksperci tworzący profesjonalne wiki. Problem relewancji wiedzy i jej dyskusyjności związanej z aktami wandalizmu lub rozwojem danej dyscypliny również wzmaga tę świadomość.

Wikiwiedza zawiera jednak elementy zarówno folksonomii, jak i tradycyjnych taksonomii, które dziedziczy choćby ze względu na cechy gatunkowe (encyklopedia). Podobnie można postrzegać hierarchiczny układ kompetencji i monitoring społeczny, które składają się na obecny tu system nadzoru nad treściami. Są jednak także pewne podobieństwa pomiędzy porządkiem wiki i folksonomią ― w obydwu przypadkach korpus wiedzy powstaje na bazie zainteresowań i spontanicznych decyzji poszczególnych użytkowników. Obydwa porządki wynikają także z działań oddolnych i zdecentralizowanych, opartych na ideologii konstruktywistycznej, dobrej woli, chęci współpracy i hojności użytkowników. Jak ujmuje to Weinberger (2005, s. 77), „najlepsze definicje są dwuznaczne” ― porządek Sieci powinien wzbudzać świadomość wielości dyskursów oraz ciekawość.

Zjawiska zwane Web 2.0 zmieniły znacząco nie tylko samą Sieć, ale i jej społeczne przeznaczenia. Inne są dziś także metafory związane z Internetem, przestrzeń informacji postrzegana jest w sposób bardziej precyzyjny i mniej metafizyczny, niż w poprzedniej dekadzie. Jak zauważają Mary Madden i Susannah Fox (2006, s. 6), metafory miasta, sąsiedztwa i stron domowych (np. Geocities) zastąpione zostały w Web 2.0 przez metafory osoby (profile, blogi i linki do multimediów), co można zaobserwować zwłaszcza w serwisach społecznościowych, których prekursorem pod tym względem był portal MySpace.

Z antropologicznego punktu widzenia interesująca wydaje się także zmiana rozumienia Sieci, jaka dokonała się na przestrzeni ostatniej dekady. Pośrednio dzięki procesom Web 2.0 postmodernistyczna metafora Sieci jako kłącza została zastąpiona konstruktywistyczną metaforą Sieci jako mapy metra (Maj & Derda-Nowakowski 2008, s. 6-7). Można zauważyć tu postępującą racjonalizację metafor operacyjnych, stosowanych do opisu istotnych dla kultury pojęć ― w tym wypadku zarówno medium, technologii, jak i środowiska komunikacji. Myślenie o Internecie wiąże się z wyobrażeniem przestrzeni poznawczej ― nastąpiła jego ewolucja od kosmicznej nieskończoności ku przestrzeni codziennej komunikacji, możliwej do ogarnięcia, również dzięki społecznie wyznaczanym drogowskazom w postaci tagów, tworzonych zgodnie z licznymi folksonomiami i wikiporządkami.

Bibliografia:

Barabasi Albert-Laszlo 2002, Linked ― The New Science of Networks, Cambridge, MA, Perseus Publishing.

Grossman, Lev 2006, ‘Time’s Person of the Year: You’, w: Time [online], 13 December, pozyskano: 17 kwietnia 2007, URL: <http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1570810,00.html>.

Horrigan, John B. 2006, The Internet as a Resource for News and Information about Science, Pew Internet & American Life Project, 20 November [raport], pozyskano 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Exploratorium_Science.pdf>.

Keen, Andrew 2007, Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę, przeł. M. Bernatowicz, K. Topolska-Gharini, Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Kerckhove de, Derrick 2001, Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa sieciowego, przeł. A. Hildebrandt, Warszawa, Mikom.

Lenhart, Amanda, Madden, Mary, Macgill, Alexandra R., Smith, Aaron 2007, Teens and Social Media, Pew Internet & American Life Project, 19 December [raport], pozyskano 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Teens_Social_Media_Final.pdf>.

Lessig, Lawrence 2005, Wolna kultura, przekład zbiorowy, Warszawa, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.

Madden, Mary & Fox, Susannah 2006, Riding the Waves of „Web 2.0”, Pew Internet & American Life Project, 5 October [raport], pozyskano: 15 czerwca 2008, serwis internetowy Pew Internet & American Life Project, URL: <http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP_Web_2.0.pdf>.

Maj, Anna & Derda-Nowakowski, Michał 2008, ‘Cyber-communities in Their Quest for Free Culture. User-generated Content Portals in the Anthropological Perspective’, w: Riha, Daniel (red.) Visions of Humanity in Cyberculture, Cyberspace and Science Fiction, Oxford, Inter-Disciplinary Press[eBook], URL: <http://www.inter-disciplinary.net/publishing/idp/ebooks.htm>.

Maj, Anna 2007, ‘Konstruktywizm społeczny jako ideologia społeczeństwa sieciowego’, w: Kamińska-Szmaj, Irena, Piekot, Tomasz, Zaśko-Zielińska, Monika (red.), Oblicza komunikacji 2: Ideologie w słowach, gestach i obrazach, seria: Język a komunikacja, Wrocław, Uniwersytet Wrocławski [w druku].

Maj, Anna 2008, Media w podróży, Katowice, Wydawnictwo Naukowe ExMachina.

O’Reilly, Tim 2005, ‘What is Web 2.0. Design Patterns and Business Models for the Next Generation of Software’, w: O’Reilly News [online], 30 września, pozyskano: 2 września 2007, serwis internetowy O’Reilly, URL: <http://oreillynet.com/pub/a/oreilly/tim/news/2005/09/30/what-is-web-20.html>.

Tapscott, Don & Williams, Anthony D. 2007, Wikinomics: How Mass Collaboration Changes Everything, New York, Atlantic Books.

Wal, Thomas Vander 2005, ‘Explaining and Showing Broad and Narrow Folksonomies’, w: Personal InfoCloud, [blog], URL: <http://www.personalinfocloud.com/2005/02/explaining_and_.html>.

Weinberger, David 2005, ‘When Things Aren’t What They Are’, w: Schöpf, Christine, Stocker, Gerfried (red.), Hybrid – Living in Paradox. Ars Electronica 2005, Linz, Hatje Cantz.

Weinberger, David 2007, Everything is Miscellaneous: The Power of the New Digital Disorder, New York, Times Books.